Szanuję Nintendo za to, że gdy gra na Switchu wygląda lub działa jak łajno, wprost to pokazują

Artykuł/Gry 16.02.2019
Szanuję Nintendo za to, że gdy gra na Switchu wygląda lub działa jak łajno, wprost to pokazują

Szanuję Nintendo za to, że gdy gra na Switchu wygląda lub działa jak łajno, wprost to pokazują

Złapałem się za głowę: – jak to wygląda?! Potworność! – rzuciłem do znajomych z którymi oglądałem Nintendo Direct. Assassin’s Creed III, Dead by Daylight, Unravel Two – niektóre gry prezentowały się okropnie. W życiu bym tego nie pokazał na własnej konferencji. Tym większy szacun dla Nintendo, że wykłada kawę na ławę.

Nintendo Switch nie jest najpotężniejszą konsolą na świecie. Sprzęt o gabarytach małego tabletu ma wielkie problemy, by nadążyć wydajnością za PS4 czy Xboksem One. Jednak z powodu świetnej sprzedaży platformy pojawiają się na niej produkcje, które być może nie powinny tam trafiać. Mam tutaj na myśli zwłaszcza (anty)bohaterów najnowszej prezentacji Nintendo Direct: Assassin’s Creed III Remastered, Dead by Daylight czy Unravel Two.

Assassin’s Creed III Remastered działa gorzej niż powinno.

Zamiast silić się na podrasowany materiał promocyjny, Nintendo pokazało w oficjalnej prezentacji surowy fragment rozgrywki. Taki nagrany bezpośrednio na Switchu, bez żadnej zaawansowanej obróbki. Sto procent czystej gry, jaką będą widzieć finalni konsumenci na własnych przenośnych ekranach. Produkt pokazany w ten sposób pozwala sądzić, że konsola będzie miała poważne problemy z wydajnością.

ACIII na powyższym wideo po prostu chrupie. To zdecydowanie nie wygląda na płynną rozgrywkę w 30 klatkach. Do tego zasięg rysowania elementów otoczenia również nie zachwyca. Zwróćcie uwagę na pierwsze ujęcie, gdy Connor chwyta się wystającego elementu. Dosłownie kilkanaście metrów na wprost głównego bohatera nagle materializuje się koń. Zbyt blisko, by nie dało się tego nie zauważyć. Mam przeczucie, że Assassin’s Creed III będzie wielką szkołą kompromisu.

Jeszcze gorzej wygląda sieciowe Dead by Daylight

Asymetryczny survival 4 vs 1 zdaje się niemal kompletnie obdarty z takich efektów graficznych jak chociażby cieniowanie. Dziwne o tyle, że mrok i ciemność to bardzo ważne elementy każdego horroru. Zwłaszcza takiego jak Dead by Daylight, gdzie umiejętność chowania się przed upiornym zabójcą jest bardzo ważnym elementem rozgrywki.

Szokują również tekstury w skandalicznie niskiej rozdzielczości. Gdyby nie podpis gry, sądziłbym, że mamy do czynienia z jakimś niskobudżetowym, mobilnym klonem Dead by Daylight. Nope. To oryginał w pełnej krasie. Tyle tylko, że uruchomiony na Switchu. Nie ma się co oszukiwać. Gra wygląda fatalnie. Okropnie. Wypala oczy. Grafika nie jest najważniejszym elementem survival horroru, a i DbD na PS4/XONE również nie zachwyca wyglądem. Na Switchu granice brzydoty zostały jednak tak radykalnie przesunięte, że obawiam się o finalny odbiór tego tytułu.

Przykładem ostrego graficznego zjazdu jest także Unravel Two

Gdy bardzo sympatyczna gra platformowa trafiła na PS4, X1 oraz PC, brakowało mi edycji na Switcha. Byłem przekonany, że produkcja o miłej dla oka, ale w gruncie rzeczy dosyć prostej oprawie graficznej nie będzie wielkim wyzwaniem dla hybrydowej konsoli Nintendo. Chyba się myliłem, ponieważ Unravel 2 został poddany ostrej operacji plastycznej.

Nic tutaj nie wygląda jak w grze na stacjonarne urządzenia. Woda, roślinność, ziemia, tło – wszystko straciło na ostrości. Stało się bardziej mętne, a do tego kiepsko wygładzone po bokach. Mimo tego wciąż uważam, że produkcja wydawana przez EA odnajdzie się na Switchu. Unravel 2 stawia bowiem na kooperację, a platforma Nintendo jest stworzona do wspólnej zabawy. Czy to we własnym domu, czy w terenie.

Jestem zdumiony taką bezpośredniością w wykonaniu Nintendo.

Współcześnie każdy zwiastun gry wideo jest podkolorowany. Kluczowe pytanie brzmi: jak bardzo. Metro Exodus, Anthem, Watch Dogs, The Division – to wszystko przykłady bezczelnego, świadomego kłamania graczy. Materiały reklamowe wymienionych produkcji pokazywały kompletnie inny produkt niż ten, który znalazł się na sklepowych półkach. Spoty mamiły nas niesamowitymi widokami oraz światami tak pełnymi detali, że trudno je odróżnić od rzeczywistości.

Wielkie N idzie kompletnie w poprzek takiego podejścia. Pokazuje materiały z zacięciami, doczytywanymi obiektami oraz teksturami w radykalnie niskiej rozdzielczości. Niemal, jak gdyby im nie zależało. Za to mają mój szacunek. Zamiast kłamać prosto w oczy, wykładają towar na stół i mówią jak jest. Teraz już tylko od ciebie zależy, czy ten towar kupisz.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji