Trochę śmieszno, trochę straszno. Portal o. Rydzyka ostrzega przed zagrożeniami za publiczne pieniądze

Artykuł/Technologie 26.11.2018
Trochę śmieszno, trochę straszno. Portal o. Rydzyka ostrzega przed zagrożeniami za publiczne pieniądze

Trochę śmieszno, trochę straszno. Portal o. Rydzyka ostrzega przed zagrożeniami za publiczne pieniądze

Lubimy się bać. Niestety pod ręką nie zawsze jest nowa proza Kinga, dobry horror czy wizja przyjazdu rodziców na święta. Jeśli chcecie poczuć dreszczyk emocji, a nie macie akurat pomysłu, czym nakarmić swoją paranoję, wejdźcie na portal ostrzegamy.online.

Znajdziecie tam zagrożenia z dziedziny gospodarki, ekonomii, ekologii, a nawet cyberzagrożenia. A ponieważ portal tworzą dziennikarze, którzy niekoniecznie rozumieją tematykę, którą opisują, jest i trochę śmieszno, i trochę straszno.

Ostrzegamy.online to szlachetna i unikalna inicjatywa, na której istnienie zwróciło uwagę Oko Press. Jak donosi portal za jedyne 15 tys. zł z Funduszu Sprawiedliwości powstał portal, który nakarmi twoje najstrachliwsze demony. Przygotuj się, by wejść do świata pełnego przemocy w rodzinie, problemów z alkoholem i tajemniczych cyberzagrożeń. Zaprasza rodzina Radia Maryja.

O to, żeby nas przestrzec przed wszelkimi możliwymi zagrożeniami, zatroszczyło się Ministerstwo Sprawiedliwości.

Portal jest częścią większego projektu „Bądźmy bezpieczni”. Na jego realizację Lux Veritas, fundacja Tadeusza Rydzyka, zwanego pieszczotliwie ojcem dyrektorem, dostała bagatela 416 tys. zł. Ziemski prąd drożeje, to i światło prawdy nie może być tanie. Na sam portal poszło tylko 15 tys. zł., reszta jednak zostanie wydana na podobne inicjatywy. Wszystko w duchu przeciwdziałania przyczynom przestępczości. Ciarki (zbożnego) podniecenia przechodzą mnie, gdy myślę, jakie inne projekty mogą zostać zrealizowane za te pieniądze. A o to, żeby były to projekty wielkie i piękne, się nie martwię. W końcu Ministerstwo Sprawiedliwości musi być zachwycone ciężką pracą, jaką wykonują pracownicy fundacji Lux Veritas, bo ta dostała już z funduszu 1,4 mln zł.

Ostrzegamy.online nie bawi się w detale i ostrzega przede wszystkim. Hurtowo. Ponoć w imię bezpieczeństwa.

Jeśli chcesz się dowiedzieć co zrobić, żeby chronić się przed wyciekiem danych i złe wiatry przywiodą cię na stronę, ostrzegamy.online od razu dowiesz się też, że dopalacze są nowym gorącym zagrożeniem, Polacy mają problem z alkoholizmem, a Google wie o tobie więcej niż sąsiad, jego pies i twoja matka razem wzięci. Jeśli ostatnie kilka lat spędziłeś na pustelni, kontemplując piękno przyrody, z pewnością artykuły na stronie wydadzą ci się bardzo interesujące.

Swoją paranoję możesz karmić kilka dni, przeglądając portal według kategorii. W poniedziałek możesz dowiedzieć się przez co zbankrutujesz (zagrożenia ekonomiczne), we wtorek odkryć czemu piekło to inni (społeczne), w środę sprawdzić, co zniszczy naszą planetę (ekologiczne), a w czwartek, kto cię robi w konia w internecie (cyberzagrożenia). Jeśli dotrwasz do piątku, możesz odpocząć. Zasłużyłeś na wcześniejszy weekend.

To całe cyberbezpieczeństwo nie może być trudne. Seba ty masz komputer, weź napisz o tym.

Artykułów dotyczących cyberbezpieczeństwa jest na stronie całkiem sporo, a biorąc pod uwagę, że ma ono osobny dział, podejrzewam, że będzie ich jeszcze więcej. Niestety jakość nie idzie w parze z ilością.

Ostrzegamy.onlijne zgodnie z najlepszymi zasadami z lat 90. namawia między innymi do tworzenia niemożliwych do zapamiętania haseł, nie zająkując się nawet o takich fanaberiach jak menadżery haseł czy weryfikacjach dwustopniowa.

Narzędzie szyfrujące to jedno, druga kwestia to dobre hasło. Dobre – czyli takie, które składa się równolegle z cyfr, małych i dużych liter i znaków specjalnych, na przykład hasło wyglądające tak: vYjdhu%5731Q)/. Ciężko je zapamiętać, ale jeszcze ciężej je złamać – nie jest to hasło, które możemy obejść tak zwanymi metodami słownikowymi.

Skuteczniej by wyszło pewnie tylko, gdyby portal zalecał internetową wstrzemięźliwość. Na szczęście ostrzegamy.online nie tylko edukuje i bawi, ale też wyznacza nowe standardy. Trzeba pochwalić odważne nowatorstwo portalu i próbę wprowadzenia nowej jednostki opisującej wielkość plików. Jeden milion WordoDokumnetów to około 6144 MB.

Google oferuje opcję pobrania wszystkich informacji, które zebrało o Tobie. Pamiętaj o sprawdzeniu swojej pamięci – dane Dylana Currana wskazują na to, że wielkość pobranego pliku może wynieść 5 GB. To około 3 miliony dokumentów Worda!

Z innego artykułu można się dowiedzieć, że żeby usunąć ransomware z komputera wystarczy oprogramowanie antyspyware. Podejrzewam, że teraz tym wszystkim firmom, które padły ofiarą ataków ransomware, jest strasznie głupio, że zamiast płacić lub tracić dane, po prostu sobie nie zainstalowały odpowiedniego programu.

Straszny jest ten świat.

Treści na stronie piszą dziennikarze Radia Maryja, którzy, jak widać, specjalizują się we wszelkiego rodzaju zagrożeniach. Trzeba to podziwiać. Życie pracownika toruńskiej rozgłośni radiowej musi być wyjątkowo full of zasadzkach.

Problem polega na tym, że wizja świata, jaka wyłania się z tego portalu, nie pomoże w zapobieganiu przestępczości. I nie mówię już nawet o tym, że możecie próbować, ale ransomware’u, który wam zaszyfrował 4 milionów WordoDokumnetów, raczej nie usuniecie antyspywerem. Gromadzenie na jednej stronie wszelkich możliwych zagrożeń z różnych dziedzin tworzy wizję świata pełnego ludzi, którzy tylko czyhają na to, żeby nas zaatakować. Pełnego oszustów, złodziei i przekrętasów. A to nie sprzyja poprawie bezpieczeństwa. Społeczeństwo nieufne i żyjące w strachu jest mniej skłonne do pomagania sobie, niechętnie tworzy ruchy oddolne i jest bardziej podatne na manipulacje. Staje się mniej bezpiecznie, nie bardziej.

Dołącz do dyskusji

Advertisement