Szef Google’a wyjaśnił, dlaczego po wpisaniu w wyszukiwarkę słowa „idiota” pojawia się Donald Trump

News/Media 11.12.2018
Szef Google’a wyjaśnił, dlaczego po wpisaniu w wyszukiwarkę słowa „idiota” pojawia się Donald Trump

Szef Google’a wyjaśnił, dlaczego po wpisaniu w wyszukiwarkę słowa „idiota” pojawia się Donald Trump

Przesłuchanie CEO Google’a przed amerykańską Komisją senacką właśnie dobiegły końca. Sundar Pichai odpowiadał na pytania o to, ile Google zbiera danych, bronił się przed oskarżeniami o to, że jego firma faworyzuje liberałów i meandrował w odpowiedziach dotyczących chińskiej wersji wyszukiwarki. 

Sundar Pichai był dziś przesłuchany w amerykańskiej Izbie Reprezentantów. Politykom nie udało się uzyskać żadnych zaskakujących informacji – CEO Google’a był spokojny, z cierpliwością tłumacząc członkom Komisji senackiej jak działają produkty jego firmy. Odpowiadał na wiele pytań, czy może raczej wiele wersji tych samych pytań. Te kwestie podnoszono najczęściej:

Dlaczego wyniki wyszukiwania Google’a faworyzują liberałów?

Niezrażeni tym, że powtarzają wciąż te same pytania, kolejni politycy przytaczali własne internetowe przeżycia i pytali o to, jak to jest, że ich poglądy pojawiają się tak daleko w wynikach wyszukiwania. Pichai za każdym razem odpowiadał podobnie, tłumacząc, że ich algorytmy nie mają na celu faworyzowania którejkolwiek strony politycznego sporu. Republikanie wydawali się nie do końca przekonani. Steven Chabot sugerował, że w Google jest ktoś (a może nawet wielu ktosiów), kto grzebie w wynikach wyszukiwania w taki sposób, by te faworyzowały liberalne poglądy.

Gry w tej chwili wpiszę słowo „idiot” w wyszukiwarkę obrazkową, pojawią się zdjęcia Donalda Trumpa. Dlaczego?

Przewrotnie zapytała Zoe Lofgren z Kalifornii. Reprezentantka partii demokratów dała w ten sposób CEO Google’a szansę na wyjaśnienie, jak działa wyszukiwanie w najpopularniejszej wyszukiwarce świata. Pichai zdradził, że na to, co znajdzie się w wynikach wpływa ponad 200 różnych czynników. Pod koniec Zoe Lofgren upewniła się dla spokoju sumienia wszystkich obecnych, że to nie pracownicy Google przypisali tak nieadekwatny epitet do Donalda Trumpa. Pichai potwierdził. Wysoka pozycja prezydenta pod tym hasłem to rezultat zbiorowych starań milionów anglojęzycznych użytkowników internetu.

Idiota w goolge i duck duck go
Duck Duck Go pokazuje podobne wyniki po wpisaniu w wyszukiwarkę słowa „idiot”

Czy Google pracuje nad wyszukiwarką na rynek chiński?

Pichai meandrował, odpowiadając na to pytanie. CEO Google’a przyznał, że jego firma pracowała nad wyszukiwarką, która mogłaby działać na chińskim rynku, unikał jednak jednoznacznej odpowiedzi odnośnie przyszłości. Jak mantrę powtarzał, że aktualnie Google nie ma takiego produktu i obecnie nie planuje go wprowadzać na chiński rynek.

Jak dużo Google zbiera o nas informacji?

W otwierającym przesłuchanie wystąpieniu przewodniczący komisji, Robert Goodlatte, stwierdził, że ilość danych, jaką Google ma o swoich użytkowniku, nawet NSA przyprawiłaby o rumieniec. Politycy wielokrotnie wracali do tego tematu, zarzucając Google’owi, że przeciętny użytkownik nie zdaje sobie sprawy z tego, jakimi informacjami dzieli się z firmą i jak to dzielenie się ograniczyć.

Pichai ripostował, że Google informuje na każdym kroku o tym, jakie informacje zbiera i wszystko, co ma, ma za zgodą swoich użytkowników. CEO powtarzał, że Google robi, co może, żeby informować użytkowników o tym, w jaki sposób mogą wyłączyć przesyłanie danych do Google’a. Według podanych przez niego danych 20 mln osób tylko w ciągu ostatniego miesiąca sprawdziło swoje ustawienia prywatności.

Przesłuchanie CEO Google’a przed komisją przypominało przesłuchanie Marka Zuckerberga.

Politycy w większości powtarzają wciąż te same pytania, zamiast skorzystać z tego, że na część z nich Pichai już odpowiedział i wejść nieco głębiej w dyskusję. Część z nich wykazywała się kompletnym niezrozumieniem tematu. Moje serce podbił Ted Poe z Partii Republikańskiej, który chciał krótkiej odpowiedzi na pytanie o to, czy Google jest w stanie śledzić to, jak się porusza, za pomocą jego iPhone’a. Polityk nie dawał CEO Google’a dojść do głosu i nie akceptował faktu, że Pichai potrzebuje nieco więcej informacji, żeby odpowiedzieć na to pytanie, choćby takiej, czy kongresmen ma zainstalowaną u siebie jakąkolwiek aplikację jego firmy. Pytania skończyły się triumfalnym ogłoszeniem przez Poe, że według niego szef Google’a zna odpowiedź na jego pytanie, ale miga się z jej udzieleniem.

Jak możecie zobaczyć na załączonych w tekście GIF-ach, podczas całego nagrania na żywo wywodom Sundara Pichaia wtórował mężczyzna przebrany za postać z okładki planszowej gry Monopoly. Im bardziej CEO Google’a migał się od odpowiedzi, tym więcej wąsów przywdziewał jegomość. Przesłuchanie przed komisją to był przede wszystkim polityczny spektakl, który zasłużył na co najwyżej trzy wąsy.

Dołącz do dyskusji