Vox populi, vox Dei. Jeśli na święta dostałeś PSVR, oto najlepsze gry, które musisz dodać do listy

Artykuł/Gry 02.01.2019
Vox populi, vox Dei. Jeśli na święta dostałeś PSVR, oto najlepsze gry, które musisz dodać do listy

Vox populi, vox Dei. Jeśli na święta dostałeś PSVR, oto najlepsze gry, które musisz dodać do listy

Vox populi, vox Dei — skoro sentencji Alkuina słucha sam Jarosław Kaczyński, kimże ja jestem, aby odmawiać czytelnikom Spider’s Web ich rankingu. Zapytaliście, jakie gry na PSVR najlepiej sprawić sobie do kompletu z goglami wirtualnej rzeczywistości. Oto one.

Pod tekstem o najlepszych grach na PlayStation 4 poprosiliście o podobny materiał, ale dotyczący PSVR. Nawet nie wiecie, jak mnie to ucieszyło. Jestem ogromnym entuzjastą wirtualnej rzeczywistości. Tak się też składa, że w przeciągu ostatnich kilkunastu miesięcy pojawiło się wiele naprawdę rewelacyjnych gier na PSVR, także mamy w czym wybierać. Oto najlepsze gry dla gogli Sony, z jakimi miałem do czynienia:

The Persistence

Mówią, że w kosmosie nikt nie usłyszy twojego krzyku. To dobrze, bo osoby o słabszych nerwach będą w The Persistence krzyczeć całkiem często. Gra to ciekawe połączenie survival horroru z tytułem roguelike. Trafiasz na „opuszczoną” stację kosmiczną, gdzie masz do zrealizowania szereg coraz trudniejszych zadań. Wszystko w perspektywie pierwszej osoby, niczym w klasycznej grze FPS. Oczywiście szybko okazuje się, że pozaziemska placówka wcale nie jest tak pusta, jak początkowo się wydaje…

Po korytarzach stacji wałęsają się groźne wytwory kosmicznej technologii. Walka z nimi jest niezwykle wymagająca. Dlatego będziecie ginąć. Często i gęsto. Co najciekawsze, z każdą śmiercią wasza świadomość przenosi się do nowego ciała, a układ poziomu zmienia się nie do poznania. Położenie przeciwników również jest inne, tak samo celów oraz skarbów. Dlatego w The Persistence nigdy nie można być przesadnie pewnym siebie. Graczowi pomaga system rozwoju postaci, przenoszony pomiędzy poszczególnymi zgonami. Dzięki temu mamy poczucie ciągłości oraz stałego rozwoju.

Gatunek: survival horror / roguelike
Wsparcie Aim Controllera: nie

WipeOut Omega Collection

W 2018 roku Kolekcja Omega otrzymała dodatek przenoszący futurystyczne wyścigi do wirtualnej rzeczywistości. Rozszerzenie przeszło najśmielsze oczekiwania wszystkich entuzjastów VR, daleko wyprzedzając to, czego doświadczyliśmy w takich grach jak Driveclub VR czy Gran Turismo Sport. WipeOut Omega Collection to jedne z niewielu wyścigów, w których wykorzystanie PSVR to coś więcej niż tylko zrobiony na siłę dodatek. To nowa esencja tej gry.

Jestem naprawdę zdumiony, jak dobrze została zrealizowana nakładka wirtualnej rzeczywistości. Poczucie prędkości jest kapitalne, z kolei sterowanie bezpośrednio z poziomu kabiny futurystycznej maszyny jest zaskakująco przemyślane. Wbrew pozorom żołądek wcale nie podchodzi do gardła, z kolei sama rozgrywka przywodzi na myśl najlepsze momenty z automatów oraz salonów z grami. Wyścigowa pozycja obowiązkowa.

Gatunek: wyścigi
Wsparcie Aim Controllera: nie

Firewall: Zero Hour

Pierwsza naprawdę udana, naprawdę dobra sieciowa strzelanina „na poważnie” w PSVR. Firewall: Zero Hour to wymagająca, taktyczna gra FPS przeznaczona wyłącznie do rozgrywek online. Jeżeli marzył się wam CS:GO w VR, to właśnie odpowiedź na takie zapotrzebowanie. Producenci stworzyli grę, która zachwyca możliwościami. Po sesji z Firewall: Zero Hour gatunek strzelanin przestaje być taki sam.

Gdy pierwszy raz poprowadziłem ostrzał zza rogu ściany, zupełnie na oślep, nie wychylając się spoza osłony, olśniło mnie. Nie mógłbym zrobić czegoś takiego w Battlefieldzie albo Call of Duty. Sama paleta ruchów związanych z trzymaniem broni oraz zabezpieczaniem ciała sprawia, że strzelaniny w VR trzeba się uczyć na nowo. Cała wiedza zgromadzona na „płaskich” FPS-ach to za mało, aby osiągnąć sukces. Firewall nakłada na rozgrywkę dodatkowy, przestrzenny stopień skomplikowania. Taka sytuacja potężnie poszerza perspektywę. Jak gdybyś po raz pierwszy zobaczył kolory. Trudno to inaczej opisać.

Gatunek: FPS
Wsparcie Aim Controllera: nie

Resident Evil 7

Siódma odsłona popularnego horroru to odważny, udany i odświeżający eksperyment. Grę przeszedłem już trzykrotnie, a ze wszystkich podejść najbardziej zapadł mi w pamięci maraton z PSVR na głowie. Muszę się przyznać, że Resident Evil 7 w wirtualnej rzeczywistości to dodatkowe +12 punktów do grozy, strachu i klimatu. Fragmenty, które na płaskim ekranie wydawały się straszne, w VR były po prostu PRZERAŻAJĄCE. Bałem się. Naprawdę się bałem. Co jest czymś wyjątkowym, gdy siadam do interaktywnych horrorów.

Wychowałem się na kultowym Alone in the Dark. Rozkoszowałem się pierwszymi odsłonami Resident Evil, Fatal Frame, Clockwork Tower i Silent Hill. Dlatego w życiu bym nie przypuszczał, że RE7 będzie w stanie napędzić mi takiego stracha. Wirtualna rzeczywistość robi jednak swoje. Wszystko staje się bardziej ciasne, klaustrofobiczne, bezpośrednie i… rzeczywiste. Namacalne wręcz. Do tego ta grafika! Resident Evil 7 to bez dwóch zdań jedna z najładniejszych, o ile nie najładniejsza produkcja, jaką można uruchomić na PSVR.

Gatunek: survival horror
Wsparcie Aim Controllera: nie

Astro Bot: Rescue Mission

Wszystkie (a przynajmniej zdecydowana większość) gry znajdujące się na tej liście to klasyczne produkcje, które zostały przeniesione do wirtualnej rzeczywistości na pewnym etapie tworzenia. Astro Bot jest inny. Śmiem sądzić, że to PIERWSZA gra, podczas projektowania której odrzucono wszystkie przyzwyczajenia dotyczące płaskich produkcji. Dzięki temu dostaliśmy grę od A do Z pomyślaną z uwzględnieniem wirtualnej rzeczywistości. To się opłaciło. To się zwraca pod względem jakości i grywalności.

Astro Bot: Rescue Mission jest pierwszą grą, która w tak naturalny, niewymuszony, kreatywny sposób wykorzystuje unikalne możliwości wirtualnej rzeczywistości. Żaden inny producent nie potrafił podejść do tematu VR w tak otwarty sposób. Tytuł powinien być wzorem dla wszystkich innych twórców VR. Punktem odniesienia, który na stałe zmieni sposób, w jaki myśli się o grach na PSVR i w jaki się te gry projektuje. Nie mam wątpliwości, że Astro Bot to kamień milowy dla całej technologii wirtualnej rzeczywistości. Obowiązkowa pozycja dla każdego entuzjasty VR.

Gatunek: gra platformowa
Wsparcie Aim Controllera: nie

Farpoint

Pierwsza naprawdę duża, naprawdę długa, naprawdę dobra strzelanina dla jednego gracza stworzona z myślą o PSVR. Farpoint przenosi nas na obcą planetę, gdzie dochodzi do kontaktu z pozaziemskimi formami życia. Jak możecie przypuszczać, te wcale nie są tak przyjazne, jak życzyliby tego sobie pokojowo nastawieni ludzie. Dochodzi do wymiany ognia, która budzi jak najlepsze skojarzenia ze Starship Troopers. Czerwona planeta, wielkie robale do ubicia i futurystyczne bronie? Takiemu zestawieniu nigdy nie mówię nigdy.

Farpoint to pierwszy tytuł, który wykorzystuje świetny Aim Controller stworzony przez Sony. Używanie tego gadżetu to sama przyjemność. Trzymanie w ręku broni palnej jest realistyczne, wiarygodne oraz cholernie, cholernie satysfakcjonujące. Złego słowa nie można napisać również o warstwie wizualnej, która stawia Farpoint w samej czołówce najładniejszych gier PSVR. Gdyby każda strzelanina VR była realizowana z taką jakością oraz przywiązaniem do detali, wirtualna rzeczywistość byłaby znacznie lepszym miejscem.

Gatunek: FPS
Wsparcie Aim Controllera: Tak

Beat Saber

Najlepsza imprezowa, zręcznościowa, sportowa wręcz produkcja dla PSVR. Beat Saber zamienia gracza w (nieoficjalnego) rycerza Jedi, który wymachuje świetlnymi mieczami i tnie nadlatujące obiekty. Teraz najlepsze: gracz musi niszczyć obiekty zgodnie z rytmem muzyki, od czasu do czasu unikając zagrożeń przesuwając się na boki. Może ten opis nie brzmi najciekawiej pod słońcem, ale gwarantuję wam: wystarczy raz zagrać w Beat Saber, a nie będziecie mogli się oderwać. Potwierdzone testami na znajomych.

Wymachiwanie kontrolerami Move niczym mieczami świetlnymi to frajda sama w sobie. Do tego narastający stopień trudności sprawia, że tytuł może być wyzwaniem. Zwłaszcza na późniejszych poziomach, gdzie człowiek naprawdę potrafi się spocić. Beat Saber wymusza na graczu znaczną aktywność fizyczną. Osoby zasiedziane, ze słabymi mięśniami rąk mogą poczuć następnego dnia najprawdziwsze zakwasy. No i to jest wspaniałe. Beat Saber to mój obowiązkowy element domówki.

Gatunek: gra zręcznościowa / gra impreza
Wsparcie Aim Controllera: nie

SuperHOT VR

Mój osobisty ranking chciałbym zakończyć polskim akcentem. SuperHOT VR to pierwszoosobowa strzelanina na podstawie polskiej gry sprzed kilku lat. Chociaż produkcja jest bardzo skromna wizualnie, to oferuje najbardziej niesamowite, epickie oraz efektowne sekwencje wymiany ognia, w jakich uczestniczyłem na PSVR. Tego nie da się opisać słowami. W to naprawdę trzeba zagrać, by w pełni zrozumieć mój zachwyt.

Dzięki SuperHOT VR gracz może poczuć się jak Neo z Matriksa. Jak bohater filmów Johna Woo. Strzelasz do przeciwnika, uchylasz się przed kulą, przerzucasz broń do drugiej dłoni, strzelasz do kolejnego wroga… coś wspaniałego. Muszę was tylko ostrzec. Grając w SuperHOT VR niemal zaliczyłem bolesny upadek. Człowiek ma szczerą ochotę zrobić szczupaka niczym Max Payne i tylko resztki zdrowego rozsądku mogą przed tym powstrzymać.

Gatunek: FPS
Wsparcie Aim Controllera: nie

Inni zasłużeni

Jeśli wasz głód dobrych gier na PSVR nie został w pełni zaspokojony, mam dla was kilka dodatkowych propozycji. Moss to piękna gra przygodowa, w której gracz pomaga rewelacyjnie zaanimowanemu szczurzemu bohaterowi. Dirt VR to bardzo solidne wyścigi w wirtualnej rzeczywistości. Tetris Effect kapitalnie łączy grę logiczną z psychodelicznym doświadczeniem audio-wideo. Until Dawn: Rush of Blood to zaskakująco dobry horror na szynach, z kolei Headmaster to świetna gra zręcznościowa dla fanów piłki nożnej, okraszona rewelacyjnym czarnym humorem.

Nie mogę również nie wspomnieć o The Werewolves Within; egzotycznym i wciągającym doświadczeniu społecznym od Ubisoftu. Biegła znajomość języka angielskiego jest tutaj obowiązkowa. Będąc przy Ubisofcie, firma wydała świetny thriller psychologiczny Transference. DOOM VFR to świetna okazja do odstresowania, a Accounting+ sprawi, że zanurzycie się po uszy w absurdalnym humorze w stylu Ricka i Morty’ego.

Dołącz do dyskusji