Najszybciej sprzedająca się konsola aktualnej generacji to raczej nie ta, którą masz w swoim domu

News/Gry 19.12.2018
Najszybciej sprzedająca się konsola aktualnej generacji to raczej nie ta, którą masz w swoim domu

Najszybciej sprzedająca się konsola aktualnej generacji to raczej nie ta, którą masz w swoim domu

PlayStation 4, Xbox One czy modernizacja PC? Gracze w Polsce najczęściej stają przed właśnie takim dylematem, nie biorąc pod uwagę istnienia platform Nintendo. Jednak to właśnie Nintendo Switch okazał się najszybciej kupowaną konsolą całej ósmej generacji. Dynamika sprzedaży jest wyższa nawet od osiągów PlayStation 4.

Nintendo Switch może wypadać dosyć blado, jeśli zestawimy urządzenie z łączną liczbą sprzedanych konsol Xbox One (około 40 mln) oraz PlayStation 4 (około 90 mln). Na świecie zostało kupionych mniej więcej 25 mln hybrydowych konsol Nintendo. To raptem połowa klientów, których uzbierał Microsoft. Do tego mniej niż jedna trzecia wszystkich graczy na najnowszej konsoli Sony. Trzeba jednak brać pod uwagę, że gdy Switch świętował premierę w marcu 2017 r., PS4 oraz XONE istniały już na rynku od prawie 4 lat.

Różnice wynikające z dat premier mogą budować przeświadczenie, że Switch nie radzi sobie sprzedażowo.

Nic bardziej mylnego. Przeanalizujmy liczbę sprzedanych konsol w uśrednionym ujęciu miesięcznym. Od daty premiery Nintendo Switcha minęły około 22 miesiące. Od premiery PS4 – 61 miesięcy. Od premiery Xboksa One również upłynęło 61 miesięcy. Biorąc pod uwagę przybliżoną i niezbyt dokładną liczbę sprzedanych konsol, rysują się nam następujące wyniki:

  • PlayStation 4: około 90 mln sprzedanych konsol w ciągu 61 miesięcy daje średnią 1,5 mln platform miesięcznie.
  • Xbox One: około 40 mln sprzedanych konsol w ciągu 61 miesięcy daje średnią 0,6 mln platform miesięcznie.
  • Nintendo Switch: około 25 mln sprzedanych konsol w ciągu 22 miesięcy daje średnią 1,1 platform miesięcznie.

Nim zaczniecie wyciągać mylne wnioski, muszę zwrócić uwagę na gigantyczną ułomność powyższych wyliczeń. Te nie biorą pod uwagę wielu aspektów, jak np. liczby okresów bożonarodzeniowych oraz Czarnych Piątków przypadających na cykl życia konsoli. Średnia sprzedaż miesięczna nie uwzględnia również dynamizmu popytu oraz tak zwanego efektu lawiny. Do jednego worka wrzuca się entuzjastów-pionierów i klientów masowych. Wszystko to sprawia, że powyższe wyliczenia pozwalają podejrzeć popularność konsol w ujęciu konkurencji, lecz wyciąganie jakichkolwiek dalszych wniosków prowadziłoby na manowce.

O wiele pewniejsze są oficjalne dane NPD Group. Wg nich najszybciej kupowaną konsolą jest… Nintendo Switch.

NPD Group zajmuje się analizą rynku amerykańskiego. Mając dostęp do dokładnych danych dystrybucyjnych, porównano sprzedaż Switcha ze sprzedażą Xboksa One oraz PlayStation 4 w ANALOGICZNYM okresie istnienia wszystkich konsol. Twarde dane wskazują, że w USA Switch znika z półek sklepowych szybciej niż konsola Sony. Konsola Nintendo jest najlepiej sprzedającą się platformą do gier całej generacji, z najlepszą dynamiką sprzedaży pośród firm Nintendo – Sony – Microsoft.

O ile więc PS4 oraz XONE zdobyły na przestrzeni dodatkowego czasu większą bazę klientów, to Nintendo Switch sprzedaje się w najszybszym tempie. To niezwykle perspektywiczne wyniki. Oznaczają bowiem, że jeśli nie dojdzie do załamania trendów, po 61 miesiącach obecności Switcha na rynku ten pobije 90 mln sprzedanych pudełek PlayStation 4. Oczywiście przez ponad 3 lata bardzo wiele się wydarzy, a popyt na hybrydową konsolę Nintendo może spadać. Jeśli jednak miałbym obstawić zmianę dynamiki sprzedaży, to na dalszą korzyść Nintendo. Przemawia za tym niedawna premiera, która będzie dla Japończyków jak silnik rakietowy.

NPD Group nie bierze pod uwagę wyników, które generuje najszybciej sprzedająca się gra Switcha.

Raptem kilka dni temu swoją premierę miała bijatyka Super Smash Bros. Ultimate. Nintendo raportuje, że nowy Smash to najszybciej sprzedająca się gra Japończyków w całej ich historii. Nie tylko na terenie Stanów Zjednoczonych, ale również w Europie. Bijatyka dla Switcha zyskuje nowych klientów szybciej niż jakiekolwiek Pokemony, jakakolwiek Zelda i jakikolwiek Mario. Coś niesamowitego.

Ten Pokemon będzie hitem nowego Smasha, zobaczycie

Jesteśmy w trakcie okresu świątecznego. Obozy Sony oraz Microsoftu wystrzelały się już z tegorocznych gier AAA na wyłączność, podczas gdy Nintendo nęci wciąż świeżymi Pokemonami Let’s Go oraz nowiutkim Smashem. Raptem kilka tygodni wcześniej miała miejsce premiera Super Mario Party. Na początku stycznia pojawi się z kolei New Super Mario Bros. Nintendo strzela grami na wyłączność jak serią z karabinu. Będzie to miało gigantyczny wpływ na poświąteczne wyniki sprzedaży.

Nintendo jest zdeterminowane, aby utrzymać rewelacyjną dynamikę. Dlatego firma nie widzi nic złego w odgrzewaniu kotletów z Wii oraz Wii U. Byle tylko nęcić klientów rozszerzającą się biblioteką. Wielkie N silniej niż kiedykolwiek wcześniej współpracuje również z wydawcami, którzy dotychczas omijali ich platformy. Pojawienie się na Switchu takich gier jak DOOM (Bethesda), Civilization VI (2K) czy Diablo 3 (Blizzard) pokazuje, że Japończycy zawzięcie szukają nowych partnerów. Wszystko po to, aby nie powtórzyć błędu alienacji z okresu Wii U.

Wyniki Nintendo na Zachodzie ciekawie kontrastują z tym, jak Switch jest postrzegany w Polsce.

W pewien sposób rozumiem komentarze internautów piszących w stylu: na co komu ten Switch, jak na XONE lepsza grafa i niższa cena a na PS4 gry najlepsze. Platforma Nintendo jest bowiem jak deser do głównego dania. Jak torebka do sukienki. To nie jest konsola, którą kupuje się ZAMIAST PlayStation 4, Xboksa One czy solidnego PC-ta. Mówimy o konsoli będącej UZUPEŁNIENIEM innych platform. Dodatkiem do PS4 albo gamingowego komputra. W tej roli przenośne urządzenie sprawdza się rewelacyjnie.

Niestety, nasze portfele często są chudsze niż byśmy chcieli. Dlatego nie możemy bądź nie powinniśmy sobie pozwolić na zakup drugiej konsoli. Zwłaszcza, gdy ta jest droższa od stacjonarnej platformy. Dlatego rozumiem tych komentujących na Spider’s Web, którym kupno Switcha nie mieści się w głowie. Nie zgadzam się z nimi, ale rozumiem ich. Nie da się w pełni cieszyć z wieczorowej torebki, nie mając wieczorowej sukienki. Deser jest super, ale nie najesz się nim bez głównego dania.

Oczywiście mniejsza popularność Switcha w Polsce to nie tylko kwestia naszych zarobków. Nie pomaga również samo Nintendo, które wydaje szczątkowe kwoty na polskie reklamy oraz obecność w polskich mediach. Wielkim błędem jest to, że Japończycy nie lokalizują własnych gier na język polski. Przez to przygody Mario czy Linka możemy odkrywać głównie po angielsku. Z komentarzy czytelników Spider’s Web wynika również, że serwis gwarancyjny mógłby być na znacznie, znacznie wyższym poziomie.

No, ale za to w oficjalnej reklamie Nintendo pokazano wieś na Podlasiu…

Dołącz do dyskusji