DZIESIĘĆ MILIONÓW GRACZY w zaledwie 72 godziny od premiery. Tak, to Apex Legends

Artykuł/Gry 08.02.2019
DZIESIĘĆ MILIONÓW GRACZY w zaledwie 72 godziny od premiery. Tak, to Apex Legends

DZIESIĘĆ MILIONÓW GRACZY w zaledwie 72 godziny od premiery. Tak, to Apex Legends

Mieliśmy w redakcji nosa. Apex Legends okazało się ogromnym hitem. Liczba graczy rośnie wykładniczo i przekroczyła już 10 mln osób.

Electronic Arts zrobiło graczom nie lada numer. Na początku tego tygodnia firma nie tylko niespodziewanie zapowiedziała Apex Legends, czyli zupełnie nową grę typu battle royale osadzoną w uniwersum Titanfall, ale w dodatku od razu ją udostępniła. Deweloperzy z Respawn Entertainment, zamiast chwalić się tym, czym się zajmują, w ciszy robili swoje i nas właśnie zaskoczyli.

Apex Legends trafiło do graczy w wersji stabilnej, a nie jako otwarta beta czy inne early access.

Współcześnie gry wideo albo są zapowiadane na długo przed premierą, albo trafiają do graczy w wersji nieukończonej, a twórcy wprowadzają zmiany na żywym organizmie. Tym razem obyło się jednak bez tradycyjnej kampanii promocyjnej, która podgrzewałaby nastroje graczy przez długie miesiące.

Wydawcy udało się utrzymać tytuł w tajemnicy niemal do samego końca. Pierwsze plotki na temat nowej gry pojawiły się dopiero w weekend na dwa dni przed debiutem. Taka strategia okazała się strzałem w dziesiątkę.

Apex Legends

Electronic Arts zdawało sobie sprawę, że gracze na pomysł przerobienia marki Titanfall na produkcję typu battle royale w modelu free-2-play opartą o mikropłatności, w dodatku bez kultowych tytanów, może być źle odebrane.

Wydawca uznał, że zamiast wystawiać się na krytykę, pozwoli tym razem grze obronić się samej. Liczył na to, że gracze, zamiast narzekać zaocznie i w ciemno, sami odpalą grę. Zniesiono wszystkie bariery – tytuł dostępny jest za darmo, a mikropłatności nie mają wpływu na rozgrywkę.

W rezultacie aż 10 milionów osób zagrało w Apex Legends w ciągu 72 godzin od premiery.

Liczba osób, które Apex Legends zainteresował, rośnie w dodatku wykładniczo. Gdy pisałem o nowej grze na łamach Spider’s Web po raz pierwszy, mowa była dopiero o milionie osób, które pobrały ważącą ponad 20 GB produkcję w ciągu 12 godzin od premiery na pecety i konsole.

Następnego dnia, gdy Szymon Radzewicz publikował swoje pierwsze wrażenia, liczba graczy szacowana była na 2,5 miliona po pierwszych 24 godzinach. Przez kolejne 48 godzin zainteresowanie tytułem zwiększyło się czterokrotnie. Liczba osób, która pobrała nową grę Respawn Entertainment, przekroczyła 10 milionów.

ea apex legends 10 mln

Po rozegraniu kilku meczy w Apex Legends zupełnie się temu nie dziwię.

Gra zdobywa ogromną popularność, zarówno wśród graczy, jak i wśród streamerów. Jestem przekonany, że duża zasługa w tym faktu, że nowa produkcja free–2-play od samego początku działa bardzo dobrze – serwery radzą sobie z obsłużeniem tak dużej liczby graczy, a podczas rozgrywki nie ma spadków płynności.

W dodatku właśnie na takie battle royale czekałem, a jestem przekonany, że nie tylko ja. Fortnite jest dla wielu osób zbyt cukierkowy, a PlayerUnknown’s Battlegrounds rozczarowuje oprawą graficzną. Apex Legends jest za to nie tylko atrakcyjny wizualnie, ale też dopracowany i… niezwykle dynamiczny.

Oczywiście niewykluczone, że gra mi się zaraz znudzi, a za miesiąc porzucę nowy tytuł free–2-play na rzecz Firestorm – trybu battle royale w Battlefield V – ale na ten moment Apex Legends daje mi radochę. Najbliższe tygodnie pokażą zaś, czy gra Electronic Arts ma szansę realnie zagrozić Fortnite’owi.

Do tego oczywiście daleka droga.

Fortnite zdobył w pierwsze 24 godziny milion graczy, ale gatunek battle royale dopiero się wtedy rozkręcał. Pod koniec minionego roku tytuł Epic Games miał łącznie 200 mln aktywnych kont, a 78 milionów osób logowało się do Fortnite’a każdego miesiąca. Wedle najnowszych danych gra pobiła też rekord na początku lutego. Jednocześnie zalogowanych w niej było wtedy 10 milionów osób.

Apex Legends będzie musiało utrzymać szalone tempo wzrostu, by tym wynikom dorównać. Trzeba też pamiętać, że liczba graczy to jedno, ale by gra zaczęła na siebie zarabiać, musi zachęcić społeczność do wydawania prawdziwych pieniędzy na wirtualne przedmioty kosmetyczne. Epic Games pod tym kątem radzi sobie świetnie, a to ten sukces Electronic Arts chciałoby powtórzyć.

Dołącz do dyskusji