Jak się pracuje w IT na Ukrainie? Sprawdzamy najbardziej odjechane biuro we Lwowie

Artykuł/Biznes 05.11.2018
Jak się pracuje w IT na Ukrainie? Sprawdzamy najbardziej odjechane biuro we Lwowie

Jak się pracuje w IT na Ukrainie? Sprawdzamy najbardziej odjechane biuro we Lwowie

W końcu niecodziennie przychodzi się do biura, gdzie do sufitu przyczepiona jest krowa, pracownicy każdego dnia mają zapewnione śniadanie i obiad, a co piątek imprezę integracyjną.

Symphony Solutions to holenderski software house, który od kilku lat rozwija siatkę swoich biur w Europie Środkowo-Wschodniej, otwierając biura w Krakowie, Rzeszowie, Skopje i we Lwowie. To ostatnie odwiedziłem podczas swojej wizyty na Ukrainie. Trafiłem akurat na piątkową imprezę połączoną z koncertem lokalnego zespołu. Pracownicy mogą liczyć na takie atrakcje co tydzień.

Zapewne rzucił się wam w oczy dość nietypowy wygląd biura. Inspirowany jest oczywiście Holandią. Dlatego wśród wielu małych detali znajdziemy rowery (Holendry), młyny czy tulipany.

Parter utrzymany jest w stylu holenderskiej wioski z małymi domkami, robiącymi za sale konferencyjne. Każda z nich ma swój unikalny styl.

Na ścianach znajdziemy obrazy holenderskich mistrzów czy Fajanse z Delft.

W salce inspirowanej dzielnicą czerwonych świateł przeprowadzane są ponoć rozmowy kwalifikacyjne. Dość nietypowy wybór, choć pokazujący, że firma ma do siebie dystans.

Na ścianach można zaś spotkać wlepki z firmową maskotką. Bo wiecie… Holandia, trawka.

Choć siedzenia nie wyglądają szczególnie wygodnie, to możecie mi wierzyć na słowo, że nie odstają od typowych biurowych foteli. Taki oryginalny wystrój daje zaś kreatywności solidnego kopa.

No dobrze, ale co jest wyżej, czyli gdzie tu się właściwie pracuje? (Tak, biało-czarne zwierzę do góry nogami to krowa.)

Open space wygląda już nieco bardziej standardowo. Biurka skupione są w grupki po cztery, dając pracownikom nieco prywatności. Przestrzeń robocza może być jednak problemem, kiedy ustawić obok siebie chcemy dwa monitory.

W przestrzeni otwartej pracują nie tylko szeregowi programiści, ale również ich managerowie, co ułatwia szybki kontakt.

Nieco brakuje ostatniego krzyku mody biurowej, czyli biurek z regulowaną wysokością.

Nie brakuje jednak ciekawych przestrzeni do pracy grupowej.

Z którym sławnym Holendrem kojarzy się wam ta salka? Oczywiście z Vincentem van Goghiem – na ścianie mamy Słoneczniki, a wokół stołu krzesła (także wzorowane na jego obrazie).

Już teraz musicie przyznać, że ukraińska siedziba Symphony Solutions odstaje od typowej korporacyjnej szarości. A najciekawsze jest jeszcze przed nami.

Tak wygląda ich stołówka, gdzie każdego dnia pracownicy mogą liczyć na śniadanie czy obiad, za które nie muszą płacić.

Biznesowa logika podpowiada bowiem, że jeśli podamy pracownikowi posiłek, to zostanie w biurze dłużej i wykona więcej zadań przy projekcie. Nawet wieczorem można się zrelaksować przy jednym z wielu instrumentów w kąciku muzycznym…

… czy przy grze w piłkarzyki. Podoba mi się, że zostały ustawione daleko od biurek, dzięki czemu odgłosy gry nie przeszkadzają w pracy.

Podobnie stół do tenisa stołowego, który każdego dnia jest składany, aby zrobić miejsce na zajęcia jogi.

Biuro ma także wydzielony pokój dla dzieci, dzięki czemu młodzi rodzice mogą przyjść ze swoimi pociechami do pracy.

Raz na tydzień organizowane są również sesje z masażem, który stawia na nogi osoby praktykujące siedzący tryb życia.

I kiedy myślałem, że nie zobaczę już nic więcej, co mnie zaskoczy, przed recepcją spostrzegłem dwie duże maszyny. Pierwsza to oczywiście bankomat. Sam w sobie nie stanowi on oczywiście atrakcji, ale nie spotkałem się jeszcze z jego umieszczeniem z biurze. Z drugiej strony dodaje oczywiście nieco wygody i oszczędza czas spędzany na zdobywaniu papierowych pieniędzy.

Druga to zaś ozdobny ekran połączony z kartami zbliżeniowymi pracowników. Za każdym razem, gdy wchodzą oni do biura, otrzymują spersonalizowane powitanie od wyświetlanej niby na hologramie osoby.

A to wszystko tuż za nasza wschodnią granicą. Pokazuje to, że Ukraińska Dolina Krzemowa, jak nieco na wyrost nazywany jest Lwów, także umie przyciągnąć specjalistów IT.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji