Sprawdziłem Nubię X z dwoma ekranami i jednym aparatem. Nie kupię, ale podziwiam za pomysł

Relacja/Sprzęt 11.01.2019
Sprawdziłem Nubię X z dwoma ekranami i jednym aparatem. Nie kupię, ale podziwiam za pomysł

Sprawdziłem Nubię X z dwoma ekranami i jednym aparatem. Nie kupię, ale podziwiam za pomysł

Nubia X jest smartfonem, który zainteresował mnie już po pierwszej zapowiedzi. Miałem wreszcie okazję się nim dłużej pobawić i miło się zaskoczyłem.

Tak jak w przypadku Flexpai, czyli smartfona z elastycznym ekranem, po wzięciu urządzenia do ręki tylko utwierdziłem się w przekonaniu, że nie widzę w nim żadnego sensu, tak Nubia X przy bliższym poznaniu zyskała. Oczywiście nie na tyle, bym ten smartfon kupił, ale i tak podziwiam jej twórców za pomysł.

nubia x

To nie jest oczywiście pierwszy telefon, w którym zamontowano dwa ekrany, ale w żadnym poprzednim nie udało się aż tak odchudzić ramek dookoła wyświetlacza. To naprawdę ciekawy i nietypowy smartfon. Zdecydowanie wyróżnia się na tle klepanej na jedno kopyto konkurencji.

Nubia X, czyli jeden aparat i dwa ekrany w telefonie

Zwykle proporcje ekranów i aparatów są zupełnie odwrotne: na jeden wyświetlacz przypadają dwa systemy foto. Projektanci odpowiedzialni za smartfon Nubia X podeszli do sprawy na opak: po co montować w urządzeniu dodatkowy aparat do selfie, skoro można na pleckach zamontować drugi ekran? To tam wyświetla się podgląd z kamery przy zdjęciach selfie oraz podczas rozmów wideo.

W pierwszym odruchu chciałoby się zakrzyknąć, że to bez sensu – i na dobrą sprawę to prawda. Drugi aparat to obiektywnie lepszy pomysł niż drugi wyświetlacz, ale na szczęście do inżynierów odpowiedzialnych za ten projekt to nie dotarło i jak wymyślili, tak zrobili. Nubia X opuściła w dodatku fazę prototypu, a na targach CES 2019 w Las Vegas nie mogłem przepuścić okazji i się jej przyjrzałem.

Nubia X to fajny gadżet

Miałem okazję poużywać tego telefonu i rozwiałem kilka swoich największych obaw. Wcześniej miałem wrażenie, że dotykanie na pleckach ekranu będzie powodowało dyskomfort. W praktyce po jednym spojrzeniu na plecki w ogóle zapomniałem o tym, że jest w nich zatopiony wyświetlacz, gdy korzystałem z telefonu normalnie – nie robiło to żadnej różnicy.

Najważniejsze jednak jest to, że dzięki temu rozwiązaniu nadal można robić autoportrety, a przedni panel wygląda fenomenalnie. Notch nie przeszkadza mi podczas korzystania z iPhone’a w pionie, ale w poziomie trudno na niego nie zwrócić uwagi. W wyświetlaczu, który rozciąga się od ramki do ramki, jest coś urzekającego. Brak wycięcia potęguje wrażenie obcowania z produktem z najwyższej półki, który pożyczyliśmy z przyszłości.

Niezbyt spodobał mi się za to pomysł na wykorzystanie drugiego ekranu w grach.

Dodatkowy wyświetlacz obecny tylko po to, by mieć opcję robienia sobie zdjęcia typu selfie, to nieco za mało, by uzasadnić montowanie tak kosztownego, dużego i łakomego na prąd podzespołu. Inżynierowie wymyślili więc, że dodadzą dodatkowe funkcje, które pozwolą z niego skorzystać. Jedną z nich jest możliwość… zmapowania przycisków w grach.

W dowolnym momencie można wywołać menu, które pozwoli przypisać wirtualne przyciski na froncie do przestrzeni na pleckach urządzenia. Dzięki temu grając w PUBG mogłem celować, dotykając obudowy lewym środkowym palcem oraz strzelać muskając palcem dodatkowy ekran po drugiej stronie środkowym palcem prawej dłoni. Trochę jak na klasycznym padzie.

To jednak bardziej bajer niż coś faktycznie użytecznego.

Przydatna może się okazać natomiast funkcja always-on display, która wygasza większość tego dodatkowego ekranu. Cały czas pozostaje jednak widoczny zegar wraz z informacją o powiadomieniach – aczkolwiek to samo potrafi wiele klasycznych telefonów z jednym OLED-owym wyświetlaczem.

Przyznam też, że zupełnie nie porwał mnie inny telefon umieszczony na tej samej ekspozycji. Przeznaczony dla graczy telefon Red Magic Mars wyposażony jest w system aktywnego chłodzenia, ale odstrasza typowy dla gamerskiego sprzętu odpustowy wygląd.

Pod względem specyfikacji Red Magic Mars też nie zachwyca. 6-calowy panel o rozdzielczości FHD, Qualmcomm Snapdragon 845 nie robią już na nikim wrażenia, tak samo jak oszałamiające 10 GB pamięci RAM i 256 GB pamięci wewnętrznej. Miłym dodatkiem są za to fizyczne triggery, ale nie oszukujmy się – skorzysta z nich tylko garstka graczy.

Dołącz do dyskusji