To ma sens. Facebook chce traktować teorie antyszczepionkowe jak fake newsy

News/Social media 15.02.2019
To ma sens. Facebook chce traktować teorie antyszczepionkowe jak fake newsy

To ma sens. Facebook chce traktować teorie antyszczepionkowe jak fake newsy

Koniec promowania antyszczepionowców na Facebooku. Firma poważnie rozważa ograniczenie tego typu treści na platformie.

Informacje na temat tego, że wielki firmy farmaceutyczne faszerują szczepionki siarką z samego dna piekieł, kupowaną bezpośrednio u Lucyfera, dobrze się niosą na Facebooku. Tak działa algorytm. To treści, które wywołują całą gamę silnych emocji, są często i namiętnie komentowane, lajkowane i przesyłane dalej.

Antyszczepionkowcy na Facebooku jak fake newsy.

Jak donosi Bloomberg, po tym w Waszyngtonie pojawiły się przypadki zachorowań na odrę, niepokój dosięgnął nawet polityków. Adam Schiff, członek Izby Reprezentantów, napisał do Facebooka i Google’a list. Wzywał nim firmy, by zrobiły co w ich mocy w walce z zalewającą internet informacjami o rzekomej szkodliwości szczepionek. Stawka jest za wysoka, żeby patrzeć tylko na statystyki klikalności i ignorować treści promowanych postów. Chodzi o zdrowie i życie ludzie, także tych najmłodszych.

Facebook odpowiedział na wezwanie. Firma zapowiedziała, że przyjrzy się sprawie i rozważy wprowadzenie rozwiązań, które już teraz testuje w walce z fake newsami. Wśród nich jest ograniczenie lub całkowite usunięcie tego typu treści z rekomendacji także tych dotyczących grup czy obniżenie ich wyników w polu wyszukiwania (jeśli macie mocne nerwy, wpiszcie hasło szczepionki w wyszukiwanie na platformie i zobaczcie sami, co się pokazuje). Ma to iść w parze z promowaniem treści naukowych pochodzących z bardziej wiarygodnych źródeł niż te twierdzące, że szczepionki zmieniają dzieci w sterowane myślami Wielkiego Złego cyborgi.

Nie kasować, wyjaśniać.

Media społecznościowe to ogromna platforma wymiany myśli, nawet jeśli te nie zawsze są najwyższych lotów. Zamykanie się na poglądy jednej grupy może być szkodliwe i dla niej, i dla nas. Fakt, że przestaniemy coś widzieć, nie sprawi, że to przestanie istnieć, może za to zniknąć z naszych radarów i dalej rozwijać się w najlepsze, przy tym niepoddane krytyce i nieskalane wszelkimi kontrargumentami (uwaga: masz sałatę zamiast mózgu, nie jest kontrargumentem).

Trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że Facebook to nadal dla wielu osób główne źródło informacji. I choć złapane za rękę i zapytane wprost o to, czy czerpią wiedzę z Facebooka, pewnie zmarszczą z pogardą brwi i odpowiedzą, że w życiu, ale nie zawsze można w to wierzyć. I nie chodzi mi nawet o to, że z premedytacją konfabulują.

Jeśli wśród treści, które czytamy regularnie, pojawiają się tezy takie jak ta, że szczepionki wywołują autyzm albo są robione z płodów, które w trakcie selekcji Elżbieta Batory odrzuciła przed kąpielą, to powoli ta idea może stać się w naszych oczach bardziej wiarygodna. Podstawowe prawa reklamy działają też w wypadku rynku hipotez, idei i teorii spiskowych.

Nie wiadomo, czy ewentualne obostrzenia mogłyby się pojawić także w Polsce. Biorąc jednak pod uwagę, że reakcja Facebooka pojawiła się w odpowiedzi na otwarty list jednego z polityków, może mieć nadzieję, że przed wyborami któryś z naszych prominentów będzie chciał się w ten sposób wykazać. Nie miałabym nic przeciwko.

Dołącz do dyskusji