Prawie dałem się przekonać, że warto kupić inny czytnik niż Kindle. PocketBook InkPad 3 – recenzja

Recenzja/Technologie 18.01.2019
Prawie dałem się przekonać, że warto kupić inny czytnik niż Kindle. PocketBook InkPad 3 – recenzja

Prawie dałem się przekonać, że warto kupić inny czytnik niż Kindle. PocketBook InkPad 3 – recenzja

To jeden z najdroższych czytników e-booków, jakie można kupić. Ale czy PocketBook InkPad 3 wart jest blisko 1000 zł?

Po ostatnim artykule, w którym otwarcie skrytykowałem wszystkie niebędące Kindle’em e-czytniki, odezwała się do mnie firma PocketBook, próbując zmienić moje zdanie. Postanowiłem więc przetestować najlepszy czytnik, jaki mają w portfolio – PocketBook InkPad 3.

Ten czytnik miał zmienić moje zdanie co do tego, że firmy inne niż Amazon też potrafią robić dobre e-czytniki. I prawie mu się udało.

PocketBook InkPad 3

PocketBook InkPad 3 jest naładowany możliwościami.

W myśl zasady „duży może więcej”, InkPad 3 przewyższa liczbą funkcji tańszego i mniejszego Touch Luxa 4.

Przede wszystkim jest od niego dużo większy. Zamiast 6” i 212 DPI wyświetlacz ma aż 7,8” i 300 DPI. Przekłada się to na ostrzejszy tekst i wrażenie z czytania bardzo zbliżone do obcowania z fizyczną książką. Trudno jest wrócić do klasycznych 6-calowych czytników po kilku tygodniach obcowania z większym ekranem e-ink.

PocketBook InkPad 3

Zatrzymując się przy wyświetlaczu, naprawdę nie mogę powiedzieć o nim złego słowa. Tym bardziej, że wyposażono go w inteligentne podświetlenie Smart Light, które dynamicznie zmienia natężenie i barwę podświetlenia. Możemy przypisać własne profile do tej funkcji zależnie od preferencji lub zdać się na automat. Niezależnie do wyboru, Smart Light naprawdę robi różnicę.

InkPad 3 obsługuje nie tylko 17 formatów plików tekstowych (w tym PDF-y, z którymi radzi sobie nadspodziewanie dobrze) ale też obsługę plików mp3. Do zestawu dołączona jest przejściówka, z pomocą której podłączymy do czytnika słuchawki, by słuchać zapisanych w pamięci urządzenia audiobooków lub czytać na głos e-booka przy pomocy konwersji text-to-speech.

PocketBook InkPad 3

Na InkPadzie 3 nie zabrakło też (w moim odczuciu zbędnych) aplikacji dodatkowych, choć muszę przyznać, że dzięki 1 GB pamięci operacyjnej w końcu można cokolwiek z nimi zrobić. Np. na tańszym Touch Lux 4, gdzie jest tylko 512 MB RAM-u, szachy są kompletnie niegrywalne.

PocketBook InkPad 3

Jest też przeglądarka internetowa, ale ją również trzeba traktować w kategorii „dodatek” a nie jako jedną z podstawowych funkcji czytnika. Działa OK, choć miewa problemy ze skalowaniem stron, a już wejście na Onet/WP/inny portal z reklamami pop-up skutkuje zawieszką urządzenia.

PocketBook InkPad 3

PocketBook InkPad 3 ma też wbudowaną aplikację Legimi, a sam czytnik możemy nabyć również w abonamencie.

Bardzo miłym dodatkiem jest również obecność słownika Abbyy Lingvo w 24 językach oraz słownika Webstera, który działa nie gorzej od natywnego słownika w Kindle’ach.

Jak InkPad 3 działa w praktyce?

Wszystko zaczyna się od wgrania książek na czytnik, a w tej kwestii PocketBook przoduje na tle innych producentów. Książki możemy wgrać nie tylko kablem z komputera, ale też synchronizując folder na Dropboksie lub wykorzystując opcję Send to Pocketbook, dostępną w większości e-księgarni: po zakupie książki możemy ją od razu wysłać na czytnik. Na książki mamy aż 8 GB miejsca, które możemy dodatkowo rozszerzyć kartą microSD.

PocketBook InkPad 3

Gdy już zaczniemy czytać książkę, spisuje się w zasadzie wzorowo. Względem PocketBooka Touch Lux 4, któremu naprawdę przydałaby się aktualizacja podzespołów, InkPad 3 pracuje dużo płynniej i nie ma problemów chociażby przy przewracaniu wirtualnych kartek, co Touch Luxa 4 potrafi momentami przerosnąć.

Dużo gorzej wygląda kwestia wykorzystywania dodatkowych aplikacji. Wspominałem już o problemach z przeglądarką, do bolączek muszę też dodać kompletnie nieużywalny czytnik RSS, zbędną przeglądarkę zdjęć i przeglądarkę plików działającą i wyglądającą tak archaicznie, że przeszukiwanie biblioteki jest katorgą – zwłaszcza na tle przejrzystego menu w Kindle’ach.

PocketBook InkPad 3

Większym problemem od samego działania aplikacji jest to, jak zarządza nimi czytnik. Otóż gdy wyjdziemy z aplikacji, ta nadal pracuje w tle. Bardzo się zdziwiłem, kiedy z niewiadomych względów czytnik w pewnym momencie bardzo zwolnił. Zajrzałem do managera zadań, a tam w tle było odpalonych sześć procesów, co przy 1 GB RAM-u nie jest dobrym pomysłem.

Szkoda też, że gdy korzystamy z odtwarzacza, czy to do funkcji TTS czy słuchania audiobooków, nie mamy szybkiego dostępu do menu odtwarzania po zsunięciu górnej belki ustawień. O tym, że czegoś słuchamy, informuje tylko niewielka nutka obok belek statusu łączności Wi-Fi. Chcąc zatrzymać odtwarzanie, musimy wejść do aplikacji.

PocketBook InkPad 3

Rozmiar to największa zaleta i… największa wada tego czytnika.

1,8” różnicy w przekątnej ekranu względem większości czytników naprawdę diametralnie zmienia doświadczenie czytelnicze. Treści na stronie mieści się więcej, tekst wygląda bardziej naturalnie (czyli tak, jak przez dziesiątki lat przywykliśmy go oglądać w książkach), ogólnie czyta się znacznie przyjemniej niż na mniejszym ekranie.

PocketBook InkPad 3

Szkoda tylko, że producent nie dostosował designu urządzenia do większego rozmiaru. InkPad 3 wygląda jak rozciągnięty Touch Lux 4, co najgorsze, z przyciskami nadal umieszczonymi pod ekranem, pośrodku obudowy.

O ile nie mamy dłoni giganta, sięgnięcie kciukiem do przycisków zmiany stron jest skrajnie niewygodne, a dla mniejszych, kobiecych dłoni, po prostu niewykonalne. Nie byłby to wielki problem, gdyby ekran dotykowy poprawnie reagował na polecenia, ale robi to w sposób kompletnie losowy. Raz dotknięcie prawej strony przenosi o kartkę dalej, raz o kartkę wstecz, a raz nie robi nic. I do teraz nie wiem, czy to kwestia problemów z czytnikiem, czy z miejscami, w których dotykałem ekranu, bo niestety PocketBook nie oferuje krótkiej „ściągi” przy pierwszym uruchomieniu, pokazującej jakie obszary ekranu za co odpowiadają.

PocketBook InkPad 3

Niewygodnie też trzyma się czytnik jedną dłonią, bo pomimo profilowanych plecków obudowa jest po prostu źle wyważona. No chyba, że trzymamy czytnik poziomo prawą dłonią, choć wtedy obcowanie z tekstem jest nieco… dziwaczne. Na szczęście całość ma niewielką masę – zaledwie 210 g, czyli mniej więcej tyle co Kindle Paperwhite 3.

PocketBook InkPad 3

Na koniec wspomnę, że pomimo przeładowania funkcjami InkPad 3 oferuje fantastyczny czas pracy na jednym ładowaniu. Po dwóch tygodniach czytania przez minimum godzinę dziennie pasek naładowania zmalał najwyżej o 1/3. Miesiąc bez ładowania jest więc jak najbardziej osiągalny, aczkolwiek szkoda, że ładujemy urządzenie starym złączem microUSB, a nie USB-C.

PocketBook InkPad 3

PocketBook InkPad 3 był bliski przekonania mnie, że warto kupić inny czytnik niż Kindle.

Ale gdy patrzę na jego cenę, myślę sobie, że za połowę tej kwoty mogę mieć Kindle’a Paperwhite, a dopłacając 200 zł Kindle’a Oasis 2. I zastanawiam się, czy faktycznie warto wybrać coś innego niż czytnik Amazonu.

Uwielbiam czytniki Kindle za to, że one nie próbują być niczym innym, jak narzędziem do czytania, kupowania i katalogowania książek. Kupując Kindle’a dostajemy najlepsze możliwe doświadczenie czytelnicze, dostęp do abstrakcyjnie wielkiej księgarni Amazonu i do serwisu Goodreads, w którym możemy ocenić i skatalogować wirtualny księgozbiór.

PocketBook InkPad 3

W PocketBooku dobrze się czyta książki, ale nawet poprzez aplikację Legimi nie można ich na nim kupić – tak, dobrze czytacie. Aplikacja Legimi na czytnikach PocketBook nie umożliwia przeglądania katalogu, a jedynie pobranie książek uprzednio dodanych na półkę na innym urządzeniu.

Nie zmienię też zdania co do płynności pracy czytników innych firm względem dowolnego Kindle’a. PocketBook InkPad 3 może i pracuje całkiem płynnie, ale jest to płynność co najwyżej na poziomie Paperwhite’a 3, który kosztuje połowę tego, co InkPad. Nowy Kindle Oasis 2 pracuje jeszcze płynniej od PocketBooka, choć kosztuje zbliżone pieniądze.

Nie mogę jednak powiedzieć, żeby InkPada 3 nie było warto kupić. Duży ekran i podświetlenie Smart Light sprawiają, że książki czyta się na nim naprawdę przyjemnie, a jeśli nabędziemy go wraz z abonamentem Legimi, koszt zakupu rozłoży się w czasie i nie będzie tak bolesny dla portfela jak jednorazowa płatność.

To też prawdopodobnie najlepszy czytnik jaki można kupić do obsługi plików PDF, więc jeśli często czytacie dokumenty w tym formacie, InkPad 3 będzie zdecydowanie lepszym wyborem niż Kindle.

PocketBook InkPad 3

Czyli co, kupować?

Nadal uważam, że w świecie czytników jest Kindle, a potem długo, długo nic. Ale po tym „długo, długo nic” jest właśnie PocketBook InkPad 3.

Dołącz do dyskusji