Londyn, Berlin, Paryż i… Podlasie. Polska w oficjalnej reklamie Nintendo to kraj wsi i dzielnych krzyżowców

News/Gry 17.12.2018
Londyn, Berlin, Paryż i… Podlasie. Polska w oficjalnej reklamie Nintendo to kraj wsi i dzielnych krzyżowców

Londyn, Berlin, Paryż i… Podlasie. Polska w oficjalnej reklamie Nintendo to kraj wsi i dzielnych krzyżowców

Zdaje się, że po wielu latach rynkowej nieobecności Nintendo na nowo zauważyło istnienie Polski. Nasz kraj to jedno z miejsc oficjalnej reklamy tegorocznego hitu sprzedażowego na konsolę Nintendo Switch: Diablo 3. Zagraniczny widz wie od teraz, że jak dobry krzyżowiec, to tylko z Podlasia.

Scenariusz reklamy jest prosty, czytelny i zrozumiały. Bohaterowie spotu znajdują się w odmiennych częściach Europy – w Berlinie, Londynie, Paryżu oraz na… Podlasiu. Są od siebie diametralnie inni. Prowadzą rozmaite tryby życia. Jednak to, co ich łączy, to zamiłowanie do gier wideo. Zwłaszcza do Diablo 3: Eternal Collection, które pojawiło się w tym roku na konsoli Nintendo Switch.

W każdym bohaterze spotu drzemie ukryty potencjał, odzwierciedlony klasą postaci z Diablo. Nastolatek w Berlinie jest mnichem. Bizneswoman z Londynu to czarownica. Francuski nauczyciel wygląda na wziętego nekromantę. Natomiast silna kobieta z Podlasia to krzyżowiec. Krzyżowcy są niezłomnymi wojownikami o dobro, ceniącymi sobie siłę, dyscyplinę oraz honor. Stąd wielki młot w ręku dziewczyny, którym jeszcze przed chwilą naprawiała ogrodzenie.

Miło, że Nintendo dostrzegło istnienie Polski. Jednak trochę bawi, że wybrano akurat Podlasie.

Oczywiście mieszkańcom Województwa Podlaskiego niczego nie ujmujemy. Przeciwnie – zazdrościmy krajobrazów, pałacyków, klasztorów, Łomży oraz Suwałk. Dziwi jednak, że w przypadku Niemiec, Francji oraz Wielkiej Brytanii wybrano stolice państw, z kolei w Polsce udano się na malownicze tereny wiejskie. Warszawa może nie jest najładniejszą stolicą na świecie, ale na pewno dałoby się w niej złapać kilka dobrych kadrów. Diablo wychodzący z portalu nad Pałacem Kultury? Kto nie chciałby tego zobaczyć.

Części widzów może przeszkadzać, że Nintendo pokazało Polskę jako kraj rolniczy, a przez to zacofany względem pozostałych państw. Sam nie mam takiego wrażenia. Przeciwnie. Podlasie stanowi miłą odskocznię od trzech gigantycznych aglomeracji, świetnie przełamując krajobrazem dominujący pejzaż reklamowy. Po tym, jak w Warszawie nagrywa jeden z najpopularniejszych vlogerów świata, a Katowice stają się centrum porozumień klimatycznych, widok pięknej polskiej wsi cieszy oczy. Nawet jeśli scena była kręcona gdzieś pod Londynem.

Nintendo widzi Polskę, ale wciąż nie działa w Polsce na najwyższych obrotach.

Coś się dzieje. Doszło do pewnego przełamania. Wraz z premierą Switcha Japończycy zaczynają widzieć Polskę na mapie biznesu. Oczywiście wciąż stanowimy głębokie peryferia ich ekonomicznej układanki. Na tyle nieistotne, że działania na naszym rynku przekazano dystrybutorowi-pośrednikowi z Republiki Czeskiej. Oficjalna siedziba Nintendo w Polsce to dzisiaj wciąż science fiction.

Nie zmienia to faktu, że Nintendo jest w Polsce coraz częściej zauważane. W miastach pojawiają się bilbordy ze Switchem. Byłem w ten weekend w kinie, gdzie po reklamie PS4 została wyemitowana reklama gry Super Smash Bros. Ultimate. Bannery Nintendo pojawiają się w polskich mediach internetowych, a czeskiemu wydawcy zaczyna szczerze zależeć by polscy recenzenci zajmowali się grami na Switcha. Jeśli porównać aktualną sytuację do tej sprzed 5 lat, to zwrot o 180 stopni.

Nie trzeba być fanem Nintendo aby zyskać na coraz większej obecności Japończyków w Polsce. Im więcej platform do grania, tym większa konkurencja. Im większa konkurencja, tym mocniejsza rywalizacja. Im mocniejsza rywalizacja, tym lepsze oferty dostają klienci. To prosty mechanizm, dzięki któremu zyskują wszyscy konsumenci. Niezależnie od posiadanej platformy.

PS Teraz chyba już nikt nie ma wątpliwości, gdzie rozgrywa się sekretny poziom Diablo z krowami.

Dzięki, Marcin Kosman

Dołącz do dyskusji