Nowe DLC do Assassin’s Creed: Odyssey unieważnia homoseksualnego protagonistę

Artykuł/Gry 17.01.2019
Nowe DLC do Assassin’s Creed: Odyssey unieważnia homoseksualnego protagonistę

Nowe DLC do Assassin’s Creed: Odyssey unieważnia homoseksualnego protagonistę

Ubisoft musi mierzyć się z falą krytyki i własnymi słowami z przeszłości.

Uwaga, w tekście pojawią się ogólne spoilery dotyczące najnowszego fabularnego DLC do Assassin’s Creed: Odyssey. Nie będziemy jednak wchodzić w szczegóły fabuły.

Jedną z głównych zalet Assassin’s Creed: Odyssey – promowaną silnie w przekazie marketingowym – jest wolność wyboru gracza. To my wybieramy, czy gramy mężczyzną czy kobietą, my podejmujemy decyzje, które mają wpływ na kształt świata przedstawionego i fabułę.

To my wybieramy również, z kim romansujemy. Ubisoft pozwolił prowadzić zarówno relacje heteroseksualne, jak i homoseksualne. Główny reżyser gry, Jonathan Dumont, powiedział nawet kiedyś następujące słowa:

Jako że gra opiera się na podejmowaniu decyzji, nigdy nie zmuszamy graczy do sytuacji romantycznych, w których mogliby czuć się niekomfortowo.

Cytat powrócił teraz do ogólnego obiegu, by ugryźć Ubisoft w pośladek. W najnowszym DLC fabularnym, zatytułowanym Shadow Heritage, dzieje się bowiem dokładnie to – gracze zmuszeni są do sytuacji romantycznej, w której mogą czuć się niekomfortowo. Gra rzekomo nastawiona na wolność wyboru w kluczowym momencie ten wybór odbiera i każe wejść w heteroseksualną relację. Nie ma w tym momencie znaczenia, jeśli nasz protagonista był przez poprzednie kilkadziesiąt godzin homoseksualny. Tak musi być – bo fabuła – i koniec.

Jak łatwo się domyślić, firmie takie zagranie nie uszło płazem. Ubisoft zalała fala krytyki. Zupełnie słusznej – nie chodzi tutaj bowiem tylko o orientację seksualną, ale o samo narzucenie tego związku. Z pewnością wielu heteroseksualnych graczy również nie było zadowolonych, że nagle najzwyczajniej w świecie muszą z kimś wejść w bliską relację. To designerski błąd ze strony twórców, którzy nie zaplanowali z odpowiednią pieczołowitością synergii fabuły i rozgrywki. Gracze czują się oszukani.

Deweloperzy wiedzą z kolei, że kiepsko im to wyszło.

“Balansowaliśmy na krawędzi RPG-owych wyborów i fabuły, a powody naszej decyzji zostały kiepsko zakomunikowane. Gdy będziecie kontynuować przygodę w następnym odcinku “Bloodline” [kolejne fabularne DLC – przyp. red.], nie będziecie musieli angażować się w trwały, romantyczny związek, jeżeli nie będziecie tego chcieli”

To słowa Dumonta z oficjalnych przeprosin. W dalszej części swojego oświadczenia reżyser mówi, że doceniają zaangażowanie, z jakim gracze utożsamili się ze swoim bohaterem. Podkreśla też, że świadomość, że zawiedli swoich fanów, nie jest łatwa. Poza tym obiecuje poprawę w następnym DLC, które ma dawać większą wolność wyboru i szanować kreację, jaką stworzył sobie gracz. Reprezentant Ubisoftu potwierdził z kolei na Kotaku, że treść Shadow Heritage nie będzie zmieniana. Nie czeka nas więc powtórka z Mass Effecta 3, gdzie BioWare pod naporem krytyki zmieniło zakończenie gry.

I dobrze – Ubisoft może i nie był konsekwentny, ale nie powinien teraz przepisywać swojej własnej historii. Ich plany były zresztą częściowo uzasadnione – zależało im na uniknięciu fabularnych luk. Tę konkretną ominęli kosztem odebrania wolności graczom i nadwątlenia ich zaufania. Opłacało się? Biorąc pod uwagę, że rozwleczona historia Asasynów i tak jest już dziurawa jak ser szwajcarski – raczej nie.

Dołącz do dyskusji