Foto-środa: Dla kogo jest nowa Sigma 40 mm f/1.4 ART?

Artykuł/Foto 23.01.2019
Foto-środa: Dla kogo jest nowa Sigma 40 mm f/1.4 ART?

Foto-środa: Dla kogo jest nowa Sigma 40 mm f/1.4 ART?

Jaka jest twoja ulubiona ogniskowa? Większość fotografów zapewne odpowie na to pytanie, mówiąc „35 mm” lub „50 mm”. A co gdyby można było mieć te dwie ogniskowe w jednym obiektywie?

Spędziłem kilka tygodni fotografując najnowszą Sigmą 40 mm f/1.4 ART. Obiektywem o przedziwnej ogniskowej – 5 mm węższej niż ulubiona stałka wielu fotografów i 10 mm szerszej niż ulubiona stałka innych.

W założeniu Sigma 40 mm f/1.4 ma odzwierciedlać „prawdziwy kąt widzenia ludzkiego oka”. Czy faktycznie wynosi on 40 mm? Nie wiadomo. Canon i Sigma twierdzą, że tak. Tamron, że bliższą ludzkiemu oku jest ogniskowa 45 mm. Nikon, że 58 mm.

Abstrahując od ludzkiego oka, Sigma 40 mm ma łączyć w sobie zalety ogniskowych 35 i 50 mm w jednym, znakomitym szkle. Czy to się udało?

Sigma 40 mm ART

Sigma 40 mm f/1.4 ART istotnie jest znakomita.

Od strony jakości wykonania i jakości optycznej, ten obiektyw to cud techniki. Jako że powstał w oparciu o konstrukcje obiektywów filmowych Sigma CINE, jest kompatybilny z rozdzielczością 8K i idealnie ostry na całej rozciągłości kadru. Posiadacze takich aparatów jak Nikon D850 czy Canon 5DS R definitywnie powinni się przyjrzeć nowej Sigmie, bo pozwala ona faktycznie wykorzystać pełnię potencjału dużych matryc.

Jakość zdjęć jest fenomenalna. Tu nie ma się do czego przyczepić, nie ma żadnych widocznych gołym okiem wad optycznych. Do tego jak przystało na Sigmę serii ART, na f/1.4 bokeh jest prześliczny. Ośmielę się powiedzieć, że charakterystyka rozmycia w „czterdziestce” podoba mi się nawet bardziej niż w „stopiątce”.

Sigma 40 mm ART

Sigma 40 mm ART

Od strony stricte użytkowej, kupując taki obiektyw trzeba pogodzić się z faktem, że jest on wielki i ciężki. Znacznie większy niż typowe 35 czy 50 mm, o wiele większy od Tamrona 45 mm i nieporównywalnie cięższy. 16 elementów w 12 grupach, z których zbudowane jest wnętrze obiektywu, przekłada się łącznie na masę 1200 g, co czuć. Zarówno w dłoni, jak i w torbie.

Sigma 40 mm f/1.4 obok Tamrona 45 mm f/1.8. Różnica jest ogromna.

Pomarudzić można nieco na szybkość autofocusu. Celność i dokładność układu AF w Sigmie 40 mm jest doskonała, ale czas ustawiania ostrości odrobinę za długi. Bliżej mu do portretowej Sigmy 105 mm (która i tak jest od niego szybsza) niż do klasycznych „pięćdziesiątek”.

Obiektyw z pewnością spodoba się osobom filmującym lustrzanką i ostrzącym manualnie; pierścień ostrości jest duży, solidny, stawia należyty opór. Bardzo łatwo jest ustawić ostrość w pożądanym punkcie.

Sigma 40 mm f/1.4 ART

Dla kogo w zasadzie jest Sigma 40 mm f/1.4 ART?

Przez dwa tygodnie fotografowałem nową Sigmą ja i moja żona. Ja robiłem głównie zdjęcia sprzętu, ona głównie portrety.

Zupełnie szczerze mówiąc, 40 mm nie nadaje się ani do jednego, ani do drugiego.

Sigma 40 mm f/1.4 ART

Bardzo chciałem, żeby ten obiektyw okazał się użyteczny w fotografii produktowej. Ostatecznie przez długi czas 90 proc. zdjęć robiłem Tamronem 45 mm i wychodziły świetnie; wydawało mi się, że te 5 mm szerzej nie zrobi aż tak wielkiej różnicy. Zrobiło.

5 mm mniej wystarczyło, by zaburzyć proporcje urządzeń o regularnych kształtach. Sigma 40 mm nie zmieni może laptopa w trapez, jak ogniskowa 24 mm, ale widać już, że „coś jest nie tak”.

Idagio opinie

PocketBook InkPad 3

Do portretów również nadaje się przeciętnie, bo jest z jednej strony za wąska, by zrobić portrety z większą ilością tła, a z drugiej za szeroka, by np. wykonać nią ciasne headshoty.

40 mm wydawałoby się świetną ogniskową do streetu, ale z tego zastosowania Sigmę 40 mm ART skreślają z kolei jej gabaryty i szybkość AF. Mając zapiętą na aparacie „lufę” tej wielkości nie jesteśmy ani odrobinkę dyskretni, a autofocus jest też po prostu za wolny, by zdać egzamin w szybko zmieniających się sytuacjach na ulicy.

To oczywiście tylko moje subiektywne zdanie, oparte o doświadczenie w tym, co fotografuję na co dzień. Jestem pewien, że znajdą się fotografowie, dla których 40 mm stanie się nową ulubioną ogniskową.

Dla mnie niestety 40 mm okazało się niewypałem, choć liczyłem na to, że będzie inaczej. Ta ogniskowa leży idealnie pomiędzy 35 mm, którego nie znoszę i 50 mm, które uwielbiam. Niestety w praktyce nowej Sigmie znacznie bliżej do tego pierwszego zakresu, przez co nie sprawdziła się ona w moich zastosowaniach.

Jazda testowa jest tutaj obowiązkowa.

Nowa Sigma 40 mm f/1.4 kosztuje 4990 zł, niezależnie od tego, czy mówimy o wersji pod Canona, Nikona czy Sony FE. Nie jest to mało pieniędzy i choć obiektyw jest ich ze wszechmiar wart, tak przed zakupem dobrze jest sprawdzić, czy nietypowa ogniskowa sprawdzi się w naszym stylu fotografowania.

Sigma 40 mm f/1.4 ART

W moim się nie sprawdziła, ale to nie znaczy, że nie sprawdzi się w twoim. I jeśli okaże się, że komuś 40 mm odpowiada, to nowa Sigma 40 mm ART będzie wspaniałym uzupełnieniem fotograficznego arsenału.

To znakomity obiektyw. Tyle że nie dla każdego.

Dołącz do dyskusji