Turniej CS:GO z nowymi zasadami na IEM 2019. Będzie bardziej skomplikowany, ale sprawiedliwszy

Artykuł/Gry 21.01.2019
Turniej CS:GO z nowymi zasadami na IEM 2019. Będzie bardziej skomplikowany, ale sprawiedliwszy

Turniej CS:GO z nowymi zasadami na IEM 2019. Będzie bardziej skomplikowany, ale sprawiedliwszy

Fani futbolu już łamią głowy, aby zrozumieć nowy system…

Katowicki IEM wystartuje za niespełna miesiąc. Dziś dowiedzieliśmy się, że mecze rozgrywane będę zgodnie ze zmodyfikowanym systemem szwajcarskim.

14 lutego rozpocznie się pierwsza runda kwalifikacyjna w ESL Arenie – The Challengers Stage. Weźmie w niej udział 16 zespołów – 10 z regionalnych turniejów niższej rangi (Minorów) i 6, które uplasowały na miejscach 9-14 podczas londyńskiego Majora FaceIT.

Rozgrywki potrwają do 20 lutego. Wówczas na placu boju pozostanie 8 drużyn, które awansują do kolejnej fazy – Legends Stage. Tam czekać już będą na nich tzw. londyńskie legendy, czyli 8 najlepszych drużyn ze wspomnianego wyżej Majora.

Jak wyłonią spośród siebie najlepszą ósemkę?

IEM wykorzysta zmodyfikowany system szwajcarski.

Zwykły system szwajcarski jest stosunkowo często wykorzystywany podczas wydarzeń e-sportowych. Opierał się o niego choćby IEM w Chicago, kiedy drużyny w pierwszej fazie dobierane były w pary losowo. Później grały ze sobą tylko te, o takim samym bilansie zwycięstw. Premiowane awansem do kolejnej fazy były zespoły o największej liczbie zwycięstw.

Teoretycznie organizator może więc podjąć decyzję, że do kolejnego etapu przechodzą drużyny, które wygrały trzy mecze. Część z nich zakwalifikuje się już po trzech spotkaniach, a inne po pięciu. Te, które po pięciu meczach będą miały mniej, niż trzy zwycięstwa odpadną. W taki sposób ułożony został system podczas turnieju ESL One w Kolonii.

W Katowicach będzie nieco inaczej.

Najpierw szesnastka zespołów niezależnie od siebie przygotuje klasyfikację piętnastu konkurentów. Przyporządkuje im miejsca od pierwszego do piętnastego w zależności od własnej opinii o sile przeciwników.

Na tej podstawie system odrzuci skrajne oceny i przygotuje ranking ELO (z takiego rankingu korzystają np. szachiści), w którym najwyżej sklasyfikowane drużyny będą miały najwięcej punktów. Ranking będzie zaś bazą do rozstawiania drużyn w każdej ze „szwajcarskich rund”. Wygrana da punkty, a przegrana je odbierze, co wpłynie na pozycję w rankingu.

Dzięki temu drużyny na podobnym poziomie będą miały podobnie trudną drogę do awansu, liczoną pozycją przeciwników, z którymi muszą się zmierzyć. Naprawi to jedną z wad wcześniejszego systemu, eliminując przynajmniej część współczynnika losowego.

Najważniejsze mecze grane do trzech zwycięstw.

To nie koniec zmian. Gracze często narzekają bowiem na system BO1, czyli do pierwszego zwycięstwa, kiedy jedna mapa decyduje o zwycięstwie lub przegranej. A przecież nawet najlepszy zespół może mieć gorszy moment.

Dlatego w Katowicach mecze decydujące o awansie lub porażce rozgrywane będą w systemie best-of-3, czyli do trzech zwycięstw. W sumie, spośród 33 meczy w systemie szwajcarskim aż 13 będzie liczyło co najmniej trzy rundy.

Ta faza potrwa od 21 do 24 lutego w Międzynarodowym Centrum Kongresowym (MCK). Mecze rozgrywane będą przed żywą publicznością, a nie tylko na streamie. Faza pucharowa będzie zaś rozgrywana podobnie jak w Londynie.

Zmiany – choć niewielkie, to na plus.

Ulepszony system zmniejsza losowość, za cenę przejrzystości. Nie jest to prosta drabinka, znana choćby z futbolowych mistrzostw, ale po chwili zapoznania się z regułami oferuje większą sprawiedliwość. Do pełni szczęścia brakuje jeszcze drabinki dla przegranych, ale wówczas na IEM potrzebowalibyśmy czterech, a nie trzech weekendów.

Dołącz do dyskusji