Jego dewiza zawsze brzmiała „nie czyń zła”. Co robi dziś Sergey Brin – człowiek, który założył Google?

Artykuł/Technologie 14.01.2019
Jego dewiza zawsze brzmiała „nie czyń zła”. Co robi dziś Sergey Brin – człowiek, który założył Google?

Jego dewiza zawsze brzmiała „nie czyń zła”. Co robi dziś Sergey Brin – człowiek, który założył Google?

Siergiej Michajłowicz Brin – bo tak pierwotnie nazywał się współzałożyciel Google’a – to Żyd radzieckiego pochodzenia. Czemu o tym w ogóle wspominamy? Bo to właśnie trudne doświadczenia młodości wpłynęły na całe jego życie i… na świat IT.

Wydawać by się mogło, że zajmując się tematyką nowoczesnych technologii raczej nie ma już większego sensu skupiać się na polityce i historii. Nauka i technika to świat, w którym rasa i narodowość mają znikome znaczenie. Polak, Hinduska, Norweg, Murzynka, Japończyk? Co za różnica. Wszyscy mogą być świetnymi inżynierami lub menadżerami.

Przyglądając się bliżej postaci Sergeya Brina trudno jednak ignorować realia polityczno-historyczne. To właśnie doświadczenia z lat młodości współzałożyciela Google’a wpłynęły na politykę jednej z najpotężniejszych firm w historii informatyki… i nie tylko informatyki. Zacznijmy jednak od początku.

Za Żelazną Kurtyną

Siergiej Michajłowicz Brin urodził się 21 sierpnia 1973 r. w Moskwie. Pochodzi z tak zwanego dobrego domu. Jego rodzice – radzieccy Żydzi – mogli pochwalić się niemałym dorobkiem naukowym. Oboje wykładali nauki ścisłe na moskiewskim uniwersytecie. Niestety, to nie były czasy, w których w Związku Radzieckim promowana była inteligencja.

Mocarstwo promujące „równość, ale ze szczególnym uwzględnieniem klasy robotniczej” nie miało zbyt wiele do zaoferowania Brinom, w szczególności jeśli chodzi o dostatek. Cała rodzina (wraz z babcią Sergeya ze strony ojca) mieszkała w niewielkim, trzypokojowym mieszkaniu w Moskwie. Czarę goryczy u Michaiła – ojca – przelało jednak coś innego.

Była to konferencja matematyczna w Warszawie, w której wziął udział. Tam się przekonał, że jego koledzy z „imperialistycznego Zachodu” to nie ludzie-potwory, jak wpajała radziecka propaganda. Swobodne rozmowy i możliwość wymiany wiedzy i informacji były doświadczeniem przełomowym w życiu Brina seniora. Decyzja zapadła.

„Musimy emigrować na Zachód”

Michaił Brin nie zwracał większej uwagi na protesty swojej małżonki, która dała się przekonać do emigracji dopiero w momencie, gdy ojciec poruszył temat przyszłości i perspektyw dla młodego Siergieja. Problem w tym, że w czasach zimnej wojny z krajów należących do Układu Warszawskiego wyjechać łatwo się nie dało.

Jak tylko zaczęli starać się o wizę wyjazdową, zostali w trybie dyscyplinarnym zwolnieni ze swojej uczelni. Pozbawieni stałego dochodu czekali ponad pół roku na przyznanie wizy – dokumenty bardzo niechętnie wydawane radzieckim Żydom. Choć nie było to bezproduktywne czekanie, przynajmniej z punktu widzenia Sergeya: ojciec by nie marnować czasu na bezrobociu, zaczął uczyć go podstaw programowania. Na szczęście się udało. Rodzina Brinów trafiła do Ameryki w październiku 1979 r. Sergey miał wtedy sześć lat.

Do Związku Radzieckiego wrócił tuż przed osiągnięciem pełnoletności.

Była to wycieczka w ramach licealnego programu wymiany, który był organizowany przez jego ojca. Znacznie dojrzalszym spojrzeniem Sergey mógł obserwować nadal opresyjne rządy Sowietów i wynikające z nich biedę i cierpienie radzieckich obywateli. – Tato, dziękuję ci, że wyprowadziłeś nas z Rosji – miał po raz pierwszy powiedzieć ojcu, drugiego dnia wycieczki.

Emigracja nie była jednak jedyną decyzją rodziców Sergeya definiującą jego przyszłość. Ich wykształcenie w naukach ścisłych i ścieżki kariery (po emigracji ojciec zaczął wykładać na uniwersytecie w Maryland, matka została naukowcem w NASA) i dbanie o wykształcenie Brina, między innymi przez rodzinne korepetycje, ukształtowały zawodowe aspiracje młodego mężczyzny. Sergey studiował matematykę i informatykę na licznych prestiżowych uczelniach. Znajomość zawarta w Stanfordzie była trzecim i ostatnim ważnym wydarzeniem kształtującym postać naszego bohatera.

Sergey Brin i Larry Page

sergey brin

Historię tej znajomości zdążyliśmy już opowiedzieć przyglądając się postaci Larry’ego Page’a – ciekawej i wartej poznania, więc namawiam gorąco do lektury. Jak wspominał Brin, bliska przyjaźń z Larrym stymulowana była przez ogromną sympatię Sergeya do dyskusji. Page nie tylko był ciekawą i inteligentną osobą, ale zazwyczaj nie zgadzał się z niczym, co Brin powiedział. Zawsze było więc o czym rozmawiać.

Wspólnie z Page’em opracowali algorytm PageRank, który zmienił świat. Zakładał on, że poziom istotności danego dokumentu pod kątem zadanych słów kluczowych powinien być definiowany nie tylko przez częstość występowania tych słów, ale też i na podstawie liczby odnośników, jakie prowadzą do dokumentu. Innymi słowy, im więcej witryn linkuje badaną stronę internetową, tym prawdopodobnie reprezentuje ona wyższą wartość.

larry page

Obserwacja ta okazała się diabelnie trafna. PageRank stanowił fundament sukcesu założonej przez Brina i Page’a firmy Google. Która dziś jest potężną korporacją kontrolującą i wpływającą na globalny przepływ informacji. I tu wypada nam – poza kolejną namową do zapoznania się z historią PageRanku – wrócić do doświadczeń Brina z młodości. Algorytm był bardziej pomysłem Page’a niż Sergeya, ale to Brin ukształtował sposób, w jaki Google z niego korzystał.

„Nie czyń zła.”

Wspomnienia z komunistycznego Związku Radzieckiego ukształtowały w Brinie ogromną niechęć do opresyjnych ideologii politycznych i religijnych. Dlatego też pilnował, by potęga jaką reprezentuje Wyszukiwarka Google nie była wykorzystywana w sposób nieetyczny. To właśnie Brin był głównym promotorem podchwyconego od pracownika niższego szczebla hasła „Don’t be evil”. I to właśnie za jego sprawą Google podjął decyzję odcinającą go od potencjalnie wielomiliardowego przychodu w imię etyki.

Brin nie mógł znieść faktu, że Google podporządkowuje się chińskiemu prawu i cenzuruje w Chinach indeks swojej wyszukiwarki. Nie od razu zdołał przekonać wspólnika do całkowitego wycofania się z tego kraju. Udało mu się to dopiero, gdy trafił się odpowiedni pretekst: cyberatak ze strony rządowych hakerów, wymierzony w amerykańskie korporacje, w tym w Google’a.

Firma niemal całkowicie wycofała się z kraju, oddając pole lokalnej konkurencji na tym wielce lukratywnym rynku. Ruch ten był powszechnie i słusznie chwalony, określany jako „kluczowy w zniechęcaniu władz innych krajów do ograniczenia dostępu do informacji swoim obywatelom”. Praktyki tak powszechnej dla Związku Radzieckiego.

Nie tylko PageRank. Sergey Brin jest współautorem wielu innych istotnych wynalazków.

Rola Brina w Google’u była i jest znacznie istotniejsza, niż tylko bycie moralnym kompasem firmy czy recenzentem PageRanka. Brin współprowadził dział Google.org, zajmujący się rozwojem przemysłu energii odnawialnej. Inicjatywą Brina jest również stworzenie przez Google’a pierwszego konsumenckiego autonomicznego samochodu, choć ten projekt nie został jeszcze zrealizowany. Brin zainwestował też duże pieniądze w Teslę oraz w Space Adventures – firmę mającą w przyszłości zajmować się kosmiczną turystyką.

W sferze zainteresowań Brina leżą też syntetycznie wytwarzana żywność oraz rzeczywistość rozszerzona. To właśnie Brin jest współautorem Project Glass, a więc inteligentnych okularów Google’a, które „uzupełniają rzeczywistość” o pobrane z Sieci dane. Choć wynalazek ten nie zdobył powszechnej popularności.

Aktualnie pełni funkcję prezesa Alphabetu – spółki, do której należy Google, która została powołana, by oddzielić komercyjne projekty firmy od rozwojowych. Jest 13. najbogatszą osobą na świecie – jego majątek szacowany jest na 50,5 mld dol.

Przeczytaj również:

Dołącz do dyskusji