Leki będą opatrzone specjalnym kodem, żeby wykluczyć fałszerstwa. Farmaceuci straszą kryzysem aptecznym

Artykuł/Biznes 08.02.2019
Leki będą opatrzone specjalnym kodem, żeby wykluczyć fałszerstwa. Farmaceuci straszą kryzysem aptecznym

Leki będą opatrzone specjalnym kodem, żeby wykluczyć fałszerstwa. Farmaceuci straszą kryzysem aptecznym

Od 9 lutego wszystkie leki sprzedawane w Polsce na receptę muszą być opatrzone specjalnym kodem. Apteki zaś powinny mieć na wyposażeniu urządzenia mogące je odczytać i sprawdzić w systemie autentyczność. 

Dyrektywa fałszywkowa Unii Europejskiej to dobre rozwiązanie. Przynajmniej w założeniach. Europejska Agencja Leków (EMA) chce wyrzucić z rynku fałszywe lekarstwa. Według Międzynarodowej Organizacji Zdrowia (WHO) nawet 1 proc. leków sprzedawanych w krajach rozwiniętych może być podrabianych. Z kolei aż połowa leków sprzedawanych za pośrednictwem internetu jest sfałszowana.

Stąd pomysł opatrzenia tych prawdziwych medykamentów odpowiednim kodem, odczytywanym potem w aptece czytnikiem 2D. Farmaceuta, po zeskanowaniu kodu i połączeniu się z odpowiednim systemem, po paru sekundach dowie się, czy jest to oryginalne lekarstwo.

Do nowych przepisów trzeba się przygotować.

Założenie logiczne. Podobnie jak to, że system będzie efektywny tylko wtedy, gdy zostanie oparty na porządnym systemie weryfikacji, w którym znajdą się wszystkie apteki w kraju.

W naszym kraju za system dotyczący dyrektywy fałszywkowej odpowiada KOWAL – Krajowa Organizacja Weryfikacji Autentyczności Leków. Założona przez Polski Związek Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego, Związek Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA, Stowarzyszenie Importerów Równoległych Produktów Leczniczych oraz Naczelną Izbę Aptekarską. Można więc było mieć przekonanie graniczące z pewnością, że znające się na swoich zadaniach instytucje dadzą sobie radę z dostosowaniem polskich aptek do unijnej dyrektywy. Niestety.

Dyrektywa fałszywkowa w Polsce wywoła kryzys aptekarski?

Tuż przed wejściem w życie nowych regulacji dotyczących sprzedaży leków na receptę pięć organizacji alarmuje o zbliżających się kłopotach. Głównie po stronie pacjentów. Dlatego Business Centre Club, Konfederacja Lewiatan, Pracodawcy RP, Związek Pracodawców Aptecznych PharmaNET oraz Związek Przedsiębiorców i Pracodawców, apelują do Ministra Zdrowia oraz Głównego Inspektora Farmaceutycznego o jak najszybsze działania, dzięki którym uda się uniknąć chaosu. Inaczej ma nam grozić kryzys aptekarski.

Takim rozwiązaniem, zdaniem np. Naczelnej Rady Aptekarskiej, byłoby wprowadzenie okresu przejściowego dla obowiązywania nowych regulacji. W tym czasie decyzja o wydaniu leku byłaby w gestii personelu fachowego aptek. Ale raczej na to nie ma co liczyć. Adresaci apelu jak na razie milczą. Warto zaś przypomnieć, że dyrektywa fałszywkowa tak naprawdę weszła w życie już 9 lutego 2016 r. Dla większości państw UE wprowadzono trzyletni okres przejściowy. Ten właśnie się kończy.

Był odpowiedni czas, w czym więc problem?

Unijna dyrektywa ma dotyczyć medykamentów wyprodukowanych już po dacie granicznej – 9 lutego 2019 r. Ale nie wszyscy producenci leków chcieli czekać na zmiany do samego końca. Niektórzy specjalnymi kodami opatrzyli też leki wytworzone wcześniej. Problem w tym, że wprowadzany w tym celu na terenie UE system będzie rozpoznawać jedynie kody 2D wygenerowane po tej dacie. Pozostałe uzna za fałszywe.

Może więc za chwilę dojść do takiej sytuacji, że klient odejdzie od aptekarskiego okienka z niczym. Mimo że lekarstwo mu przepisane absolutnie nie jest fałszywe. Ale jego producent ciut się pospieszył i teraz system tego medykamentu nie chce przepuścić. Aptekarze zaś z pewnością będą dmuchać na zimne. Przecież wedle regulacji za wydanie fałszywego leku grożą kary finansowe.

Wprowadzenie przepisów w prezentowanym kształcie może rodzić daleko idące konsekwencje dla wielu aptek, łącznie z ich bankructwem – potwierdza Elżbieta Piotrowska-Rutkowska, prezes NRA.

Apteki zrobiły co mogły, to KOWAL zawalił?

Zdaniem organizacji zwracających się Ministra Zdrowia o rychłe działania w tym względzie, polskie apteki zrobiły sporo, żeby przygotować się do dyrektywy fałszywkowej. Kupiły czytniki kodów 2D, przeszkoliły fachowców. Niestety, według sygnatariuszy apelu, na wysokości zadania nie stanął KOWAL.

Jak wynika z informacji, którymi dysponujemy – nawet 30 proc. aptek w Polsce, mimo najszczerszych chęci, ciągle nie uzyskało dostępu do platformy umożliwiającej weryfikację i wycofywanie z apteki potencjalnie sfałszowanych produktów – czytamy w komunikacie przesłanym do mediów.

Ale bywało też tak, że apteki omyłkowo przekazywały błędne dane albo po prostu nie domagał system informatyczny. W efekcie nie wszystkie apteki w Polsce mogą sobie poradzić z weryfikacją wydawanych lekarstw.

Nie wiadomo co robić, gdy czytnik odkryje fałszywkę.

Dyrektywa fałszywkowa może rodzić jeszcze inne kłopoty. Otóż w sytuacji, kiedy system nie odczyta kodu wygenerowanego przed graniczną datą 9 lutego 2019 r. i tym samym uzna medykament za fałszywy – co ma zrobić sam aptekarz? Mimo wszystko wydać lek i narażać się na karę? Odłożyć na półkę, jakoś specjalnie oznaczyć, czy po prostu oddać hurtowni? W tym względzie, jak przekonują aptekarze, też ma brakować stosownych rozwiązań prawnych.

Dołącz do dyskusji