„Najlepszy” nie zawsze oznacza „najbardziej wart zakupu”. LG OLED TV E8 – recenzja

Recenzja/RTV 28.11.2018
„Najlepszy” nie zawsze oznacza „najbardziej wart zakupu”. LG OLED TV E8 – recenzja

„Najlepszy” nie zawsze oznacza „najbardziej wart zakupu”. LG OLED TV E8 – recenzja

Nawet gdybym zarabiał dużo więcej pieniędzy, to i tak nie kupiłbym tego doskonałego telewizora. LG OLED TV E8 to absolutna czołówka na rynku telewizorów z najwyższej półki, którego największym wrogiem jest konkurencja ze strony jego producenta.

Zadaniem recenzenta sprzętu elektronicznego jest pomóc czytelnikowi w podjęciu zakupowej decyzji. LG OLED TV E8 postawił przede mną wyjątkowo trudne zadanie. Oferuje bowiem wszystko to, co dobry telewizor powinien oferować. Właściwie to nawet więcej niż oczekujemy. Jest świetnym produktem właściwie w każdym calu.

Rozsądnym zakupem będzie jednak dla osób bardzo nielicznych. A konkretniej dla tych, którzy mają jeden bardzo konkretny pomysł na wystrój salonu. I są gotowi pójść na ograniczenia funkcjonalne i zapłacić niemałą kwotę, by zrealizować swoją wizję.

Zacznijmy najpierw od oczywistości. A więc od niesłychanych korzyści, jakie zapewniają najnowsze panele OLED od LG Display.

Telewizory LCD nie są w stanie wyświetlać koloru czarnego w dowolnym miejscu na ekranie, mogą zejść tylko do bardzo ciemnego szarego. Wynika to z faktu, że za pikselami matrycy umieszczone są znacznie większe od tych pikseli lampy doświetlające. Jeżeli więc obok piksela mającego być czarnym ma być wyświetlony, na przykład, czerwony – to nie ma siły, by ten pierwszy nie został również podświetlony, gubiąc pożądaną czerń.

W telewizorach OLED każdy piksel świeci z osobna własnym światłem. To oznacza, że dwa piksele w bezpośrednim sąsiedztwie mogą wyświetlać kolor biały i czarny (lub dowolny inny) faktycznie ową barwę reprodukując. Otrzymujemy więc w efekcie doskonały kontrast – umownie nazywany nieskończonym – i ogromną precyzję w reprodukcji kolorów.

dlaczego OLED

Właściwie jedyną potencjalną wadą telewizorów z panelami OLED od LG Display jest ich relatywnie niska jasność. Dopóki korzystamy z OLED-a w pochmurny dzień lub przy zasuniętych firankach, problem ten właściwie nie istnieje. W słoneczny dzień i przy rozsuniętych zasłonach okaże się jednak, że obraz mógłby być ciut jaśniejszy. Nie sądzę, by ktokolwiek w takich warunkach oczekiwał perfekcyjnej obrazu w filmie czy grze wideo, jest to jednak fakt warty odnotowania.

A jak to się sprawdza w praktyce?

lg oled tv e8 recenzja

E8 wyposażony jest w kilka trybów pracy, dzięki czemu możemy dostosować obraz do swoich preferencji. Wśród nich znajdują się te opracowane wspólnie z Technicolorem, zapewniające referencyjne odwzorowanie barw. Zaawansowani użytkownicy z radością odkryją szerokie możliwości kalibracji wyświetlacza tego telewizora. Obraz w SD, HD a przede wszystkim UHD wygląda doskonale. Telewizor ten również świetnie radzi sobie z HDR, obsługując prawie wszystkie istotne standardy (HDR10, HLG, Dolby Vision, choć bez HDR10+).

LG OLED TV E8 wprowadza też tryb HDR10 Pro. Co to takiego? HDR10 jest starszym i gorszym standardem od HDR10+ i Dolby Vision. Funkcja HDR10 Pro stara się niwelować te różnice w materiałach HDR10, z całkiem niezłym skutkiem. Realizuje to przy tym w sposób mało agresywny, by nie ryzykować ewentualnych przekłamań obrazu.

Bardzo dobry do transmisji sportowych i konsol gier wideo.

LG E8 oferuje też 120-hercowe odświeżanie obrazu a także obsługę treści HFR (High Framerate Rate, a więc 120 klatek na sekundę). Co prawda treści tego rodzaju w zasadzie są na rynku nieobecne, tym niemniej jest to warte odnotowania – wszak telewizor kupujemy na lata. A skoro o klatkażu mowa, warto wspomnieć o Trybie Gry. Tu nie ma się do czego przyczepić – input lag w grach jest niezauważalny.

lg oled tv e8 recenzja

Wspomnianą konsolę oraz pozostałe urządzenia zewnętrzne możemy podłączyć do jednego z czterech portów HDMI. Trzy z nich znajdują się przy bocznej krawędzi tylnej obudowy (jeden z nich obsługuje ARC), czwarty znajduje się z tyłu obok pozostałych złącz. Oprócz tego w E8 znajdziemy trzy złącza USB (w tym jedno z boku), Ethernet, slot na kartę CI, wyjście optyczne i słuchawkowe. Telewizor łączy się też z siecią Wi-Fi, nawet w standardzie 802.11ac.

Nic dziwnego, że hollwoodzkie studia wykorzystują LG OLED TV jako monitory referencyjne. A to nie koniec innowacji zawartych w modelu E8.

Z wyglądu i obsługi  webOS 4.0 zarządzający tym telewizorem w zasadzie nie różni się od jego poprzednich wersji. To jeden z najwygodniejszych systemów smart TV, jest estetyczny, czytelny, łatwy w obsłudze, a w sklepie z aplikacjami znajdziemy w zasadzie wszystkie istotne usługi VoD i muzyczne – choć HBO Go nadal nie doczekało się aktualizacji dla klientów korzystających z tej usługi w wolnej sprzedaży. Poszczególne menu w tym telewizorze są wygodnie i intuicyjnie rozplanowane, całość działa w okamgnieniu, a ekran główny systemu jest czytelny, minimalistyczny i nie przesłania aktualnie wyświetlanej treści. To jedna z czołowych platform smart TV na rynku, będąca wzorem dla większości konkurencji.  Najnowszy webOS ma jednak w sobie coś ekstra.

Chodzi o sterowanie głosowe z rozumieniem polskiej mowy naturalnej. To oznacza, że nie trzeba uczyć się przewidzianych przez producenta komend głosowych. By ściszyć dźwięk można powiedzieć „ciszej” albo „jest za głośno” albo „przycisz głos” albo cokolwiek innego, co ma to samo znaczenie. I działa to w obrębie całego interfejsu telewizora. „Zwiększ jasność”. „Przełącz na tryb gry”. „Zmień kanał na poprzedni”. „Przełącz dźwięk na soundbara” i tak dalej. Wygodne i uzależniające.

Komendy głosowe wydajemy do pilota, w którym znajduje się mikrofon. Ów pilot to Magic Remote – o projekcie w zasadzie doskonałym. Nic więc dziwnego, że LG od pewnego czasu nie zmienia w jego konstrukcji i budowie w zasadzie nic. Świetnie leży w dłoni, przyciski na nim są optymalnie rozplanowane.

Problem w tym, że wszystkie te zalety znajdziemy w niemal każdym telewizorze LG OLED TV z tego roku.

Przy czym słowa niemal używam tu, by być bardzo precyzyjnym. LG B8 – najtańszy model z linii – stosuje nieco mniej mechanizmów końcowego przetwarzania obrazu. To oznacza, że C8 i droższe modele oferują ciut wyższą jakość. Choć są to drobiazgi istotne tylko dla największych entuzjastów. LG C8 kosztuje w 55-calowej wersji około 7 tys. zł, w zależności od aktualnej oferty danego sklepu. LG E8 z tą samą przekątną to konieczność wydania dodatkowych 2,5 tys. zł. Za co dopłacamy, skoro wszystko jest tak samo?

lg oled tv e8 recenzja
Wyświetlacz w modelu E8 (po lewej) umieszczony jest na tafli szkła, dodając całemu urządzeniu nieco szyku. Tańsze modele, jak C8 (po prawej) są otoczone zwykłą, choć cienką ramką.

Po pierwsze, za bardziej atrakcyjną wizualnie obudowę. E8 zamknięty jest w obudowie Picture on Glass, podczas gdy tańsze modele są zwykłymi, otoczonymi cienką ramką panelami. Drugą zmianą jest wbudowany w telewizor zgodny z Dolby Atmos system dźwiękowy.

Model E8 dysponuje 60-watowym systemem 4.2, dzięki temu faktycznie brzmi lepiej od C8 i B8. Co więcej, ogólnie brzmi bardzo dobrze, ale… na tle innych wbudowanych w telewizor systemów dźwiękowych. LG nie oszukało praw fizyki: tak małe fizycznie głośniki nie są w stanie zapewnić porządnej reprodukcji basu czy nawet symulacji dźwięku przestrzennego. Długo podczas testów nie wytrzymałem, mimo iż w swojej kategorii to bardzo dobry system audio – po trzech filmach podłączyłem na nowo swój soundbar.

LG OLED TV E8 jest doskonały. Te pieniądze można jednak przekazać LG w mądrzejszy sposób.

Ustaliliśmy już, że między LG C8 a E8 jest około 2,5 tys. zł różnicy. To akurat tyle samo, ile kosztuje najbardziej wypasiony soundbar w ofercie LG – model SJ9 5.1.2 z obsługą Dolby Atmos. Możemy też poszukać czegoś u konkurencji, ale z premedytacją trzymam się oferty tego producenta. Taki soundbar zapewni nam doskonałe wrażenia dźwiękowe z filmów, seriali i gier wideo. Nieporównywalnie lepsze od systemu wbudowanego w LG E8 oraz tak na dobrą sprawę w jakikolwiek inny telewizor. Zapewni to też spora część tańszych grajbelek czy kolumn.

A to oznacza, że zakup poniekąd rewelacyjnego LG OLED TV E8 muszę wam odradzić, za wyłączeniem pewnej małej grupki osób. Wszystkiemu winna jest świetna oferta LG na tańsze telewizory OLED, które dzielą wszystkie kluczowe cechy z modelami z najwyższej półki.

LG E8 potrzebny jest więc dwóm rodzajom klientów. Po pierwsze tym, którzy lekką ręką są skłonni wydać tysiące złotych za ciut ładniejszą obudowę oraz tych, którzy chcą telewizor o doskonałej jakości obrazu, ale nie mogą sobie już pozwolić na umieszczenie w salonie chociaż przyzwoitego zestawu audio. Całą resztę odsyłam po LG C8 w zestawie z soundbarem SJ9 lub podobnym. Rezultat dźwiękowo-wizualny będzie znacznie lepszy, i ogólnie będzie to jeden z najlepszych – jeśli nie najlepszy – zestaw dla każdego entuzjasty kina domowego. Przy zachowaniu niemal tej samej ceny, co za LG OLED TV E8.

Dołącz do dyskusji

Advertisement