Dziennikarz dopadł hejtera, wycisnął z niego przeprosiny i pieniądze na cel charytatywny

News/Social media 05.02.2019
Dziennikarz dopadł hejtera, wycisnął z niego przeprosiny i pieniądze na cel charytatywny

Dziennikarz dopadł hejtera, wycisnął z niego przeprosiny i pieniądze na cel charytatywny

Mężczyzna, który groził Krzysztofowi Stanowskiemu zabiciem dziecka, przeprasza. Stanowski publikuje na Twitterze jego przeprosiny w formie filmu, imienia, nazwiska i adresu. 

Dzieją się rzeczy niesłychane. Hejterzy przepraszają publicznie. Boję się o losy świata. Jakie cuda będą następne? Kometa na niebie? Deszcz żab? Tani iPhone?

O Krzysztofie Stanowskim, który nie da sobie w kaszę dmuchać hejterom.

Czat na żywo zawsze niesie ze sobą pewne ryzyko. Wie o tym prowadzący Stan Futbolu, Krzysztof Stanowski, który większość niewyszukanych komentarzy pod adresem swoim i swoich gości puszcza mimo uszu. Większość, ale nie wszystkie. Niejaki Pan Zimny, deklarując: Stanowski zapierdolę ci syna, mówiąc kolokwialnie i dość oględnie, przegiął, a Stanowski postanowił na to przegięcie zareagować.

Dziennikarz opublikował na swoim Twitterze wiadomość, w której zamieścił screen z odpowiednim miejscem czatu YouTube’a. W wiadomości oznaczył profil policji i zapytał, co powinien zrobić, żeby organy ścigania zainteresowały się tematem. Zadeklarował też, że jeśli trzeba, przejdzie się do odpowiedniego urzędu. Policja poradziła, żeby stawił się osobiście na komisariacie lub w prokuraturze i zgłosił zawiadomienie. Nie było to jednak konieczne, bo Pan Zimny był znacznie mniej anonimowy, niżby tego chciał.

Po kilkunastu godzinach Stanowski opublikował kolejny wpis, w którym zamieścił filmik z Panem Zimnym przepraszającym za swoje słowa.

Nazywam się Wojciech Olech i dopuściłem się gróźb karalnych przeciwko rodzinie Krzysztofa Stanowskiego, za co bardzo chciałbym przeprosić. Zdecydowanie przekroczyłem akceptowalne normy w dyskusji internetowej i nie ma dla mnie żadnego usprawiedliwienia. Jest to dla mnie ogromna nauczka. Teraz wiem, że w internecie nikt nie jest anonimowy. Przepraszam i zgodnie z żądaniem pana Stanowskiego dokonam wpłaty 1000 zł na SięPomaga.pl. Ze względu na obecny stan finansowy wpłacę 140 zł, a resztę zobowiązuję się wpłacić do końca lutego. Dowody wpłaty podeślę panu Stanowskiemu. Jeszcze raz przepraszam, Wojciech Olech.

https://twitter.com/K_Stanowski/status/1092568736077438976

Nie wszyscy są zachwyceni metodą Stanowskiego.

Stanowski obiecuje, że kiedy kara dobiegnie końca (cała kwota zostanie wpłacona przez hejtera na wybrane akcje SięPomaga), usunie tweety dotyczące sprawy, a Pan Zimny będzie mógł wrócić do normalnego życia.

To może jednak nie być do końca prawdą. Imię i nazwisko hejtera pozostaną bowiem w internecie, tak samo jak jego zdjęcia, głos i adres. Dziennikarz, pokazując dowód wpłaty na konto akcji charytatywnej, nie zasłonił w pierwszej chwili adresu nadawcy przelewu w żaden sposób. I wiem, że narażam się na niechlubny tytuł debila u Stanowskiego, ale nie jestem pewna, czy publiczna chłosta z dodatkowym podaniem adresu karanego to najlepszy pomysł na sprawiedliwość.

Mam zresztą wątpliwości co do skuteczności kary. Podejrzewam, że hejter, jeśli zrozumiał, że zrobił coś nie tak, to raczej, że źle się ukrywał. Jego przeprosiny nie brzmią szczerze, ale pewnie i nie o to Stanowskiemu chodziło, kiedy nagłaśniał sprawę. Został głosem tych, którzy mają dość i chcieliby, żeby wreszcie za obrażanie i grożenie w internecie ktoś odpowiedział, żeby nie był anonimowy i żeby kara była spektakularna i natychmiastowa. I ja to rozumiem, tylko nie mylmy zemsty ze sprawiedliwością.

Dołącz do dyskusji