Dla tych słuchawek warto kupić Samsunga Galaxy S10 w przedsprzedaży. Sprawdziłem Galaxy Buds

Artykuł/Sprzęt 21.02.2019
Dla tych słuchawek warto kupić Samsunga Galaxy S10 w przedsprzedaży. Sprawdziłem Galaxy Buds

Dla tych słuchawek warto kupić Samsunga Galaxy S10 w przedsprzedaży. Sprawdziłem Galaxy Buds

Sprawdziłem najnowsze słuchawki Samsunga i po pierwszych chwilach mogę powiedzieć definitywnie: to – jak do tej pory – najlepsze słuchawki prawdziwie bezprzewodowe, jakie wyszły spod rąk inżynierów tandemu Samsung-AKG.

Budsy nie są pierwszymi słuchawkami Samsunga bez kabelków. Wcześniej widzieliśmy model Icon X, który… delikatnie mówiąc, nie powalał.

Widać jednak, że powtarzanie prowadzi do maestrii, bo nowa generacja słuchawek jest nieporównywalnie lepsza od poprzednich. Przynajmniej na pierwszy rzut oka.

Dla Galaxy Buds warto kupić Samsunga Galaxy S10 w przedsprzedaży.

Kupowane indywidualnie Budsy będą kosztować 150 Euro. Jednak jeśli zamówimy Samsunga Galaxy S10, S10+ lub S10e przedpremierowo, otrzymamy słuchawki w białym kolorze. Szkoda, że nie można wybrać innego, ale to nadal miły dodatek.

I o ile jeszcze nie wiem, czy Galaxy Buds są na tyle dobre, by kupować je w wolnej sprzedaży zamiast np. Jabry Elite 65T, z pewnością warto dla nich kupić wcześniej nowy smartfon Samsunga.

Te słuchawki są po prostu dobre.

Zacznijmy od ich gabarytów. Są nieporównywalnie mniejsze od ubiegłych modeli słuchawek Samsunga-AKG, ale też o wiele mniejsze od praktycznie dowolnych innych słuchawek prawdziwie bezprzewodowych. Są znacznie mniejsze od Sennheiserów Momentum True Wireless i nieco mniejsze od Jabry Elite 65T, zarówno od strony samych pchełek jak i pudełka. Dzięki niewielkim pchełkom bardzo wygodnie leżą w uchu, a pudełko bez problemu mieści się w kieszeni.

Skoro o pudełku mowa, to po raz pierwszy obsługuje ono bezprzewodowe ładowanie. Słuchawki można więc naładować nie tylko przez USB-C, ale też kładąc pudełko na podkładce do ładowania lub… na pleckach Samsunga Galaxy S10, który potrafi ładować indukcyjnie inne urządzenia.

Przyjemny jest też proces parowania. Choć przy pierwszej próbie nie podłączałem Galaxy Budsów do Samsunga (z którym łączy się natychmiast, jak AirPodsy z iPhone’em), słuchawki zostały wykryte przez dedykowaną aplikację automatycznie, same się połączyły i przeprowadziły mnie przez proces konfiguracji.

Zatrzymując się przy aplikacji Galaxy Wearable, oferuje ona wiele dodatkowych możliwości dla Galaxy Buds – począwszy od korektora graficznego, poprzez ustawienia powiadomień aż po tryb „dźwięk otoczenia”, w którym możemy ustawić poziom przenikania dźwięków otoczenia przez słuchawki. Bo choć Galaxy Buds nie mają jako takiego ANC, to dzięki podwójnemu układowi mikrofonów całkiem dobrze wyłapują niepożądane częstotliwości i tłumi szum. Choć na prawdziwy „test bojowy” przyjdzie pora dopiero gdy sprawdzę słuchawki w samolocie i pociągu.

 

Od strony brzmienia też jest bardzo dobrze.

Galaxy Buds grają zaskakująco przyjemnie i klarownie, choć z początku nieco zbyt „sucho” jak na mój gust. Dużo zmienia tu jednak korektor graficzny, na którego ustawienia słuchawki są bardzo podatne. Wystarczy zmienić parametry EQ, a dźwięk od razu staje się bardziej miły dla ucha.

Z pełnym osądem wstrzymam się jednak do czasu pełnej recenzji, bo nie miałem jeszcze możliwości sprawdzić, jak słuchawki spisują się w każdym gatunku muzyki.

Pierwsze wrażenia są jednak jak najbardziej pozytywne. Jeśli więc zastanawiasz się, czy kupować Galaxy S10 teraz, czy trochę się wstrzymać, odpowiadam – kupuj teraz. Dla tych słuchawek warto.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji