Pytanie na otwarcie tygodnia: gdybyś miał wydać ponad 4000 zł na telefon, to jaki byś kupił?

Artykuł/Technologie 05.11.2018
Pytanie na otwarcie tygodnia: gdybyś miał wydać ponad 4000 zł na telefon, to jaki byś kupił?

Pytanie na otwarcie tygodnia: gdybyś miał wydać ponad 4000 zł na telefon, to jaki byś kupił?

Idziesz do sklepu po nowego smartfona. Cena nie gra roli – ma być najlepszy i móc wszystko. A skoro tak, to jaki smartfon wybrać za kwotę powyżej 4000 zł? I czy w ogóle warto tyle wydawać?

Ceny nowoczesnych smartfonów ustawicznie szybują w górę. Te najlepsze, najdroższe modele startują z pułapu cenowego ponad 4000 zł i potrafią już sięgać nawet 7000 zł (nie mówiąc o modelach „luksusowych”, choć to jeszcze inna bajka”).

Jedni pukają się w głowę, widząc metkę z taką ceną przy telefonie, inni bez wahania sięgają do portfela. Jeszcze inni zastanawiają się, co usprawiedliwia wydanie takiej kwoty na urządzenie mobilne.

Dlaczego warto kupić smartfon za ponad 4000 zł?

To proste. Jakkolwiek bojówki Xiaomi i innych budżetowych marek by tego nie negowały, smartfony z najwyższej półki cenowej są w obiektywny sposób najlepsze. Mają – przede wszystkim – najlepsze aparaty, są najlepiej wykonane, producenci przykładają w nich wagę do najdrobniejszych detali. To w urządzeniach z najwyższej półki możemy liczyć na najwięcej ciekawych innowacji i mieć pewność, że wydając górę pieniędzy kupujemy telefon, który będzie potrafił wszystko i posłuży nam bez zająknięcia przez co najmniej dwa lata.

Pewnie, przeciętny użytkownik pewnie nie odczułby realnej różnicy między telefonem za 4000 zł, a takim za połowę tej kwoty. W podstawowych zastosowaniach dobrze spisują się nawet urządzenia za jeszcze mniej pieniędzy. Sęk w tym, że… sprzęty za 4000 zł i więcej nie są dedykowane do tych, którzy a) nie widzą różnicy b) nie będą wiedzieli, co z tą różnicą zrobić. To raczej sprzęt dla świadomego konsumenta. Albo takiego, który nie musi się liczyć z pieniędzmi.

Jaki smartfon wybrać za ponad 4000 zł?

Na polskim rynku mamy w zasadzie trzy modele, które w swoich bazowych konfiguracjach przewyższają ten pułap pieniężny. Każdy czymś się wyróżnia i każdy ma inne argumenty, którymi kusi do wydania nań potężnej sumy.

Samsung Galaxy Note 9

Telefon, który chyba najlepiej usprawiedliwia swój koszt. Note 9 ma wszystko. Każdą funkcję, o jakiej możesz pomyśleć w kontekście współczesnego smartfona – i jeszcze więcej.

Aparat Note’a 9 to absolutna czołówka, jak zresztą w każdym telefonie w tym zestawieniu. Ekran o przekątnej 6,4” jest nie tylko piękny, ale i użyteczny – dzięki wielozadaniowości w Androidzie możemy na tym wielkim, cyfrowym płótnie jednocześnie robić wiele rzeczy, np. odpalić dwie aplikacje w trybie split-screen, jednocześnie oglądając wideo w trybie PiP, a po drodze może też odpisując na wiadomość z Messengera.

samsung galaxy note 9 - recenzja, test, opinia

Nie zapominajmy też o największym wyróżniku linii Galaxy Note – rysiku S-Pen, który w Note 9 jest nie tylko narzędziem do odręcznych notatek na ekranie, ale też bezprzewodowym pilotem do smartfona.

W bazowej konfiguracji Note 9 z 6 GB RAM-u i 128 GB pamięci na dane kosztuje ok. 4300 zł. Wersja z 8 GB RAM-u i 512 GB pamięci na dane to z kolei koszt ok. 5400 zł.

Huawei Mate 20 Pro

Mate 20 Pro jest najnowszym i bodajże najbardziej innowacyjnym z trójki. Huawei postawił sobie za punkt honoru (Huawei – honor, rozumiecie? 😉 ) dostarczyć na rynek sprzęt, który pokaże konkurencji, gdzie jest jej miejsce.

Dlatego Huawei Mate 20 Pro oprócz zaawansowanego systemu skanowania twarzy niczym Face ID ma też czytnik linii papilarnych pod wyświetlaczem. Potężny akumulator o pojemności 4200 mAh możemy nie tylko bezprzewodowo ładować, ale też… naładować nim inne urządzenia, np. telefon znajomego czy inteligentny zegarek.

huawei mate 20 pro

Choć ekran ma taką samą przekątną jak w Note 9 (6,4”), to udało się go zmieścić w odczuwalnie mniejszej obudowie, z cieńszymi ramkami i znacznie węższym „podbródkiem”.

Nie sposób nie wspomnieć też o specyficznym układzie aparatów, których Mate 20 Pro ma aż trzy sztuki z tyłu. Jeden z nich to sensor o rozdzielczości aż 40 Mpix, drugi to obiektyw szerokokątny, zaś trzeci to teleobiektyw o trzykrotnym przybliżeniu. Wisienką na torcie jest fenomenalny tryb nocny, który – obiektywnie – generuje lepsze rezultaty przy słabym oświetleniu od praktycznie dowolnego smartfona.

Huawei Mate 20 Pro nie ma co prawda rysika, ale z pewnością nadrabia to innymi możliwościami. Cena tego luksusu? Ok. 4300 zł za wariant z 6 GB RAM-u i 128 GB pamięci na dane.

iPhone XS i XS Max

iPhone XS Max wyróżnia się z tłumu tym, że… jest dużym iPhone’em. Tylko tyle i aż tyle. „Największy iPhone w historii” jest największy tylko z wyświetlacza – panel o przekątnej 6,5” udało się inżynierom Apple’a zmieścić w konstrukcji znacznie mniejszej od wcześniejszych iPhone’ów Plus, a także mniejszej od Note’a 9 i niemal identycznej z Mate’em 20 Pro.

Spośród tej trójki iPhone XS Max robi jednak najmniejszy użytek z największego wyświetlacza. Niektóre aplikacje mogą dzielić interfejs na dwie kolumny, jak w iPadach, a treści wyświetla się trochę więcej niż w małym iPhonie XS. Multitasking? Podzielony ekran? Zapomnij.

iphone xs xs max opinie czy warto

iPhone XS oraz XS Max przekonuje jednak kapitalnym aparatem, zdaniem wielu lepszym nawet od tych zastosowanych w Note 9 i Mate 20 Pro. Ma świetny czas pracy na jednym ładowaniu, pomimo znacznie mniejszego akumulatora od dwóch wymienionych tutaj rywali. No i wszystkie inne zalety, które mają tylko iPhone’y – prosty w obsłudze, stabilny i piękny system iOS, bardziej dopieszczone aplikacje i gry, oraz gwarancję regularnych aktualizacji.

Koniec końców najważniejszym argumentem w przypadku iPhone’a XS Max pozostaje jednak rozmiar – tak wielkiego wyświetlacza nie było dotąd w świecie iPhone’ów. Z kolei iPhone XS jest jedynym smartfonem na tej półce cenowej o tak niewielkich gabarytach. Od siebie dorzuciłbym jeszcze jeden argument: iPhone XS Max, tak jak i mniejszy XS, to prawdopodobnie jedyny telefon w tym zestawieniu, który po dwóch latach użytkowania nadal będzie się nadawał do odsprzedaży. I prawdopodobnie uda się wtedy odzyskać sporą część wydanych pieniędzy.

Bo wydać trzeba będzie ich naprawdę sporo. Bazowy wariant iPhone’a XS Max, z 64 GB pamięci na dane, kosztuje 5479 zł. Wariant 256 GB – 6229 zł. A najdroższa, topowa wersja z 512 GB pamięci na dane, zapierające dech w piersiach 7219 zł. Note 9 nagle wydaje się okazją…

Za „zwykłego” XS-a, który od Maxa różni się wyłącznie 5,8-calową przekątną ekranu, trzeba zapłacić niewiele mniej. Wariant 64 GB to wydatek rzędu 4979 zł. Wersja 256 GB kosztuje 5729 zł, zaś model z 512 GB pamięci na dane to koszt aż 6719 zł.

Pytanie na otwarcie tygodnia brzmi: gdybyś miał wydać ponad 4000 zł na telefon, to jaki byś kupił?

Komentarze są do waszej dyspozycji.

Dołącz do dyskusji