Konsole, Fortnite, zabezpieczenia i obrotowa scena – największe zmiany i nowości na IEM 2019 w Katowicach

Artykuł/Gry 23.02.2019
Konsole, Fortnite, zabezpieczenia i obrotowa scena – największe zmiany i nowości na IEM 2019 w Katowicach

Konsole, Fortnite, zabezpieczenia i obrotowa scena – największe zmiany i nowości na IEM 2019 w Katowicach

Z każdym rokiem organizatorzy finałów IEM w Katowicach starają się zaskoczyć odwiedzających czymś zupełnie nowym. Jednocześnie Intel oraz ESL chce pozostać wierny fanom CS:GO, bo to przecież dzięki nim impreza w Spodku urosła do rangi największego e-sportowego wydarzenia w Europie. Ten dualizm starego z nowym da się zauważyć również w tym roku. Oto największe zmiany i nowości, jakie dostrzegłem po pierwszym dniu IEM 2019:

1. Znacznie podwyższony poziom bezpieczeństwa

Finały e-sportowych rozgrywek już wcześniej były dosyć dobrze zabezpieczoną imprezą masową. W tym roku IEM stał się jeszcze bezpieczniejszy. Bardzo się zdziwiłem, gdy nawet boczne wejście wyłącznie dla mediów zostało otoczone bramkami-detektorami. Proces wejścia na IEM 2019 przypominał nieco kontrolę na lotnisku. Obsługa nie patyczkowała się i nie dała mi żadnej taryfy ulgowej.

Musiałem wyjąć wszystkie rzeczy osobiste i ułożyć je w koszykach. Mój bagaż został przeszukany. Zostałem poddany kontroli wykrywaczem metalu. Wszystko to zanim nawet dotarłem do recepcji i poprosiłem o przepustkę dla mediów. Wewnątrz Spodka również odnotowałem zmiany. W oczy od razu rzucali się pracownicy drugiej firmy ochroniarskiej. To nie byli emeryci oraz studenci. Poważni panowie z poważnym wyposażeniem budzą respekt. Minąłem nawet wyszkolonego psa, którego zadaniem było nieustanne tropienie niebezpieczeństw wewnątrz Spodka.

Doszło do wyraźnej zmiany. Nie wiem, czy jej powodem był dramat w Gdańsku, czy na przykład dyplomatyczny zgrzyt z Iranem. Może jedno i drugie. Nie podlega za to wątpliwości, że IEM stał się bezpieczniejszy. Osobiście nie mam nic przeciwko. Nawet jeśli przez procedury spędzam więcej czasu w kolejce do kontroli.

2. Fortnite i ESL Katowice Royale!

Kapitalnie, że Epic Games wybrało Spodek na miejsce tak prestiżowego turnieju jak ESL Katowice Royale. Twórcy Fortnite’a ściągają na niego najbardziej rozpoznawalnych graczy z całego świata. Do Polski trafi śmietanka youtuberów, streamerów i e-sportowców walczących o zawrotną pulę 600 000 dolarów. Do tego odwiedzający mogą brać udział w turniejach z nagrodami pieniężnymi oraz rzeczowymi.


Największe wrażenie robi scena, jaką Epic Games skonstruował w Katowicach. Strefa Fortnite wygląda po prostu kapitalnie. W tym miejscu znajdziecie moją galerię, dokładnie pokazującą te wyjątkowe miejsce. Scena wygląda jak siłą wyrwana prosto z gry wideo. Tak dobrze zrealizowane strefy zazwyczaj widzę na prestiżowych imprezach pokroju niemieckiego Gamescomu czy E3 w Los Angeles. Brawo Epic.

Obecność Fortnite’a na IEM 2019 ma jeszcze jedną zaletę. To aktualnie najpopularniejsza sieciowa strzelanina, z milionami aktywnych graczy. Tytuł stanowi świetną alternatywę dla tych osób, które nie przepadają za Dota 2 oraz CS:GO. Sam zaliczam się do tej grupy i już nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć na żywo turniej o 600 000 dolarów.

3. Obrotowa scena i krótsze przerwy między meczami

Oczywiście sercem finałów IEM 2019 pozostaje arena w Spodku, gdzie rywalizują najlepsi gracze Counter Strike’a z całego świata. Niestety, organizacja grupowych pojedynków na żywo, przed aktywną publicznością, ma swoje ograniczenia. Problemem od zawsze był czas, który upływa między zejściem jednych drużyn ze sceny a rozpoczęciem rozgrywki przez kolejne drużyny.

Każda nowa ekipa podłączała własne myszki i klawiatury. Profesjonalni gracze posiadają indywidualne konfiguracje, które muszą zostać sprawdzone przed oficjalnym meczem. Testowana jest łączność głosowa. Wszystko to zabiera cenny czas. Centralna scena jest wtedy zajęta, z kolei widownia czeka i widzi, że nic się nie dzieje. To nareszcie uległo zmianie.

Podczas finałów IEM 2019 w Katowicach mamy do czynienia z dwoma scenami przedzielonymi ścianką. Każda z nich znajduje się na obrotowej platformie. Gdy trwa pojedynek między e-sportowcami, następne drużyny siadają w fotelach alternatywnej sceny i konfigurują własne stacje. Mecz się kończy, platforma zaczyna się obracać i gotowe – nowy pojedynek może się rozpocząć niemal od zaraz. Dzięki temu przerwy są krótsze, widownia nie musi tyle czekać, a kalendarz spotkań jest bardziej odporny na opóźnienia. Świetny ruch.

4. Coraz więcej poważnych firm na Intel Extreme Masters

Stale rosnącą popularność e-sportu dostrzega coraz więcej firm ze świata tradycyjnego biznesu. W 2019 r. do Spodka powraca m.in. Mercedes. Producent samochodów chce przekonywać graczy, że przedstawicieli średniej klasy również stać na nowy pojazd z ich oferty. Mercedes przygotował nawet rewelacyjne stoisko w kapitalny sposób nawiązujące do Dota 2, ale o tym przeczytacie w osobnym wpisie.

Inne firmy bez bezpośredniego związku z grami wideo, jakie zobaczymy na IEM 2019, to m.in. producent słodkości Wedel, Samsung ze swoimi smartfonami, Philips promujący rozwiązania Hue, DHL oraz Pringles. Zauroczył mnie zwłaszcza producent czekolad, który przywiózł ze sobą jadalny automat do gier w wymiarach jeden do jednego. Wedel obiecuje, że nim finały IEM 2019 dobiegną końca, maszyna zostanie oddana odwiedzającym do spałaszowania.

5. Nie tylko PC. Konsole i smartfony coraz widoczniejsze

Intel Exteme Masters coraz mniej przypomina imprezę dla weteranów komputerowego e-sportu, a coraz bardziej kojarzy się ze świętem wszystkich graczy uwielbiających rywalizację. W 2019 r. po raz pierwszy zobaczyłem w Spodku logo PlayStation 4. Logotyp konsoli Sony bije w oczy ze strefy Fortnite. W Spodku znalazło się kilkadziesiąt modeli PS4, na których odwiedzający będą mogli pograć w hit battle royale.

Przemierzając halę wystawową Międzynarodowego Centrum Kongresowego, natrafiłem m.in. na potężny smartfon Asusa, wystawiony dla gości niczym komputer do gier w topowej konfiguracji. Trzeba przyznać, że ich dotykowy ROG Phone naprawdę robi wrażenie. Jeśli będziecie mieli chwilę, koniecznie zobaczcie to cacko. Szkoda tylko, że nie można na niego zaimportować biblioteki z PSP, Vity, 3DS-a albo Switcha. No, przynajmniej nie legalnie!

Swoje smartfony pokazał także Samsung. Strefa Koreańczyków to nowoczesne pole bitwy w Fortnite. Tyle tylko, że zamiast na komputerach, gra się na flagowcach Samsung Galaxy Note 9. Wstyd się przyznać, ale zasiadając do gry przed takim smartfonem od razu zauważyłem, że Fortnite o wiele lepiej wygląda na Samsungu niż na moim poczciwym Nintendo Switchu. Ałć.

Dołącz do dyskusji