Przez dwa tygodnie korzystałem z przenośnego monitora i trudno będzie mi się z nim rozstać. Vinpok Split – recenzja

Recenzja/Sprzęt 05.12.2018
Przez dwa tygodnie korzystałem z przenośnego monitora i trudno będzie mi się z nim rozstać. Vinpok Split – recenzja

Przez dwa tygodnie korzystałem z przenośnego monitora i trudno będzie mi się z nim rozstać. Vinpok Split – recenzja

Gdy w moje ręce trafił monitor mobilny Vinpok Split, byłem raczej sceptyczny. Po dwóch tygodniach korzystania z tego urządzenia, trudno będzie mi się z nim rozstać.

Vinpok Split to zewnętrzny dotykowy monitor mobilny o przekątnej 15,6″, który możemy podłączyć do laptopa, konsoli do gier i niektórych smartfonów.

Do podłączenia laptopa z wyjściem USB-C wystarczy znajdujący się w zestawie kabel. W przypadku starszych komputerów oraz tych bez interfejsu USB-C, a także konsol, będziemy musieli skorzystać z dołączonych kabli HDMI do mini HDMI i USB typu A do USB-C.

Na liście wspieranych oficjalnie urządzeń z Androidem wytwórca umieścił: Samsunga Galaxy S8 i S9, Samsunga Galaxy Note 8 i 9, Huaweia P20, P20 Pro, Huaweia Mate 10 i Mate 10 Pro, Honora Note 10 oraz dwa urządzenia egzotycznej na naszym rynku marki Smartisan.

Vinpok Split

Ekran ma matową matrycę o rozdzielczości 1920 na 1080 pikseli i kontraście 1000:1. Producent zapewnia, że sprzęt zapewnia pokrycie przestrzeni sRGB na poziomie 89 proc. Deklarowana jasność to 280cd/m2.

Na lewej krawędzi monitora znajdziemy włącznik, pokrętło ustawień i złącze USB-C zapewniające zasilanie. Obsługuje ono standard power delivery 2.0 i wspiera zasilacze o napięciu 5 do 20V. Na lewej krawędzi umieszczono port mini HDMI, złącze USB-C obsługujące zarówno zasilanie, jak i transmisję sygnału wideo. Poniżej znajdziemy wyjście słuchawkowe 3,5 mm. Vinpok Split wyposażony został w dwa głośniki o mocy 1W każdy.

Tyle teorii. Jak w praktyce sprawuje się Vinpok Split?

Obraz na tym zewnętrznym monitorze nie może konkurować z ekranem używanego przeze mnie MacBooka Pro 2017. Nie chodzi tylko o rozdzielczość (Full HD kontra 2560 na 1600 pikseli), ale przede wszystkim o niższą jasność i nasycenie kolorów i mniejsze kąty widzenia. Spośród tych trzech parametrów najwięcej do życzenia pozostawia pierwszy parametr. Jasność ustawiona na 100 proc. będzie odpowiadać mniej więcej 75-80 proc. maksymalnej jasności MacBooka Pro. Niestety, monitor nie zapamiętuje ustawień i po każdym wyłączeniu jasność zmniejsza się do 30 proc.

Z kolei gdy podłączyłem Vinpok Splita do leciwego już Della Vostro 3450 uderzyło mnie znacznie lepsze nasycenie barw w porównaniu z ekranem rzeczonego laptopa.

Do dyspozycji użytkownika jest sześć profili uwzględniających różną jasność, kontrast czy poziom czerni. Ich nazwy mają wskazywać na zastosowanie. Są to zatem odpowiednio: film, gry, RTS, FPS, tekst i tryb standardowy. Jedno jest pewne – raczej powinniśmy zapomnieć o edycji grafiki i zdjęć na tym urządzeniu.

O obsłudze dotykowej mogę powiedzieć tylko tyle, że ekran ją oferuje i działa ona poprawnie. macOS, z którego korzystam na co dzień nie zapewnia wielu możliwości w tym zakresie, dlatego odruch korzystania z urządzeń wskazujących był na tyle silny, że rzadko miewałem pokusę dotykania ekranu.

Specyfikacja nie robi wrażenia, gdy patrzymy przez pryzmat monitorów dostępnych na rynku. Rozpatrując przypadek urządzenia Vinpok Split, należy jednak pamiętać o tym, że mamy do czynienia z lekkim monitorem przenośnym, który zmieści się w torbie z laptopem. W tym kontekście ważne są rozmiary ekranu. W najgrubszym miejscu mierzy on mniej niż centymetr. Górna i boczne ramki mają szerokość ok. 3 może 4 mm, dolna nie przekracza 23 mm. Urządzenie waży 626 g.

Wyróżnikiem monitora Vinpok Split jest mobilność.

Nie tylko rozmiary determinują fakt, że mamy do czynienia ze sprzętem przenośnym. Świadczy o tym też sposób w jaki możemy go przenosić i używać.

Monitor testowałem z etui przypominającym co do zasady działania, Smart Folio w nowych iPadach Pro. Mocowane jest ono bowiem na tyle urządzenia za pomocą magnesu. Kąty nachylenia ekranu jakie osiągniemy dzięki niemu zawierają się w przedziale od 90 do około 120 stopni.

Gdy odkryjemy ekran, wystarczy przełożyć etui na tył urządzenia i odchylić zginaną część nieco do tyłu. W ten sposób regulujemy kąt nachylenia.

Mobilność Vinpok Split zasadza się w tym, że wystarczą 3 ruchy, by złożyć ekran. W pierwszym i drugim odkrywamy go i ustawiamy, w trzecim podłączamy za pomocą kabla USB-C (lub dwóch kabli w przypadku starszych urządzeń).

Po co komu przenośny monitor?

Scenariuszy użycia można wymyślić wiele. Najbardziej oczywistym będzie zabranie monitora na prezentację np. do klienta. Koniec z intymnymi chwilami, gdy uczestnicy spotkania głowa w głowę wpatrują się w laptopa. Nieco mniej oczywiste będzie zabranie ekranu na wakacje wraz z konsolą Nintendo Switch. Docka do tego urządzenia możemy zostawić w domu, monitor zadziała bez niego.

Sam używałem ekranu Vinpok Split przede wszystkim w domu. Na co dzień pracuję na 13-calowym MacBooku Pro. Nic dziwnego, że dla wygody korzystam również z zewnętrznych monitorów w trybie dwóch ekranów.

Mój workflow polega na tym, że większości aplikacji na MacBooku używam w trybie pełnoekranowym, by za pomocą gestów gładzika przełączać się między nimi w ułamku sekundy. Podczas pracy chcę (i muszę) mieć jednak kontrolę nad tym, co dzieje się na redakcyjnym Slacku, czyli naszym centrum zarządzania światem. Na zewnętrznym ekranie mogę śledzić więc kilkadziesiąt kanałów i odpowiednio szybko reagować.

Tego typu monitor świetnie sprawdza się w nauce. Ostatnio przerabiam kurs wideo poświęcony front-endowi. Moja produktywność w trybie dwóch ekranów znacznie wzrosła, bo na jednym mogę śledzić lekcję, na drugim wprowadzać kod w notatniku Atom i podglądać efekty w przeglądarce.

To tylko dwa przykłady. Zewnętrzny monitor swietnie spisuje się również w pracy ze źródłami, gdy na jednym ekranie mogę wyszukiwać treści, a na drugim pisać.

Ok, powiecie, ale przecież na to samo pozwala dowolny monitor stacjonarny o znacznie lepszych parametrach. Nie do końca w moim przypadku. Choć najczęściej pracuję przy biurku, siedząc na porządnym fotelu biurowym, często też zmieniam miejsce, choćby dzieląc się pokojem, który pełni funkcję gabinetu, z żoną. Umówmy się, nie oszalałem i nie chodziłbym po domu z regularnym monitorem. Splita mogę zabrać ze sobą bez najmniejszych problemów.

Czy warto kupić monitor Vinpok Split?

To zależy, jakie kryterium przyjmiemy za najważniejsze. Monitor sprzedawany jest w serwisie crowdfundingowym IndieGoGo. Wyceniono go na 199 dol. – sporo.

Jeżeli chcemy dokupić opisane wyżej magnetyczne etui ochronne, pełniące funkcję stojaka – musimy dopłacić 19 dol. Inna możliwość to zamówienie specjalnego klipsu, za pomocą którego przymocujemy wyświetlacz do ekranu laptopa – kosztuje on 9 dol. Za zestaw, który testowałem zapłacimy więc na IndieGoGo 218 dol., czyli 823 zł netto. Cena regularna ma wynosić zaś 399 dol.

Za te pieniądze nabędziemy niemobilny co prawda, ale bardzo przyzwoity monitor Dell U2414H o przekątnej 24 cali. Warto rozważyć, na czym bardziej nam zależy.

Jeżeli koniecznie chcemy kupić monitor przenośny, konkurencja znacznie się skurczy, bo mamy do czynienia ze specyficzna niszą. Prawdopodobnie jednym z głównych konkurentów będzie ASUS ZenScreen MB16AC – w Polsce do nabycia za około 1200 zł.

Przez dwa tygodnie testów korzystałem ze sporą przyjemnością z monitora Vinpok Split. Z całą pewnością mogę powiedzieć, że zwiększał moją produktywność, zwłaszcza podczas nauki programowania. Główną zaletą jest oczywiście mobilność i świetnie rozwiązana kwestia ochrony ekranu i ustawiania go w dogodnym miejscu. Taki sprzęt znacznie bardziej przyda się ludziom wykonującym pracę w terenie, prowadzącym negocjacje czy prezentującym projekty klientom. W domu czy biurze najczęściej wystarczy przecież standardowy monitor.

Dołącz do dyskusji

Advertisement