Jak duży może być aparat z małą matrycą? Olympus nie powiedział jeszcze ostatniego słowa

Artykuł/Foto 03.01.2019
Jak duży może być aparat z małą matrycą? Olympus nie powiedział jeszcze ostatniego słowa

Jak duży może być aparat z małą matrycą? Olympus nie powiedział jeszcze ostatniego słowa

Olympus OM-D E-M1X to nadchodząca fotograficzna bestia, której sercem będzie matryca kojarząca się raczej z amatorskimi zastosowaniami. Aparat doczekał się solidnego przecieku tuż przed premierą.

W sieci pojawił się niekontrolowany wyciek (czy aby na pewno niekontrolowany?) pokazujący film promocyjny nowego Olympusa. Materiał wideo potwierdza wcześniejsze plotki o tym, że Olympus OM-D E-M1X będzie profesjonalnym, uszczelnionym korpusem nastawionym m.in, na fotografię sportu i dzikiej przyrody.

Olympus OM-D E-M1X

Specyfikacja nie jest znana, ale serwis 43rumors.com uzyskał komplet rzekomo potwierdzonych informacji z własnego zaufanego źródła. OM-D E-M1X ma mieć matrycę o rozdzielczości 20 megapikseli i tryb seryjny o szybkości aż 18 kl./s. Sensor będzie stabilizowany mechanizmem, którego wydajność ma osiągać aż 7,5 stopnia EV. Do tego na pokładzie znajdzie się większy wizjer OLED i elektroniczny filtr ND.

W aparacie znajdą się dwa procesory obrazu TruePic VIII, co zapewni dwa razy szybsze osiągi od aparatu E-M1 II. Dużą nowością ma być autofocus potrafiący wykrywać rozmiar śledzonych obiektów i dostosowywać do niego liczbę aktywnych pól AF.

Ciekawie i bardzo lakonicznie brzmi funkcja High Resolution pozwalająca uzyskać zdjęcia o rozdzielczości 80 MP (według innych źródeł 50 MP). Ten tryb w dotychczasowych aparatach Olympusa wymagał użycia statywu, natomiast w OM-D E-M1X ma działać przy fotografowaniu z ręki, przy czasie migawki 1/60 s. Olympus zapowiadał takie możliwości już w 2015 roku i wygląda na to, że w końcu technologia jest gotowa.

Olympus OM-D E-M1X

Co najważniejsze, poznaliśmy datę premiery nowego aparatu, która będzie miała miejsce już 24 stycznia.

Niestety trudno się tym aparatem ekscytować, zważywszy na rozmiar matrycy.

Jak być może wiecie, jestem zwolennikiem jak największych matryc w jak najmniejszych korpusach. Tymczasem Olympus promuje zupełnie odwrotne rozwiązanie. Topowy Olympus ma mieć zintegrowany grip pionowego uchwytu, co sprawi, że wymiary aparatu będą wynosić ok. 14,5 x 14,7 cm. Tym samym zbliżą się do poziomu topowych pełnoklatkowych lustrzanek, takich jak Nikon D5 czy Canon EOS–1DX Mark II, podczas gdy matryca Olympusa ma ok. czterokrotnie mniejszą powierzchnię.

Nikon D5

Nikogo nie muszę przekonywać, że mniejsza matryca daje z reguły obrazek gorszej jakości, prawda? Zwłaszcza w zastosowaniach reporterskich, do których OM-D E-M1X wydaje się być stworzony. Nie bez powodu standardem fotografii profesjonalnej jest matryca pełnoklatkowa.

Do tego dochodzi cena. Mówi się, że Olympus OM-D E-M1X zadebiutuje z wyceną ok. 3 tys. dol., a to sprawia, że istnienie takiego aparatu trudno uzasadnić.

Olympus OM-D E-M1X

Poza tym, specyfikacja wydaje mi się nieprzemyślana. Trudno wyobrazić sobie niszę, w której jednocześnie będą potrzebne atrybuty aparatu reporterskiego (szybkostrzelność i uszczelnienia) oraz aparatu studyjnego (tryb High Resolution z plikami 80 MP). Wygląda to tak, jakby Olympus chciał umieścić w topowym aparacie wszystkie swoje najlepsze technologie, bez refleksji nad tym, czy całość tworzy spójne narzędzie pracy.

Prześledźmy dziedziny, w których mógłby się sprawdzić Olympus OM-D E-M1X.

Sport? Bądźmy szczerzy, w dzisiejszych czasach na stadionie potrzebne są świetne osiągi na wysokim ISO, których malutka matryca formatu Mikro Cztery Trzecie nie jest w stanie zapewnić. Fotograf wyposażony w OM-D E-M1X nie będzie mógł konkurować jakością z fotografem pracującym na dowolnym współczesnym korpusie pełnoklatkowym.

Studio? Tutaj tryb High Resolution może być na wagę złota, zwłaszcza przy fotografowaniu statycznych obiektów, bo używanie go do pracy z modelkami jest praktycznie niemożliwe. Tylko po co kupować szybkostrzelnego, uszczelnianego E-M1X do studia? Równie dobrze sprawdzi się znacznie tańszy Olympus OM-D E-M1 Mark II.

Jedynym realnym zastosowaniem jest fotografia dzikiej przyrody i ewentualnie lotnictwa, gdzie liczy się szybkostrzelność i uszczelnienia, a do tego mała matryca ma zaletę w postaci (wybaczcie ten skrót myślowy) wydłużania ogniskowych obiektywów. Tutaj OM-D E-M1X może błyszczeć.

Pytanie, czy ktoś skusi się na taki korpus. W cenie 3 tys. dol. konkurencja jest przeogromna, także w segmencie małych matryc APS-C. Doceniam technologię, która zapowiada się rewelacyjnie, ale nie wróżę nowemu Olympusowi sukcesów. Szkoda, tym bardziej, że w 2018 roku producent pokazał tylko jeden, przeciętny aparat i skupił siły na produkcji sztandarowego OM-D E-M1 Mark II.

Dołącz do dyskusji