Niemcy otwierają się na pracowników z Ukrainy. Co Polska powinna zrobić, aby ich zatrzymać i dlaczego to dla nas tak ważne?

Artykuł/Biznes 26.11.2018
Niemcy otwierają się na pracowników z Ukrainy. Co Polska powinna zrobić, aby ich zatrzymać i dlaczego to dla nas tak ważne?

Niemcy otwierają się na pracowników z Ukrainy. Co Polska powinna zrobić, aby ich zatrzymać i dlaczego to dla nas tak ważne?

W Warszawie odbyła się konferencja prasowa kampanii społecznej „Partnerstwo i Zatrudnienie”. Omawiano zagadnienia skutków nowego prawa imigracyjnego w Niemczech. Eksperci wyrazili swoje zdanie i wizję tego, co może zrobić Polska, aby zapobiec wyjazdom ukraińskich pracowników za zachodnią granicę.

W Niemczech już od około 20 lat toczyła się dyskusja na temat ustawy regulującej imigrację. Na początku października 2018 r. obecny rząd koalicyjny — Chrześcijańsko-demokratyczny związek (CDU), Chrześcijańsko-społeczny związek (CSU) i partia socjaldemokratyczna (SPD) — w końcu doszedł do wspólnego rozwiązania i uzgodnił podstawowe punkty przyszłej ustawy.

W poniedziałek, 20 października Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Niemiec przekazało projekt ustawy o imigracji do rozpatrzenia innym ministerstwom. Ostateczna wersja ustawy zostanie przedstawiona do zatwierdzenia przez Bundestag i omówiona na posiedzeniu Rady Ministrów 19 grudnia br.

Projekt ustawy został opracowany w celu rozwiązania problemu braku wykwalifikowanych pracowników w wielu regionach i branżach w Niemczech. Obecnie, według danych niemieckiego Instytutu badań zatrudnienia, szacuje się około 1,2 mln. wakatów, dlatego przedsiębiorcy aktywnie wspierają nowy projekt ustawy.

Minister spraw wewnętrznych Horst Seehofer podczas konferencji prasowej w Berlinie podkreślił, że to właśnie niedobór wykwalifikowanych pracowników jest głównym problemem przedsiębiorstw w Niemczech i staje się coraz poważniejszy na krajowym rynku pracy. Według ministra tego problemu nie da się rozwiązać poprzez przekwalifikowanie wewnętrznych kadr, co oznacza, że kraj potrzebuje zwiększenia zarobkowej migracji z krajów trzecich. Minister podkreślał, że niemiecka gospodarka potrzebuje, przede wszystkim tych ludzi, którzy mają kwalifikacje zawodowe.

O co chodzi w ustawie o imigracji?

Jeden z punktów przewiduje możliwość pobytu w kraju na czas sześciu miesięcy w celu poszukiwania pracy. „Specjaliści będą mogli uzyskać zezwolenie na pracę lub zezwolenia na pobyt w celu poszukiwania pracy” — o tym mówi się w projekcie ustawy. Zmiany zakładają, że przyjeżdżający muszą spełniać dwa warunki — powinni w miarę dobrze mówić po niemiecku i być w stanie utrzymać się finansowo w okresie poszukiwania pracy.

Proponowane zmiany dają możliwość podjęcia pracy każdemu, kto ma pozwolenie na pracę i uznane/potwierdzone kwalifikacje. Co więcej, w poszczególnych przypadkach potwierdzić dyplom będzie można już po przyjeździe do kraju lub nawet po rozpoczęciu pracy.

Zakłada się również zniesienie tzw. testu rynku pracy. Wcześniej był obowiązek przeprowadzenia testu, który potwierdzał, że o konkretne miejsce pracy, nie starają się Niemcy lub obywatele innych krajów UE. Ponadto, powinna zostać zniesiona lista „deficytowych zawodów”, które są określane przez Federalną Agencję Pośrednictwa Pracy.

Przyjęcie ustawy o imigracji w Niemczech może mieć duży wpływ na ruch migracyjny Ukraińców w krajach UE.

Według sondażu przeprowadzonego przez firmę Work Service wśród ukraińskich pracowników w Polsce, 59 proc. ankietowanych stwierdziło, że rozważa możliwość przeprowadzki do Niemiec po przyjęciu ustawy o imigracji.

Według szacunków Związku Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) jeśli z Polski wyjedzie, na przykład, 500 tys. Ukraińców, spadek PKB może wynieść 1,6 proc. Zakłada się również znaczne zmniejszenie wpłacanych składek do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS) — dzisiaj około 400 tys. Ukraińców jest zarejestrowanych w ZUS-ie.

Krzysztof Inglot, Dyrektor generalny agencji zatrudnienia Personnel Service, zaznaczył, że Niemcy mogą zaoferować 3-4 razy wyższe zarobki niż w Polsce, co dla pracowników jest bardzo atrakcyjną alternatywą.

W jakie branże najbardziej może uderzyć odpływ kadr?

Zakłada się, że przede wszystkim w budowlaną, gastronomiczną, transportową, a także sektor opieki nad osobami starszymi i dziećmi. W związku z tym, że Niemcy są najbardziej zainteresowani pozyskaniem wysoko wykwalifikowanych pracowników, to z Polski mogą zniknąć również osoby z branży IT oraz menedżerowie.

Czy pracownicy z Ukrainy w Polsce mają kwalifikacje zawodowe?

Według Katarzyny Włodarczyk-Niemyjskiej, przedstawicielki polskiego Związku Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP), Ukraińcy pracownicy w Polsce to w większości osoby z wyższym i średnim wykształceniem. Bardzo mały procent stanowią pracownicy bez wykształcenia.

Zazwyczaj nasi wschodni sąsiedzi mają kwalifikacje ponad tą, jaką pracę wykonują. Jednak też spora ich część zdecydowała się kończyć polskie uczelnie, by dzięki naszym studiom znaleźć pracę na wyższych stanowiskach — twierdzi przedstawicielka ZPP.

Plan działań dla Polski: opinia przedstawicieli kampanii społecznej „Partnerstwo i Zatrudnienie”

21 listopada w centrum prasowym PAP w Warszawie odbyła się konferencja prasowa, podczas której została przedstawiona społeczna kampania „Partnerstwo i Zatrudnienie”. Organizatorem wydarzenia wystąpiła Polsko-Ukraińska Izba Gospodarcza (PUIG). Głównym celem kampanii jest walka z patologiami na rynku zatrudnienia Ukraińców w Polsce, a także pomoc i wsparcie w adaptacji pracowników z Ukrainy.

Ustawa imigracyjna w Niemczech

Podczas konferencji prasowej zostały omówione kwestie przyczyn spadku przepływu ukraińskich migrantów do Polski. Również przedstawiciele wyrażali swoje opinie, jakie kroki należy podjąć w Polsce, aby zapobiec odpływowi do Niemiec pracowników z Ukrainy.

Vasyl Voskoboinyk, prezes Ogólnoukraińskiego Stowarzyszenia Firm z Międzynarodowego Zatrudnienia, podkreślił, że Polska powinna przeprowadzić na terenie Ukrainy kampanię marketingową, która by wskazywała na atuty Polski jako kraju bezpiecznego dla pracy i życia Ukraińców. Jednym z powodów, dlaczego Ukraińcy zaczęli rzadziej wybierać Polskę, jest to, że firmy z innych krajów europejskich, w tym krajów bałtyckich, płacą agencjom rekrutacyjnym wyższe wynagrodzenie za znalezienie pracownika, niż właściciele firm w Polsce. Wynagrodzenie czasami jest nawet do 5 razy większe, powiedział Voskoboinyk.

Witold Klaus, prezes Stowarzyszenia Interwencji Prawnej, partner kampanii „Partnerstwo i Zatrudnienie”, zaznaczył, że to, co robią teraz Niemcy, to częściowe kopiowanie polskiego doświadczenia, jednak w lepszej formie. Zdaniem Klausa, Polska powinna jak najszybciej wprowadzić kilka ważnych zmian:

  • całkowicie zmienić system zatrudniania cudzoziemców, musi on być oparty na elastyczności, zaufaniu do imigrantów i pracodawców oraz legalności. Zdaniem eksperta, osoba, która przez dwa lata legalnie pracuje w Polsce, musi mieć znacznie bardziej uproszczony proces legalizacji pobytu na następne 10 lat.
  • zerwać ścisły związek pomiędzy pracodawcą a cudzoziemcem. Dziś cudzoziemiec otrzymuje pozwolenie na pracę, które jest mocno przywiązane do konkretnego stanowiska i konkretnej firmy.
  • złożenie dokumentów musi odbywać się bez udziału pracodawcy. Ponadto, Witold Klaus podkreślił, że cała procedura może odbywać się online.
  • traktować cudzoziemców należy nie jako „siłę roboczą”, tylko zwykłych ludzi, którzy przyjeżdżają do pracy, mają swoje potrzeby, swoje rodziny, które chcą się osiedlić. Innymi słowy, integracja i budowanie przyjaznego dla cudzoziemców systemu. „Nie możemy cały czas nie lubić swoich obcych, jeżeli tak będzie dalej, to nikt do Polski nie będzie chciał przyjechać”.

– Dlatego chciałbym bardzo mocno zaapelować do polskiego rządu o podjęcie pracy nad ujednoliceniem, ułatwieniem prawa i procedury związanej z legalizacją pracy Ukraińców. Apeluję również do pracodawców o opracowanie atrakcyjnej oferty, która zatrzyma przynajmniej część ukraińskich pracowników w Polsce — zakończył swoje przemówienie Paweł Kułaga, Przewodniczący Komisji Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej ds. Migracji i Zatrudnienia.

Dołącz do dyskusji

Advertisement