Google robi unik przed Apple’em. Firma kasuje swoją aplikację, która zbierała za dużo danych

News/Technologie 31.01.2019
Google robi unik przed Apple’em. Firma kasuje swoją aplikację, która zbierała za dużo danych

Google robi unik przed Apple’em. Firma kasuje swoją aplikację, która zbierała za dużo danych

Screenwise Meter od Google też łamał zasady Apple. Firma zamyka swoją aplikację na iOS z własnej woli, mając nadzieje, że umknie dzięki temu przed karzącą ręką Tima Cooka. 

Pod koniec tekstu zamieściliśmy aktualizację. Google jednak dostał po łapkach.

Nie ma to jak dać dobry przykład – myśli pewnie sobie Tim Cook. Po tym, jak zablokował pracownikom Facebooka możliwość korzystania z aplikacji firmowych i testowania wersji beta WhatsAppów i innych Instagramów, Google nagle sobie przypomniał, że on też łamie zasady ustalone przez Apple. Firma szybciutko wycofała kontrowersyjną aplikację z iOS-a, tłumacząc, że po prostu się pomyliła.

Screenwise Meter działał jak badawcza aplikacja Facebooka.

Google’owski Screenwise Meter był podobny do Facebookowej aplikacji, która wczoraj z hukiem wyleciała z iOS-a. Aplikacja monitorowała wszystko, co działo się na smartfonie, analizowała ruch na nim i sposób korzystania z aplikacji. W zamian za to nagradzała użytkowników finansowo w ramach programu Google Opinion Reward. Gwoli kronikarskiego obowiązku trzeba tu zaznaczyć, że Google drenował dane od użytkowników w znacznie przejrzystszy sposób niż Facebook. Firma ma nawet filmik, w którym pokazuje, jak działa cały program. To, czy namawianie kogokolwiek do sprzedaży swojej prywatności w imię większego zarobku jest OK, czy nie, to tylko jeden aspekt sprawy. Drugim jest to, jakim cudem taka aplikacja w ogóle znalazła się sprzęcie Apple’a. W końcu zbieranie takiej ilości danych jest niezgodne z przepisami ustalonymi przez firmę.

Google próbuje ujść gniewowi Apple’a.

Google, podobnie jak jego kolega po fachu Facebook, omijał szerokim łukiem App Store. Pracują w nim bowiem wredni recenzenci, którzy zablokowaliby z miejsca aplikację zbierającą takie ilości danych. Po aferze z VPN-em Onavo firma z Cupertino zdecydowała, że nie będzie promowała żadnych aplikacji, które zbierają nieproporcjonalnie dużo danych w stosunku do tego, co jest im potrzebne do działania. Jeśli twoja mobilna wersja szachów wymaga od użytkownika dania jej dostępu do aparatu i lokalizacji, co coś jest z nią nie tak.

Facebook i Google przyjęły tę informację do wiadomości, ale ich sposób adaptacji do nowych reguł gry raczej nie przypadł Apple’owi do gustu. Firny korzystały z certyfikatów firmowych, żeby umożliwić użytkownikom instalowanie swoich aplikacji. Te, są przeznaczone do wykorzystywania tylko wewnątrz firmy przez jej pracowników. W programie, w ramach którego są rozdawane, jest naprawdę bardzo wyraźnie zaznaczone, że certyfikaty firmowe są … no… firmowe.

Po tym, jak na aplikację Facebooka czujne oko Tima Cooka zwrócił TechCrunch, Apple się wkurzył. Firma cofnęła Facebookowi wszystkie certyfikaty firmowe, przez co aplikacje testowane w wersji beta lub wewnętrzne aplikacje firmy przestały działać na iPhone’ach i iPadach. Po tym pokazie stanowczości, Google postanowił nie czekać, aż karząca ręka CEO Apple dosięgnie też jego i sam grzecznie zamknął swoją aplikację na iOS-ie. Twierdząc, że po prostu popełnił błąd.

Apple z pewnością kupi to tłumaczenie.

Aktualizacja [01.02]:

Google dostał od Apple symbolicznego klapsa. Jego certyfikaty firmowe zostały zawieszone na 5 godzin. Facebookowi udało się dogadać z Apple. Wewnętrzne aplikacje firmy znów działają na iOS-ie.

Dołącz do dyskusji