1 mld dol. straty? Dla Ubera to nic, bo idzie po 120 mld

Felieton/Biznes 15.11.2018
1 mld dol. straty? Dla Ubera to nic, bo idzie po 120 mld

1 mld dol. straty? Dla Ubera to nic, bo idzie po 120 mld

Kolejny kwartał, kolejna gigantyczna strata Ubera. 1 mld dol. finansowej dziury wobec 891 mln w analogicznym okresie w zeszłym roku? A któż by się tym przejmował. Na stole przecież coraz bliżej 120 mld dol. z IPO.

2,5 mld dol. – tyle stracił dotychczas Uber w 2018 r. Gigantycznie dużo? To co powiecie na 4,5 mld dol., które ten „startup wszystkich startupów” stracił w całym 2017 r. Myślicie, że kogoś w Uberze takie wyniki przesadnie martwią? Skądże znowu.

– Inwestujemy w przyszły wzrost na wszystkich naszych platformach, włączając w to: transport żywności, transport morski, elektroniczne rowery i skutery – mówi szef finansów Ubera Nelson Chai cytowany przez Wall Street Journal.

Pewnie, tak w inwestycje bawić się potrafią tylko Amerykanie. No, ale ta zabawa ma jeden cel – wynieść wycenę Ubera w rejony stratosfery, gdy ten będzie wchodził na giełdę, co planowane jest na 2019 r. 120 mld dol.? To więcej, niż kapitalizacja – łączna – General Motors, Forda oraz Fiata/Chryslera, czyli firm o tyle wielce zasłużonych dla światowej gospodarki, co po prostu przez dziesiątki lat zarabiających na siebie grube miliardy dolarów.

Teraz zarabiać nie trzeba. Teraz trzeba budować zasięg, nieważne jakim kosztem, nieważne kogo wysadzając w powietrze w tak zwanym międzyczasie. I trzeba przyznać, że Uberowi wychodzi to spektakularnie dobrze. W zeszłym kwartale przychody wzrosły o 38 proc. do 2,95 mld dol., co czyni go jednym z największych prywatnych podmiotów na świecie. Jeszcze bardziej spektakularnie wygląda liczba 12,7 ml dol. – tyle przepływów brutto wygenerował Uber w ostatnich trzech miesiącach (czyli całość kasy, która przepływa przez Ubera). Można więc przymknąć oko na kolejny 38-proc. wzrost straty netto, prawda?

Otóż nie. Nikt mnie nie przekona, że to normalne, że tak powinno być.

Uber jest dla mnie anomalią anomalii, które rządzą współczesną ekonomią startupów krojonych na światową skalę. Pod płaszczykiem szczytnych celów o zmianie skostniałych ram gospodarek i rynków (np. w komentarzu do ostatnich wyników przedstawiciele Ubera opowiadają, że „to oni usuną własność samochodów na świecie”) buduje się potężne wydmuszki finansowe, które dla założycieli i inwestorów mają jeden cel – wywindować cenę, za jaką startup zostanie opchnięty na giełdzie.

120 mld dol., po które idzie Uber (na dziś, bo to się może jeszcze zmienić w nadchodzących miesiącach; oczywiście na plus) pokryje wszystkie straty, które inwestorzy ponieśli na drodze do IPO. Pokryją straty i dadzą zarobić po kilka miliardów zielonych na głowę.

A że po drodze Uber zabierze pracę setkom tysięcy osób, położy wiele małych i średnich przedsiębiorstw, i wyniesie miliardy dolarów z Europy i Azji do USA? No cóż, innowacje kosztują, prawda?

Dołącz do dyskusji

Advertisement