Przez miesiąc testowałem co takiego potrafi router „dla graczy“. Razer Sila – recenzja Spider’s Web

Recenzja/Gry 28.11.2018
Przez miesiąc testowałem co takiego potrafi router „dla graczy“. Razer Sila – recenzja Spider’s Web

Przez miesiąc testowałem co takiego potrafi router „dla graczy“. Razer Sila – recenzja Spider’s Web

Reaguję alergicznie na każdy produkt dla graczy wychodzący poza standardowy katalog myszek, klawiatur i tym podobnych. Dlatego, gdy tylko Razer pokazał światu swój gamingowy router, przewróciłem oczami. Postanowiłem sprawdzić czy urządzenie znanej firmy faktycznie robi dla graczy więcej niż porządny router innego producenta. Poza świeceniem na zielono rzecz jasna.

Nie miałem wątpliwości, że Razer Sila będzie solidnym, potężnym routerem świetnie nadającym się do mieszkania gracza. Tak samo jak masa innych produktów tego typu, często tańszych o kilkaset złotych. Dlatego ciekawiło mnie, co takiego wyjątkowego jest w urządzeniu Razera, że można o nim napisać dla graczy”.

Po ponad miesiącu ze sprzętem mogę odpowiedzieć na to pytanie: chodzi o prędkość bezprzewodowego połączenia na konsolach i PC. Transfery na Xboksie One, PlayStation 4 oraz Nintendo Switchu są szybsze niż kiedykolwiek wcześniej. Na tej płaszczyźnie Razer faktycznie jest najlepszy. Sila bije na głowę Asusa, TP-Linka i NetGeara. Jednak co do samego zarządzania siecią i routingu, widzę spooore pole do poprawy.

Razer Sila to router Tri-Band AC3000 802.11 a/b/g/n/ac z dziewięcioma przemysłowymi antenami.

Na początku chciałbym zacząć od dwóch wad, które Razer Sila bezmyślnie powiela od innych topowych routerów. Po pierwsze, urządzeniu brak gniazda SIM. Co za tym idzie, możemy zapomnieć o alternatywnym działaniu routera w trybie modemu LTE. Po drugie, Razer Sila nie posiada funkcji standardowego modemu. Do połączenia z siecią potrzebujemy osobnego urządzenia wejściowego dostarczanego przez usługodawcę internetowego. W moim przypadku był to ConnectBox UPC działający w trybie bridge.

Interfejs
  • 1 x Gigabit WAN
  • 3 x Gigabit LAN
  • 1 x USB 2.0
  • 1 x USB 3.0
WiFi
  • Tri-Band AC3000
  • IEEE 802.11 a/b/g/n/ac
  • 802.11n: 400 Mbps
  • 802.11ac: 1734 Mbps + 866 Mbps
Szyfrowanie
  • WPA / WPA2-PSK
Antena
  • Dziewięć przemysłowych anten

Będąc przy wadach, z chęcią zobaczyłbym więcej portów LAN. Zaledwie trzy gigabitowe gniazda to mało. Tyle wystarczy, aby podłączyć po kablu Xboksa, PlayStation i Switcha. Co ze smartTV? Co z komputerem? Tutaj siłą rzeczy jesteśmy zdani na połączenie bezprzewodowe. Co wcale nie jest czymś złym, ponieważ domowa sieć WiFi spisuje się ponadprzeciętnie dobrze. Szerzej będę o tym pisał w dalszej części recenzji.

Za wadę trzeba uznać także wysoką cenę urządzenia, wynoszącą około 1300 zł. Chyba jednak nikt nie spodziewał się, że router z jarzącym się logo Razera będzie tani. Za te 1300 zł otrzymujemy najlepsze, co standardy 802.11ac oraz 802.11n mają do zaoferowania. Teoretyczna prędkość maksymalna routera to 400 Mb/sek dla standardu 802.11n oraz 1734 Mb/sek + 866 Mb/sek dla standardu 802.11ac.

Oczywiście maksymalne wartości laboratoryjne mają się nijak do realnych osiągów domowej sieci. Największy wpływ na transfer ma kurek prędkości usługodawcy oraz stan infrastruktury sieciowej. Co nie zmienia faktu, że Razer Sila faktycznie wyciąga maksimum tego, co ma do dyspozycji. O tym jednak później.

Zasięg sieci bezprzewodowej w routerze Razer Sila to… 560 metrów kwadratowych. W teorii.

Po raz kolejny mówimy o idealnych warunkach laboratoryjnych. Takich, gdzie fale radiowe nie są zagłuszane sieciami innymi użytkowników, nie natrafiają na przeszkody terenowe, a w otoczeniu panują warunki sprzyjające rozprzestrzenianiu się fal. Słowem: mówimy o wartościach nierealnych, które nijak nie przystają do codziennych warunków, w jakich żyją gracze.

Nie zmienia to faktu, że dziewięć przemysłowych anten Razera naprawdę robi gigantyczną robotę. Sila bez żadnej zadyszki i bez żadnych białych plam pokrywa całe piętro wielkiego domu jednorodzinnego. Ponad 150-metrowy rustykalny parter mojej babci nie był dla routera żadnym wyzwaniem. Tak samo jak zamknięte drewniane drzwi oraz ceglane ściany. Problemy pojawiały się dopiero w przypadku żelbetu, podłóg oraz sufitów.

Chociaż bezprzewodowy zasięg Sili jest potężny, nie ma co liczyć na cuda.

Do stabilnego połączenia WiFi w piwnicy i na strychu wciąż potrzebujemy wzmacniaczy. Inaczej można liczyć co najwyżej na przeglądanie Spider’s Web w smartfonie. Jeżeli cierpicie na nadmiar gotówki, nic nie stoi na przeszkodzie, a by użyć maksymalnie trzech routerów Razer Sila w technologii mesh. To jeden z ciekawych, chociaż bardzo niepraktycznych ekonomicznie wyróżników tego produktu.

O ile nie prowadzicie wielokondygnacyjnego salonu z sieciowymi grami wideo, o wiele lepiej rozejrzeć się za kilkunastokrotnie tańszą alternatywą do rozszerzania zasięgu WiFi. Wszakże nie każdy pokój będzie pokojem gracza i nie wszędzie trzeba mieć ponadprzeciętną prędkość połączenia oraz minimalne opóźnienie.

Wracając z routerem do mieszkania zlokalizowanego na typowym osiedlu górniczym, Sila bez żadnego problemu dostarczała zasięg WiFi do każdego, nawet najbardziej ciemnego zakątka. Routerowi udało się coś, co wcześniej osiągnęły tylko dwie z testowanych przeze mnie maszyn. Sila przebiła się przez żelbetową ścianę klatki schodowej, dzięki czemu mogłem korzystać z domowej sieci WiFi nie tylko na frontowej wycieraczce, ale również piętro poniżej własnego mieszkania. Siła takiego połączenia wynosiła raptem -80 dBm, ale sieć na smartfonie wciąż działała. Ogień.

ZeroWait DFS to jedna z największych zalet, jak również największych idiotyzmów tego routera.

Multichannel ZeroWait DFS to technologia, którą docenią wszyscy mieszkający w wielkich skupiskach miejskich, blokach oraz gęsto zabudowanych osiedlach. Dzięki DFS-owi Razer monitoruje, które kanały są najmniej obciążone, a następnie automatycznie przekierowuje na nie ruch sieci 2,4 GHz oraz 5 GHz. Wszystko odbywa się bez konieczności testowania poszczególnych kanałów, a wymuszone przejścia między kanałami mają zajmować nie dłużej niż 0,2 sekundy.

Selekcja kanałów to coś więcej niż tylko marketingowy slogan. Multichannel ZeroWait DFS wykorzystuje kanały zablokowane na użytek stacji radarowych, stacji pogodowych oraz radarów militarnych. W teorii Razer Sila daje więc dostęp do wolnych, pustych, pozbawionych interferencji częstotliwości radiowych. W praktyce DFS to jednocześnie wielka siła, jak również wielka słabość routera. Siła, ponieważ licencja Dynamic Frequency Selection otwiera naszą domową sieć na zupełnie nowe kanały. Słabość, bo Razer Sila… nie pozwala na manualną zmianę kanału!

Sieć 5 GHz przesunęła się na nowy kanał, ale wczoraj kłóciła się z innymi SSID-ami na kanale 100

Naprawdę się tego nie spodziewałem. Nie w routerze za 1300 zł. Ani z poziomu aplikacji komórkowej, ani z poziomu web UI nie mogłem ręcznie zmienić kanału dla sieci 2,4 GHz lub 5 GHz. Tutaj pojawia się drugi problem: o ile w 75 proc. przypadków router faktycznie wybiera puste częstotliwości, nie jest to regułą. Raptem wczoraj na kanale 100 miałem postawione dwie inne sieci WiFi, które pokrywały się z moją własną. W takiej sytuacji nie mam możliwości, aby ręcznie przesunąć swoje połączenie na wolny obszar.

Napisałem w tej sprawie nawet do technicznej obsługi Razera wyspecjalizowanej w zagadnieniach sieciowych. Tam dostałem potwierdzenie swoich obaw: ręczna zmiana kanału jest niemożliwa. Jestem zdany na zautomatyzowany ZeroWait DFS. Skandal. Granda. Draka.

FasTrack QoS oraz Gaming Mode? Brzmi nieźle, ale lepiej to wyłączyć.

Mechanizmy QoS Razera to w dużej mierze ograniczanie maksymalnej przepustowości łącza na poczet urządzeń oraz aplikacji powiązanych z grami wideo. FasTrack QoS rezerwuje 10 proc. zasobów dla operacji dotyczących gier i platform do grania, z kolei Gaming Mode rezerwuje aż 30 procent możliwości łącza. Musicie przyznać, że to niezbyt finezyjne praktyki QoS. Dzięki nim gracz poczuje różnicę w sieci zatłoczonej kilkudziesięcioma aktywnie działającymi urządzeniami jak np. kafejka internetowa. Jednak w małym mieszkaniu regulatory QoS mogą przynieść więcej szkody niż pożytku.

Mieszkam z dziewczyną w trzypokojowym mieszkaniu. Nie mamy dzieci. Większość urządzeń podłączonych do WiFi to gadżety z których tylko ja korzystam. Dlatego pod moim dachem nie dochodzi do walki o cenny transfer. Kilkadziesiąt urządzeń nie zabija się o przepustowość. Rzadko kiedy liczba aktywnych klientów jest wyższa od dziesięciu. W takich sytuacjach zagarnięcie 30 proc. łącza dla gier wideo wywołuje efekt odwrotny od zamierzonego. Zamiast lepszej sieci miałem sieć mniej wydajną, na której cierpiały usługi VoD czy szybkość aktualizacji oprogramowania.

Gaming Mode może być ratunkiem dla graczy, ale tych w akademikach, domach wielodzietnych rodzin oraz kolektywnie wynajmowanych mieszkaniach. W przypadku mojego skromnego gospodarstwa domowego, gdzie korzystamy głównie z PlayStation 4 Pro, Xboksa One X, Nintendo Switcha, SmartTV Samsunga, trzech smartfonów, trzech laptopów i jednego tabletu, Gaming Mode to zbyt wiele. O wiele lepiej sprawdza się odkręcenie kurka na sto procent i klasyczne przydzielanie priorytetów klientom. Procesor Razera to bowiem absolutne 10/10 w zakresie organizacji ruchu. Zarządzanie priorytetami działa doskonale. Popisowo wręcz. Na tym polu Sila pokazuje konkurencji gdzie raki zimują.

Wysoki priorytet dla PS4, średni dla Switcha, niski dla tabletu dziewczyny… tutaj Sila działa doskonale.

Razer Sila to pierwszy router w historii, który od razu rozpoznał konsolę Nintendo Switch. Nie jako urządzenie multimedialne, nie jako konsolę do gier, ale sprecyzowany produkt Nintendo. Sila jest doskonale poinformowana o topowych sprzętach do grania. Rozpoznaje smartfony, tablety, drukarki, telewizory… nie ma mowy o żadnym Unknown Device. Router rozpoznaje także poszczególne aplikacje (np. Steam), a nawet same gry. Biblioteka tego urządzenia jest pokaźna, a do tego stale się powiększa. Razer zawstydza na tym polu konkurencję.

Podział podłączonych urządzeń na kategorie jest bardzo istotny. Sila może rozdzielać priorytety w oparciu o działanie i specyfikę klienta. Aplikacje i urządzenia VoD można ustawić za laptopami, a konsole do gier wysunąć na czoło peletonu. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby nadawać indywidualny priorytet każdemu urządzeniu z osobna, a także każdej aplikacji. Właśnie w ten sposób postąpiłem ze wszystkimi domowymi urządzeniami. Very High, High, Normal, Low oraz Very Low — każda z tych etykiet ma wielkie znaczenie podczas nieustannej walki o pakiety.

Co ciekawe, wcześniej wspomniany (i w mojej ocenie niezbyt udany) Gaming Mode ma w nosie skrzętnie tworzoną kolejkę priorytetów. Z ustawionym Trybem Gry router Razera dba wyłącznie o platformy do grania, całą resztę ustawiając daleko w tle. Jakakolwiek modyfikacja takiego odgórnego przydziału priorytetów nie wchodzi w grę. Dlatego jedynym sensownym rozwiązaniem QoS na Sili są w moim odczuciu priorytety. Gaming Mode? Spoko, ale tylko przy kilkudziesięciu aktywnych klientach.

Czas konkretów: Razer Sila to o 15 proc. szybsze pobieranie na Switchu i aż o 25 proc. szybsze na XONE/PS4.

Nigdy, absolutnie nigdy wcześniej nie miałem tak dobrych wyników pobierania gier i aktualizacji w trybie bezprzewodowym. Razer Sila tchnął nową siłę nawet w malutkiego Nintendo Switcha, który posiada fatalną kartę sieciową. PS4 Pro oraz XOX czerpią garściami z dobrodziejstw wyższych transferów sieci 5 GHz, chociaż tutaj również dochodzimy do szklanego sufitu. Nie jest żadną tajemnicą, że anteny w konsolach Microsoftu i Sony pozostawiają wiele do życzenia. Gdyby producenci postawili na lepsze podzespoły, uzyskane wyniki mogłyby być jeszcze korzystniejsze.

Po raz pierwszy udało mi się przekroczyć magiczną barierę bezprzewodowego pobierania z prędkością 300 Mb/sek na Xboksie One (Dostawca zapewnia sieć 500 Mb/sek). Wcześniej wartości wahały się od 100 do 250 Mb/sek. Razer Sila sprawił, że amplitudy są mniejsze, a połączenie szybsze. PS4 Pro również dostało odczuwalnego przyspieszenia. Nawet pobieranie plików na Switchu jest lepsze, chociaż skok jakościowy nie jest już tak wielki. Co ważne, punktem odniesienia nie są dla mnie prędkości osiągane na ConnectBoksie UPC, ale potężnym TP-Linku Archer C5400 v2.

Na dual-SSID transfer dobija do kurka, ustawionego przez UPC na 500 Mb/sek. Lepiej się nie da

Względem (skąd inąd bardzo dobrego) Archera poprawiło się również moje opóźnienie. Na laptopie Alienware miałem laga na poziomie 22-25 ms. Teraz opóźnienie wynosi średnio 12 – 16 ms (ten sam odstęp od routera). Mniej efektownie jest na konsolach. PlayStation 4 oraz Xbox One odnotowały zredukowane opóźnienie,  ale raptem o kilka, nie kilkanaście ms. Co oczywiście nie zmienia faktu, że Razer Sila utrzymuje moje urządzenia do grania w topowej formie, minimalizując bezprzewodowe opóźnienie do kapitalnych wartości.

Możliwości routingu oraz zarządzania siecią są wystarczające, ale nic ponadto.

Razerem Sila można sterować na dwa sposoby. Pierwszy, prostszy w obsłudze to świetnie działająca aplikacja na Androida oraz iOS. O wiele więcej możliwości skrywa jednak przeglądarkowy Web UI, skryty pod szyfrowanym adresem sila.razer.com. Co ciekawe, domyślnie panel administratora Web UI jest wyłączony, a można go aktywować wyłącznie z poziomu programu na smartfony i tablety. Potem wystarczy się zalogować i gotowe: narzędzia do zarządzania domową siecią stają przed nami otworem. Niestety, bez wsparcia dla języka polskiego.

W zakładce Status podejrzymy informacje dotyczące połączenia WAN, połączeń LAN, fizycznie połączonych klientów, a także sieci 2,4 GHz oraz 5 GHz. Z tego poziomu sprawdzimy również aktualną wersję oprogramowania, a także zresetujemy router bez brudzenia sobie rąk wklęsłym przyciskiem na obudowie.

Niżej znajduje się zakładka Wireless Settings. Tutaj zadecydujemy, czy chcemy jeden SSID wspierający częstotliwości 2,4 GHz oraz 5 GHz, czy może wolimy dwie osobne sieci. W przypadku ponad 30 – 40 aktywnych klientów zdecydowanie polecam rozwiązanie numer dwa. Omawiana zakładka to również miejsce, z którego założymy i skonfigurujemy odizolowaną sieć dla gości. Co ciekawe, Razer Sila bez problemu może oferować dwie sieci gościnne jednocześnie. Nie można również zapomnieć o beamforgingu, który również włączymy z tym miejscu.

Kolejne zakładki to WAN IP oraz LAN IP. Tutaj skonfigurujemy dynamiczne IP, wprowadzimy login i hasło wymagane przez niektórych operatorów przed wyjściem poza Intranet, a także przekształcimy Silę w most dla innego routera. W tym miejscu dokonamy również rezerwacji adresów DHCP/DNS w sieci lokalnej.

Idziemy dalej.

Razer Sila pozwala na wybór między IPv4 oraz IPv6 (statycznym lub natywnym), a także aktywację dynamicznego DNS-a i VLAN-u. Co ciekawe, router nie uwzględnia możliwości wyłączenia firewalla. Rozwiązaniem pozostaje wyłącznie dodawanie adresów IP do strefy zdemilitaryzowanej. To kolejny po manualnym sterowaniu kanałami przykład na to, że Razer nie chce zostawiać graczowi zbyt wiele swobody w kluczowych, decydujących o prędkości czy bezpieczeństwie obszarach. – Wiem lepiej od ciebie — niemalże słyszałem, jak router zaszeptał tak w moim kierunku.

Cieszy za to wbudowane wsparcie dla VPN, za pośrednictwem klientów OpenVPN oraz PPTP. Bajecznie prosta jest zamiana fizycznego nośnika w mały dysk sieciowy. Dzięki gniazdom USB w obudowie routera wystarczy do tego sformatowany pendrive działający w jednym z trzech dominujących formatach. Do tego dochodzi modelowy statyczny routing z niczego sobie tablicą trasowania.

Nie można również zapomnieć o dosyć skromnym, lecz działającym bez najmniejszych problemów trybie kontroli rodzicielskiej. Nadzór administratora jest realizowany za pośrednictwem wyszczególnionych klientów rozpoznawanych po IP, z którymi styczność mają dzieci. Do tego dochodzi klasyczna kopia zapasowa plików konfiguracyjnych oraz rejestrów, a także zegar i możliwość zmiany haseł. Niestety, brakuje wielu rozwiązań pomocnych w pracy biurowej, jak np. indeksu witryn i domen zakazanych albo alerty oraz strony powitalne wysyłane do nowych klientów.

Razer Sila – router gamingowy, czyli właściwie jaki?

Producent akcesoriów dla graczy obiecał najszybszy router dostępny na rynku i słowa dotrzymał. W swojej klasie i swojej półce cenowej nie spotkałem się z szybszymi transferami podczas korzystania z sieci bezprzewodowej. Pod względem parametrów osiąganych na dual-SSID Sila nie ma sobie równych. Ale tak autentycznie. Chowa się nawet imponujący Archer C5400 od TP-Linka. Dlatego w rozumieniu Razera gamingowy to przede wszystkim szybki. Niestety, gamingowy to również drogi.

Odczuwalnie szybsza prędkość na PC i konsolach połączonych bezprzewodowo w zamian za wydatek rzędu 1300 zł… to przyjemność, na którą nie wszyscy będą mogli sobie pozwolić. Tak samo nie wszyscy mogą sobie pozwolić na drogie laptopy Razera, drogie myszki tej firmy czy drogie zestawy słuchawkowe. Sila jest adresowana do wąskiego grona entuzjastów. Ci ucieszą się, że drogi router to coś więcej niż tylko Portal wsadzony do nowej, zadziwiająco skromnej i zadziwiająco eleganckiej obudowy.

Razer Sila to jeden z tych gadżetów, które cholernie dobrze mieć na własność, ale cholernie trudno uzasadnić zakupowo. Zwłaszcza że producent wcale nie pomaga kontrowersyjnymi decyzjami z obszaru oprogramowania. Razer Sila posiada wspaniały, potężny procesor umiejący kapitalnie zarządzać priorytetami. Na to firma nakłada siermiężne, prostackie limitery wyrażone wartościami procentowymi i wokół nich koncentruje przekaz marketingowy. Kompletne pomieszanie priorytetów. Dobrze, że Gaming Mode oraz FasTrack można w każdym momencie wyłączyć.

Razer Sila to naprawdę świetny router dla gracza. Tyle tylko, że urządzenie może być jeszcze lepsze i bardziej wszechstronne, za sprawą prostej aktualizacji oprogramowania. Wysunięcie priorytetów na pierwszy plan, rozbudowanie możliwości aplikacji na iOS oraz Androida, implementacja WPA3, wdrożenie manualnej zmiany kanałów — to wszystko elementy, którymi można ulepszyć router za pośrednictwem jednego pakietu aktualizacji. Wtedy Sila stanie się urządzeniem, do którego będą wzdychać nie tylko pasjonaci gier wideo.

Największe zalety:

  • Absolutnie najlepsze bezprzewodowe prędkości jakie KIEDYKOLWIEK osiągnąłem
  • Elegancki, mały, poręczny router
  • Bardzo dobra, podręczna aplikacja na Androida oraz iOS
  • Niesamowity zasięg bezprzewodowy
  • Topowy procesor, który doskonale radzi sobie z priorytetami
  • Wielka biblioteka platform do gier, gier wideo oraz programów powiązanych z grami
  • Aktualnie mój ulubiony router do mieszkania, którego nie wymienię za żadne skarby

Największe wady:

  • Cena (1300 zł)
  • Tylko trzy porty LAN
  • W tej cenie nie obraziłbym się na alternatywne działanie z LTE
  • Brak możliwości manualnej zmiany kanałów (!!!)
  • Gaming Mode bardziej szkodzi niż pomaga przy mniej niż kilkunastu klientach
  • Brakuje kilku bardziej biurowych narzędzi do zarządzania siecią

Razer Sila to demon prędkości, ale prawdziwy potencjał tego routera nie jest w pełni wykorzystywany.

Dołącz do dyskusji

Advertisement