Microsoft, Sony i Nintendo mogą zacząć się bać. Amazon wbije się przebojem na rynek gier wideo

News/Gry 11.01.2019
Microsoft, Sony i Nintendo mogą zacząć się bać. Amazon wbije się przebojem na rynek gier wideo

Microsoft, Sony i Nintendo mogą zacząć się bać. Amazon wbije się przebojem na rynek gier wideo

Jeżeli wierzyć źródłom redakcji The Information, w przyszłym roku pojawi się potężny nowy gracz na rynku gier wideo. Jest to właściciel chmury AWS i usługi Prime Video. Sam wielki Amazon.

Jak wynika z nieoficjalnych doniesień, Amazon miałby zaprezentować swoją intencję podboju rynku gier wideo już w przyszłym roku. Korporacja już teraz ponoć prowadzi rozmowy z największymi wydawcami gier, by zapewnić sobie bogatą kolekcję tytułów na start. Podbój ten nie polegałby jednak na wprowadzeniu do sprzedaży konsoli do gier Fire czy sklepu typu Steam.

Świętym Graalem branży gier wideo jest na chwilę obecną zaoferowanie gier jako usługi, w formie strumienia danych. Gry miałyby być renderowane i przetwarzane w chmurze, do użytkownika końcowego miałby być wysyłany sam obraz i dźwięk, a od niego informacje o tym, co robi na kontrolerze.

Taki system zapewniałby wydawcom pełną kontrolę nad ofertą, możliwość jej wdrożenia do niemal dowolnego urządzenia i wyeliminowałby do reszty piractwo. Problem w tym, że gry to niewdzięczny materiał do przetwarzania w chmurze. Nie tylko wyliczenia z nimi związane są bardzo złożone, to na dodatek muszą być dostarczane do gracza z opóźnieniami nie większymi niż kilkadziesiąt milisekund. To wymaga daleko idących optymalizacji, by ominąć ograniczenia w sprzęcie i internetowej infrastrukturze.

Bardzo niewiele firm ma techniczne możliwości, by móc stać się częścią tej rewolucji.

Z grami strumieniowanymi z chmury eksperymentują już teraz takie firmy, jak Nvidia i Sony. Problem polega jednak na tym, że bardzo niewiele korporacji dysponuje globalną chmurową infrastrukturą. To oznacza, że muszą się dostosować do możliwości oferowanych przez dostawcę takiej infrastruktury. I zapłacić mu za jej konsumpcję.

Ta oczywista przewaga biznesowo-techniczna motywuje wspomnianych dostawców. Microsoft – właściciel marki Xbox i chmury Azure – już teraz zapowiedział oficjalnie Project xCloud, a więc usługę oferującą gry z Xbox One niemal każdemu urządzeniu podłączonemu do Sieci urządzeniu. Trwają też testy Project Stream, jej bezpośredniego konkurenta od Google’a, który już ma pewne doświadczenie z grami za sprawą usługi Google Play Gry.

Największą chmurę ma jednak Amazon. I to właśnie on rzuci wyzwanie Microsoftowi, Google’owi i reszcie.

To oczywiście nie oznacza, że Amazon odniesie na tym rynku sukces. Nawet największe, najbogatsze i najbardziej innowacyjne korporacje czasami mimo swojej potęgi nie są w stanie przykuć uwagi konsumentów swoimi nowymi liniami produktów i usług. Amazon na pewno o tym wie, bo mało kto poza jego przedstawicielami już pamięta o telefonach i tabletach z linii Fire.

Mnie zastanawia jednak coś zupełnie innego. Na razie o planach Amazonu wiemy z plotek, ale załóżmy, że są prawdziwe. Z których centrów danych skorzystają dostawcy gier z dużymi ambicjami, tacy jak Ubisoft, Electronic Arts czy Nintendo? Dysponujący Project Stream Google może nie chcieć hostować konkurencyjnej usługi. Podobnie jak Microsoft, z tych samych względów. Do tej pory wskazywano Amazona jako oczywistego partnera dla tych firm, ale ten rzekomo również wchodzi na ten rynek.

To w teorii oznacza dużą zmianę układu wpływów na rynku gier wideo. I bardzo niepewną przyszłość dla firm, które poświęciły wiele czasu na budowanie własnej infrastruktury dla swoich gier, by następnie wypaść z obiegu. Pamięta o tym chociażby Sega.

Dołącz do dyskusji