Przeczytałem setki komentarzy: „Nintendo Switch nie ma sensu”. Jednak najchętniej kupowaną konsolą 2018 r. nie jest PS4

Artykuł/Gry 23.01.2019
Przeczytałem setki komentarzy: „Nintendo Switch nie ma sensu”. Jednak najchętniej kupowaną konsolą 2018 r. nie jest PS4

Przeczytałem setki komentarzy: „Nintendo Switch nie ma sensu”. Jednak najchętniej kupowaną konsolą 2018 r. nie jest PS4

Hurr durr słaba grafa. OMG za taką kasę mogę mieć Xboksa i kilka gier. Pff konsola odgrzewanych kotletów. LOL jakieś głupie Mario dla dzieci – w ten sposób można streścić komentarze na Spider’s Web, których autorzy nieustannie wieszczą niepowodzenie, śmierć i wieczne potępienie platformy Nintendo Switch. Tymczasem najchętniej kupowaną konsolą 2018 r. w Stanach Zjednoczonych nie jest ani PS4, ani Xbox One.

Nintendo Switch na pewno nie jest konsolą dla każdego. To produkt o odczuwalnie słabszej mocy względem Xboksa One i PlayStation 4, a także skromniejszym katalogu gier od zewnętrznych producentów. Dla wielu problemem Switcha jest także cena, wyższa niż ta którą trzeba zapłacić za XONE lub PS4. Przez to w oczach wielu graczy zakup produktu Wielkiego N może się wydawać nieuzasadnioną ekonomicznie fanaberią.

W pełni rozumiem argument o ograniczonym budżecie. Nie uważam też, aby Switch był dobrą konsolą podstawową. W tę platformę najlepiej zainwestować gdy posiadamy już PC do grania, PS4 albo Xboksa. Powtarzałem to wielokrotnie, ale powtórzę to raz jeszcze: Nintendo Switch jest jak torebka do sukienki. Jak dodatek do podstawowej platformy. To świetna konsola, ale w nie zastąpi urządzenia Sony albo Microsoftu. Switch nie jest bezpośrednim przeciwnikiem dla PS4 czy XONE, ale UZUPEŁNIENIEM oferty tych platform.

Nie godzę się jednak na argumentację, że Nintendo Switch to bezsensowna konsola z kiepskimi grami.

Codziennie spędzam prawie dwie godziny w komunikacji miejskiej oraz publicznym transporcie międzymiastowym. Dzień w dzień męczące dojazdy i powroty umila mi Nintendo Switch, uruchamiany w pociągu i autobusie. Nie muszę męczyć się z grami na dotykowym ekranie smartfonu. Nie muszę drenować jego akumulatora. Nie muszę grać w ograniczone produkcje polegające na smyraniu palcem po kolorowych diamencikach.

Zamiast tego odpadam DOOM-a, Wolfensteina, Dragon Ball FighterZ albo Diablo 3. Gram w wielką produkcję na małym ekranie. Niech ktoś w takich okolicznościach powie mi, że ta konsola nie ma sensu. Że przenośne granie to niezrozumiała fanaberia. To samo niech powie moim kolegom, z którymi uruchamiany Mario Kart 8 Deluxe w barze i robimy szybki turniej o puchar. Albo niech powie to moim znajomym z katedry, gdy podczas przerwy obiadowej okładamy się w Smasha.

Nintendo Switch może nie mieć sensu dla indywidualnego konsumenta, który zdefiniował swoje potrzeby i gra wyłącznie stacjonarnie. Gdy czytam jednak komentarze wszechwiedzących analityków rynku, jak to Switch skazany jest na porażkę, stukam się w czoło. Nie mam pojęcia jak dalej można pisać takie głupoty. Brednie, które przegrywają w zderzeniu z najbardziej niepodważalnymi narzędziami, jakimi możemy się posługiwać: wynikami sprzedaży.

Nintendo Switch jest najchętniej kupowaną konsolą 2018 r. w Stanach Zjednoczonych.

Powtórzę się, bo chcę, żeby to dobrze wybrzmiało. W ciągu całego minionego roku najchętniej kupowaną platformą do gier wideo w Stanach Zjednoczonych był Nintendo Switch. Nie PlayStation 4. Nie Xbox One. Serca konsumentów wygrała konsola o najmniejszej mocy, za to najbardziej egzotyczna, najbardziej wyrazista i z silną ofertą gier na wyłączność. To oficjalne statystyki NDG Group, która zajmuje się cyklicznymi raportami sprzedaży w branży gier wideo.

Nintendo Switch sprzedał się najlepiej zarówno pod względem liczby pudełek znikających ze sklepowych półek, jak również w przeliczeniu na dolary. Switch osiągnął najwyższą roczną sprzedaż od 2015 r., gdy PS4 ustanowiło własny rekord. NPD zaznacza jednak, że walka między Switchem oraz PS4 była całkiem wyrównana. Na korzyść hybrydowej konsoli zagrał solidny listopad (premiera długo oczekiwanej bijatyki Super Smash Bros. Ultimate) oraz grudniowe szaleństwo zakupowe.

Gracze w USA wydali łącznie ponad 5 mld dol. na konsole do gier. Warto dodać, że zarówno Switch, jak również platformy PS4 oraz XONE zanotowały wzrost sprzedaży względem poprzednich dwunastu miesięcy. NPD Group wskazuje, że tak dobrego roku jak 2018 nie było dla producentów platform do grania od dziesięciu lat. O żadnym kryzysie nie ma więc mowy.

Ktoś może teraz napisać: Switch sprzedał się lepiej, bo rynek jest już nasycony PS4 oraz XONE.

Nie będzie to jednak prawdą. Z zakulisowych rozmów z holenderskim działem Sony (logistyka sprzętu i gier na całą Europę) dowiedziałem się, że SIE celuje w jeszcze przynajmniej 50 – 60 mln sprzedanych konsol. PS4 sprzedaje się równie dynamicznie co przed rokiem i przed dwoma laty. W zasadzie, to nawet lepiej. To nie jest tak, że nagle popyt na PlayStation 4 spadł o połowę. Prędkość znikania pudełek z półek utrzymuje się na stałym poziomie, w czym spora zasługa świetnych gier na wyłączność (Detroit, Spider-Man, God of War). Przed nami przecież jeszcze Days Gone, The Last of Us Part II oraz Death Stranding.

NPD Group wskazuje jednak, że pomimo świetnej sprzedaży PS4, Nintendo Switch sprzedaje się jeszcze szybciej. Zarówno w bezpośrednim zestawieniu, jak również porównując aktualną sprzedaż Switcha ze sprzedażą PlayStation 4 w analogicznym okresie istnienia na rynku. Nintendo Switch jest bowiem nie tylko najszybciej sprzedającą się konsolą Wielkiego N, ale również najszybciej sprzedającą się konsolą w ogóle.

Tymczasem na Spider’s Web wylądował 274 komentarz o tym, jak to konsola skazana na niepowodzenie.

Dołącz do dyskusji