Nowe limity w Zdjęciach Google. Na szczęście niewielu z nas musi się nimi przejmować

Artykuł/Foto 12.12.2018
Nowe limity w Zdjęciach Google. Na szczęście niewielu z nas musi się nimi przejmować

Nowe limity w Zdjęciach Google. Na szczęście niewielu z nas musi się nimi przejmować

Darmowy plan Zdjęć Google dostał właśnie nowe ograniczenia. Nadal możesz przechowywać swoje zdjęcia i filmy za darmo, ale serwis będzie dokładniej sprawdzał wideo.

Zdjęcia Google to jedna z najlepszych usług online do przechowywania zdjęć i filmów. Google stworzył darmową, nielimitowaną chmurę, w której możemy przechowywać całą kolekcję zdjęć i filmów, o ile zgodzimy się na ich kompresję. I na fakt, że nasz zdjęcia będą pożywką dla algorytmów Google’a.

Do tej pory w darmowym planie o nazwie „Wysoka jakość” zdjęcia były kompresowane, a fotografie w dużej rozdzielczości były dodatkowo zmniejszane do 16 megapikseli. Z kolei filmy o rozdzielczości wyższej niż Full HD były zmniejszane do rozmiaru 1080p. Brzmi uczciwie. Jeśli zgodzimy się na ten plan, nasze materiały będą automatycznie kompresowane przy wysyłce do usługi, więc nie musimy o niczym pamiętać. Tyczy się to zarówno kopii zapasowej tworzonej w aplikacji mobilnej, jak i w aplikacjach desktopowych.

Teraz Zdjęcia Google nakładają limity na format plików wideo

Google zmienia listę rozszerzeń wideo obsługiwanych przez Zdjęcia Google. Nowa lista obejmuje następujące formaty: .mpg, .mod, .mmv, .tod, .wmv, .asf, .avi, .divx, .mov, .m4v, .3gp, .3g2, .mp4, .m2t, .m2ts, .mts, and .mkv.

W takim razie, w czym problem? Wygląda na to, że na liście są wszystkie niezbędne typy plików wideo. Okazuje się jednak, że Google usunął bardziej egzotyczne rozszerzenia, takie jak VOB oraz RAW. Wideo w formacie RAW to absolutna nisza, którą posługują się studia filmowe, a nie zwykli użytkownicy.

W takim razie skąd te cięcia? Prawdopodobnie chodzi o walkę z oszustami.

Wideo w formacie RAW, nawet w rozdzielczości Full HD, zajmuje potężne ilości miejsca na dysku. Podobnie może być z innymi formatami, które są tak naprawdę kontenerami mogącymi pomieścić klika ścieżek wideo, audio, napisów, a być może także… innych plików.

Cięcia Google wynikają prawdopodobnie z faktu, że niektóre kontenery wideo mogły służyć do przechowywania różnych plików, a nie tylko zdjęć lub filmów, a w efekcie Zdjęcia Google stawały się nielimitowaną chmurą na pliki.

Takie tłumaczenie nie do końca do mnie przemawia, bo nie jestem pewien, czy kontener wideo zniósłby kompresję Google’a bez szwanku dla całej zawartości. Tak czy inaczej, zmiana zasad jest faktem, choć jeżeli używasz usługi w standardowy sposób, nie zauważysz żadnych różnic.

Czy to zapowiedź większych cięć w przyszłości? Nie sądzę.

Wiele osób boi się traktować Zdjęcia Google jako kopię zapasową (czy może kopię kopii, jak to zwykle bywa), bo jest to darmowa usługa, w której Google w każdej chwili może zmienić zasady.

Jest taka możliwość, ale nie sądzę, by darmowy plan miał zniknąć w przewidywanej przyszłości. Jeżeli coś jest darmowe, to użytkownik jest produktem. I tak też jest w przypadku Zdjęć Google. Darmowy plan to dla Google’a okazja do pozyskania niewyobrażalnej ilości danych o swoich użytkownikach. Pomijając wszelkie teorie spiskowe, takie dane służą do szkolenia sztucznej inteligencji, czyli algorytmów uczenia maszynowego.

Dzięki temu Google poprawia swoją wyszukiwarkę i inne usługi przy minimalnym nakładzie pracy. Dane napływają same, a Google musi zadbać tylko o serwery, których ma przecież pod dostatkiem. Ja taki układ w pełni akceptuję.

Dołącz do dyskusji