Jeden telewizor, by rządzić wszystkimi. Panasonic kończy z głupią wojną standardów obrazu HDR

News/RTV 09.01.2019
Jeden telewizor, by rządzić wszystkimi. Panasonic kończy z głupią wojną standardów obrazu HDR

Jeden telewizor, by rządzić wszystkimi. Panasonic kończy z głupią wojną standardów obrazu HDR

Kupując nowy telewizor musisz wybrać. Albo będzie on obsługiwał format Dolby Vision, albo HDR10+. Nie da rady, by obsłużył oba. No chyba, że kupujesz sprzęt od Panasonica. To pierwszy producent, który nie każe nam wykazywać zdolności wróżenia z fusów.

Aktualnie obowiązującym standardem dla treści wideo HDR (High Dynamic Range – wysoki zakres dynamiki jasności i barw) jest HDR10. To oznacza, że każdy sprzęt, który w specyfikacji ma wypisaną obsługę HDR, obsługuje właśnie HDR10. Podobnie sytuacja wygląda z treściami wideo: formatem bazowym wszystkich jest HDR10.

Standard ten ma dwóch „zgodnych wstecznie” kandydatów na następców: są to Dolby Vision i HDR10+. Ten pierwszy jest nieco bardziej zaawansowany, ale w kwestiach – przynajmniej na razie – pomijalnych (tu dowiesz się więcej). Oba proponują w praktyce to samo usprawnienie nad HDR10: dynamiczne metadane, pozwalające na większą kontrolę nad obrazem podczas jego produkcji.

HDR10+ kontra Dolby Vision.

HDR10+ jest darmowym, otwartym i rekomendowanym przez UHD Alliance rozwiązaniem. Za możliwość wykorzystania Dolby Vision muszą płacić zarówno producenci sprzętu, jak i treści. A mimo tego to to płatne i zamknięte rozwiązanie do tej pory było częściej wybierane przez producentów i dostawców. Wojna standardów jest więc daleka od zakończonej.

(efekt symulowany)

Jej efektem ubocznym są skomplikowane umowy licencyjne. Do tej pory nie było możliwości kupna telewizora obsługującego zarówno Dolby Vision, jak i HDR10+. Musimy niczym u bukmachera obstawiać całkiem pokaźnymi kwotami potencjalnego zwycięzcę.

Na szczęście konsekwencje złego wyboru nie będą przesadnie dotkliwe. Jeżeli – hipotetycznie – kupimy telewizor z HDR10+, a ostatecznie większość filmów, gier i seriali będziemy otrzymywać w Dolby Vision, to i tak je odtworzymy w nie tak znowuż gorszym HDR10 (bez plusa). Choć jest to tylko częściowe pocieszenie.

Panasonic mówi dość. Jego najnowszy telewizor OLED jako pierwszy na rynku obsługuje wszystko.

Panasonic GZ2000 OLED, który został zaprezentowany na targach CES 2019, obsługuje HDR10, HDR10+ oraz Dolby Vision (a także HLG HDR dla transmisji telewizyjnych i zdjęcia HLG HDR). A więc odtworzy naszą płytę Blu-ray UHD, strumień z Netfliksa czy materiał z innego źródła zawsze w najwyższym standardzie, w jakim materiał został zapisany. A jeżeli któryś standard „umrze”, to i tak pozostaje obsługa drugiego.

Panasonic chwali się też, że matryca OLED w GZ2000 od LG Display została wzbogacona nie tylko przez autorskie algorytmy programowe, ale również fizycznie. Producent twierdzi, że dzięki temu telewizor jest jaśniejszy od typowych urządzeń z panelami LG Display. Dodaje też, że prace nad telewizorem były nadzorowane przez Stefana Sonnenfelda – eksperta, który pracował nad dopieszczaniem barw przy takich filmach, jak Wonder Woman, Przebudzenie Mocy czy Jurassic World.

Telewizor ma też wbudowany dekoder dźwięku Dolby Atmos i pracuje pod kontrolą systemu My Home Screen 4.0, który teraz będzie potrafił współpracować z Alexą i Asystentem Google. Będzie dostępny w 55- i 65-calowej odmianie. Cena i data premiery nie są znane – będziemy na nie czekać z niecierpliwością. GZ200 niespodziewanie stał się bowiem jedną z najciekawszych nowości targów CES 2019.

Dołącz do dyskusji