To się dzieje naprawdę. Opracowano pszczoły-cyborgi, które mają plecaki i ładują się bezprzewodowo

Artykuł/Nauka 13.12.2018
To się dzieje naprawdę. Opracowano pszczoły-cyborgi, które mają plecaki i ładują się bezprzewodowo

To się dzieje naprawdę. Opracowano pszczoły-cyborgi, które mają plecaki i ładują się bezprzewodowo

Naukowcy z Uniwersytetu Waszyngtońskiego opracowali bardzo ciekawą technologię, dzięki której moglibyśmy wykorzystać pełny potencjał pszczół w rolnictwie.

Do monitoringu i kolekcjonowania danych dotyczących upraw roślin wykorzystuje się obecnie albo nieruchome stacje pomiarowe, albo latające drony. Oba te rozwiązania mają swoje dość poważne ograniczenia – drony latają zbyt krótko, a stacji jest najczęściej za mało, żeby uzyskać z nich pełen obraz sytuacji dotyczący danej uprawy.

Shyam Gollakota mając na względzie te ograniczenia zaproponował całkiem nowe rozwiązanie – swoisty sojusz technologii z naturą. Naukowiec zaproponował uzbrojenie pszczół w zestaw miniaturowych czujników, dzięki czemu rolnicy uzyskali by dostęp do znacznie tańszego sposobu na monitorowanie swoich upraw.

Pszczoły-cyborgi. Wbrew pozorom ten szalony pomysł wydaje się być całkiem sensowny.

— Czas lotu mechanicznych dronów, wykorzystywanych w rolnictwie ograniczony jest przeważnie do 10-20 min. Potem trzeba ponownie ładować ich akumulatory. Nasze pszczoły natomiast mogą zbierać dane całymi godzinami – mówi Gollakota.

pszczoly cyborgi

I to bez ładowania. Tzn. bez ładowania pszczół, bo sam zestaw miniaturowych czujników, wyposażony jest oczywiście w akumulator. Nie jest to jednak zbyt duży problem. Zapas energii w miniaturowym plecaku, w który Gallakota chce uzbrajać pszczoły ma starczyć na ok. 7 godzin. Po tym czasie wystarczy poczekać, aż pszczoła z rozładowaną aparaturą wróci do swojego ula, gdzie dzięki technologii bezprzewodowego ładowania zostanie ona naładowana ponownie. Proste i bardzo pomysłowe rozwiązanie.

Jakie dane kolekcjonowałyby pszczoły?

pszczoly cyborgi

Miniaturowy zestaw czujników pozwalałby pszczołom na zbieranie danych dot. temperatury i wilgotności powietrza oraz natężenia światła. Taki wstępny zestaw nie wydaje się może zbyt rozbudowany, ale dzięki małym stacjom antenowym i triangulacji radiowej, dane te byłyby przypisywane do konkretnych sektorów uprawy, dzięki czemu po kilku pszczelich lotach zwiadowczych, bez problemów można by stwierdzić, czy dany sektor otrzymuje odpowiednią dawkę światła lub czy wymaga dodatkowego podlewania.

Nie wspominając już o wrodzonej użyteczności pszczół, uzbrojenie ich w takie zestawy czujników pozwoliłoby na jeszcze bardziej efektywne zarządzanie uprawami zautomatyzowanymi. Dane z ula przesyłane byłyby do centralnego układu sterującego uprawą, który na ich podstawie podejmowałby decyzje mające na celu optymalizację jej warunków.

Pszczeli monitoring moglibyśmy wykorzystywać nie tylko w rolnictwie.

Gallakota i jego zespół żartują, że ten pomysł pozwoli na stworzenie żywego internetu rzeczy. Wbrew pozorom jest to bardzo trafne określenie. W przyszłości moglibyśmy zresztą wykorzystywać pszczoły do innych pomiarów. Wystarczy inny zestaw czujników i te sympatyczne owady mogłyby np. monitorować zanieczyszczenie powietrza w dużych miastach.

Niestety naukowcy z Uniwersytetu Waszyngtońskiego nie wspominają nic o kosztach takiego rozwiązania. Ani o czasie, jaki zajmuje uzbrojenie pojedynczej pszczoły w taki zestaw czujników. Ale skoro i tak polegamy w dużej mierze na pracy pszczół, pomysł na to, żeby nieco je ulepszyć wydaje mi się bardzo ciekawy. Mam nadzieję, że nie skończy jako kolejna naukowa koncepcja, która nigdy nie zostanie zrealizowana.

Dołącz do dyskusji