Firmy wolą PPE od PPK. Do urzędu spływa coraz więcej wniosków

News/Biznes 21.02.2019
Firmy wolą PPE od PPK. Do urzędu spływa coraz więcej wniosków

Firmy wolą PPE od PPK. Do urzędu spływa coraz więcej wniosków

To chyba nie do końca tak miało wyglądać. Gdy rząd wprowadzał Pracownicze Plany Kapitałowe, zaprogramował cały system w taki sposób, by objąć nim z automatu jak największą liczbę Polaków. Tymczasem duże firmy działające w Polsce zaczęły od niego uciekać i tworzyć Pracownicze Programy Emerytalne.

Pracownicze Plany Kapitałowe wchodzą w miejsce stopniowo wygaszanego OFE i mają ratować katastrofalną sytuację finansową ZUS-u (niektórzy eksperci mają też obawy, że pieniądze pójdą na polityczne projekty gospodarcze). Program jest co prawda dobrowolny, ale Polacy są do niego zapisywani automatycznie, a wypisanie się wymaga złożenia specjalnego wniosku. To zagranie rodem z umów z drobnym druczkiem ma spowodować, że w PPK znajdzie się lwia część pracowników.

I tutaj rząd się chyba co nieco przeliczył. Jak donosi „Rzeczpospolita”, coraz więcej dużych firm w Polsce idzie w alternatywny sposób oszczędzania na emeryturę, tworząc Pracownicze Programy Emerytalne. Przedsiębiorstwa zatrudniające powyżej 250 osób jako pierwsze zostaną zobligowane do tworzenia PPK. I jak widać, nie mają na to za bardzo ochoty.

Dziennik wylicza, że od momentu uchwalenia ustawy o PPK, czyli od 4 października 2018 r. do 15 lutego 2019 r., do UKNF wpłynęły 254 wnioski o wpis PPE do rejestru. Tymczasem od początku tego roku do połowy lutego do UKNF wpłynęło już 161 wniosków.

Lepsze choć droższe?

Firmy nie idą jednak pod prąd z czystej przekory. Choć początkowo mogłoby się tak wydawać, bo PPE jest dla nich zwyczajnie droższym rozwiązaniem. Instytut Emerytalny szacuje, że opłacenie składki PPE dla 1/4 pracowników to równowartość opłacenia PPK dla… 78 proc. załogi. Dlaczego mimo to przedsiębiorstwa uciekają w alternatywną formę oszczędzania?

Odpowiedzią może być walka o pracownika. Jedną z podstawowych różnic między PPK a PPE jest to, że do PPE pracownik nie musi wpłacać pieniędzy z własnej pensji (w PPK to 2 do 4 proc. wynagrodzenia brutto). A to w czasach, gdy koncerny walczą o ręce do pracy, może okazać się konkretnym argumentem dla kandydatów.

Pracowników może też zachęcać forma wypłaty. W PPE to pracownik decyduje, ile ze swoich oszczędności chce uszczknąć po ukończeniu 60. roku życia – może np. zdecydować się na przelanie całości dzień po urodzinach. Nieco inaczej jest w PPK. Państwo ogranicza możliwość wypłaty do 25 proc. wartości zgromadzonych środków (a reszta w systemie ratalnym). Emeryt może też zdecydować się na powolne wypłacanie oszczędności w 120 ratach.

Zwolnienia z PPK.

Pierwsze PPK ruszą od połowy 2019 r. Do ich wdrożenia zostały zobligowane wszystkie firmy i instytucje poza mikroprzedsiębiorstwami do 10 osób i firmami, które założą wspomniane PPE. Są jednak warunki. Do PPE musi należeć przynajmniej 25 proc. pracowników, a pracodawca musi wpłacać na konto minimum 3,5 proc. ich pensji brutto.

Zasady wypłaty

O ile w przypadku PPK sposób wypłaty pieniędzy jest dość oczywisty, o tyle przy PPE nastręcza wielu pytań. Wiele osób zmienia dzisiaj pracodawcę średnio raz na dwa lata, co będzie się w tym czasie działo z ich pieniędzmi? Z pomocą przychodzą tutaj wyjaśnienia Rzecznika Finansowego.

– W przypadku zmiany pracy możliwa jest wypłata transferowa (tj. z jednej instytucji finansowej do innej) lub pozostawienie środków w dotychczasowym PPE. W tym drugim przypadku będą one dalej zarządzane, choć nie będzie już opłacana składka podstawowa – czytamy w komunikacie.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji