Odwiedziłem Parlament Europejski, żeby poznać sposoby na walkę z fake newsami. 8 praktycznych porad

Relacja/Biznes 27.02.2019
Odwiedziłem Parlament Europejski, żeby poznać sposoby na walkę z fake newsami. 8 praktycznych porad

Odwiedziłem Parlament Europejski, żeby poznać sposoby na walkę z fake newsami. 8 praktycznych porad

Fake news zostało wybrane najpopularniejszym słowem 2017 r. Dwa lata później wciąż śmiało może walczyć o najwyższe laury. Według danych Parlamentu Europejskiego aż 85 proc. europejczyków postrzega fake newsy jako istotny problem, a podobny odsetek twierdzi, że stanowią one problem dla demokracji jako takiej.

Wzmożona aktywność PE wymierzona w fałszywe informacje nie jest przypadkowa. Najbliższe wybory do europarlamentu zostały zaplanowane na maj tego roku. Tymczasem w sieci mnożą się newsy, które biją w reputację unijnych urzędników, ośmieszają całą instytucję i biją w ideę integracji.

Za przykład takiej informacji uważa się sprawę krowy „Penki”. W ubiegłym roku zwierzę uciekło swojemu bułgarskiemu właścicielowi i przekroczyło granicę z Serbią, ergo – wyszło poza granice Unii Europejskiej. Część mediów zaczęła się wówczas ekscytować, że Penka podpisała w ten sposób na siebie wyrok śmierci. Gdy serbscy wieśniacy odwieźli ją z powrotem do kraju miała zostać uśpiona, bo wracając…nie miała ze sobą dokumentów dot. szczepień.

Rozpętała się burza. Do PE trafiło kilkadziesiąt tysięcy petycji. Całą sprawę przedstawiano jako przejaw bezduszności urzędników z Brukseli. Eurokraci szybko zdementowali jednak te doniesienia – okazało się, że krowy wcale nie trzeba zabijać. W rzeczywistości trafiła do pierwotnych właścicieli po przejściu badań laboratoryjnych. Nieprawdą okazało się też to, że była w ciąży. A takie podgrzewające temperaturę sporu wieści też krążyły w sieci.

To rzecz jasna tylko jeden z licznych przykładów lekkiej manipulacji.

Za głównych zainteresowanych takimi sztuczkami od dłuższego czasu uważa się Rosjan. Kojarzycie może słynne wideo z modelką z Sankt Petersburga, która oblewała wodą spodnie mężczyznom za bardzo rozkraczającym się w metrze, wywołało lawinę komentarzy. – Feministki kompletnie oszalały – stwierdziło gros internautów.

Było jednak nieco inaczej. Serwis euvsdisinfo.eu ustalił, że oblewani mężczyźni mieli dostać za całą akcję wynagrodzenie, a happening miał na celu skompromitowanie idei emancypacji kobiet. Prawdziwy zalew fake newsów towarzyszył też wyborom prezydenckim w Stanach Zjednoczonych czy głosowaniu nad Brexitem (rosyjskie konta opublikowały w ciągu dwóch ostatnich dób 45 tys. postów dotyczących Brexitu!).

Ale nie trzeba szukać aż tak daleko. W Polsce karierę robił przecież news mówiący o tym, że rząd nie zgadza się, by Sopot przyjął 10 sierot z Aleppo. W rzeczywistości prezydent Sopotu wystąpił po prostu z zapytaniem o możliwość przyjęcia rodzin z Aleppo i usłyszał odmowę. Liczba i słowo „sieroty” została już dośpiewana przez niektóre media. Powyższy przykład pokazuje, że czasami niewielkie podkoloryzowanie faktów mocno zmienia ich odbiór.

Parlament Europejski woli z tego względu mówić o dezinformacji.

Nie każdy news jest z gruntu przekłamany. Czasami wystarczy wymieszać prawdziwe i fałszywe informacje, by osiągnąć efekt fake newsa – mówią urzędnicy.

I przed wyborami do unijni urzędnicy zwiększają wysiłki w walce z dezinformacją. Takie platformy jak Facebook, Google czy Twitter co miesiąc (od lutego do maja 2019 r.) publikują sprawozdania, w którym spowiadają się ze swojej aktywności wymierzonej w zwalczanie fałszywych informacji.

Pozwoli to Komisji upewnić się, że przed wyborami europejskimi wypracowano skuteczne strategie polityczne o szczególnym znaczeniu dla integralności procesów wyborczych  – czytamy na stronie KE.

Parlament podrzuca też nieco rad dotyczących weryfikowania informacji, które możemy znaleźć w sieci:

  1. Sprawdź kontent – czy informacje, które znalazłeś w tekście są precyzyjne? – Wiarygodne media zostawiają sobie miejsce na jednostronne opinie w rubrykach poświęconych komentarzom, nie artykułom – zauważa PE.
  2. Zbadaj źródło – dziwny URL może nam podpowiedzieć, że strona nie jest zbytnio wiarygodna. Warto wówczas poświęcić chwilę na sprawdzenie kto ją tworzy i finansuje.
  3. Sprawdź autora – część tekstów, które można znaleźć w sieci nie jest podpisywana prawdziwymi nazwiskami autorów. A to już powinno wzbudzać pewne zaniepokojenie
  4. Zweryfikuj źródła – brak linków i odnośników (albo innych namiarów) do raportów czy badań, na które powołuje się autor, to zły sygnał.
  5. Sprawdź źródło zdjęcia – nawet najnudniejszą historię da się podkręcić za pomocą efektownej fotki. Przykład? Zdjęcie uśmiechniętego od ucha do ucha Donalda Tuska podczas wizyty w Smoleńsku 10 kwietnia – tuż po katastrofie prezydenckiego samolotu. Redakcja „wSieci” umieściło ją na okładce, nie pokazała jednak żadnych dowodów na to, że zostało zrobione tego konkretnego dnia. A kontekst ma w tym wypadku duże znaczenie.
  6. Pomyśl, zanim poszerujesz – ta uwaga tyczy się także starych newsów odgrzebywanych przez użytkowników social media i tekstów z portali satyrycznych, które czasami są brane na serio.
  7. Zmierz się z własnymi uprzedzeniami – czasami historie zbyt dobrze komponują się z naszymi przekonaniami, by mogły być prawdziwe. – Weź głęboki oddech, porównaj ją z wiarygodnym źródłem i zachowaj zimną głowę – radzi PE.
  8. Korzystaj z „obalaczy mitów” – Unia Europejska ma wiele profili, które zajmują się prostowaniem fałszywych informacji. Jeden z nich możemy znaleźć np. w tym miejscu.

Dołącz do dyskusji