Mniej znaczy więcej. Huawei Watch GT to świetne połączenie opaski sportowej i smartwatcha

Mniej znaczy więcej. Huawei Watch GT to świetne połączenie opaski sportowej i smartwatcha

Mniej znaczy więcej. Huawei Watch GT to świetne połączenie opaski sportowej i smartwatcha

W momencie pisania tego tekstu mój Huawei Watch GT pokazuje, że rozładował się do poziomu 40 proc. Jest to spory wyczyn, ponieważ używam go od ponad dziesięciu dni.

Nim jednak przejdziemy do czasu pracy, po prostu przyjrzyjmy się temu urządzeniu. Gdy po raz pierwszy zobaczyłem render Huawei Watch GT, byłem w nim zakochany. Model ten jawił się jako elegancki smartwatch ze skórzanym paskiem.

Pasek w rzeczywistości okazał się nie skórzany, tylko gumowy. To jednak celowy zabieg, ponieważ Huawei Watch GT jest tak naprawdę rozbudowaną opaską fitnessową, która ma tylko formę klasycznego zegarka. Sprzęt ten nie mógł być fabrycznie wyposażony w skórzany pasek lub bransoletę, ponieważ te nie nadają się do pływania, ćwiczeń na siłowni czy biegania.

Jeżeli ktoś nie ćwiczy zbyt często, oczywiście może zmienić fabryczny pasek na skórę lub metal. Materiały te będą wizualnie pasować do masywnej koperty wykonanej ze stali nierdzewnej. Ta ma 46,5 mm średnicy, zaś jej grubość wynosi ponad 10 mm. Już te wymiary pokazują, że Huawei Watch GT lepiej będzie wyglądał na męskim niż kobiecym nadgarstku.

Za wygląd smartzegarka w dużej mierze odpowiada wyświetlacz. Producent doskonale o tym wie, dlatego Huawei Watch GT został wyposażony w okrągły ekran OLED, który zapewnia piękne odwzorowanie barw oraz nieskończoną czerń. Jego średnica wynosi 1,39 cala, zaś rozdzielczość aż 454 x 454 piksele. W praktyce oznacza to, że testowany sprzęt oferuje w pełni czytelny obraz, na którym nie da się zobaczyć pojedynczych pikseli.

Mniej znaczy więcej.

Huawei podjął bardzo odważną decyzję i zdecydował, że jego nowe zegarki nie będą działać pod kontrolą systemu Wear OS, czyli odsłony Androida stworzonej z myślą o urządzeniach ubieralnych. Zamiast tego zastosowano autorskie oprogramowanie LiteOS. To działa bardzo sprawnie, responsywnie i nie powoduje żadnych problemów.

Nie jest jednak idealne, bo Huawei Watch GT ma mniej funkcji niż inne zegarki. Przykładowo nie został wyposażony w głośnik ani mikrofon. A co za tym idzie, nie ma on asystenta głosowego. Nie można go używać do odbierania połączeń i prowadzenia rozmów. Nie jest to jednak przesadnie duży problem, ponieważ prowadzenie rozmów z poziomu nadgarstka nie należy do wygodnych oraz przyjemnych.

Mnie wystarczy, że smartwatch Huaweia pozwala na odrzucenie niechcianego połączenia. Nie przeszkadza mi też, że wyświetla tylko początek długich wiadomości, nie można przejrzeć na nim całego maila lub konwersacji na Facebooku. W końcu znacznie wygodniej robi się to na telefonie.

Dodatkowe aplikacje? Te instalowane na moim zegarku z Wear OS były bezużyteczne. Tak naprawdę brakuje mi wyłącznie aplikacji Spotify do sterowania słuchaną muzyką oraz płatności zbliżeniowych. Brak tej ostatniej funkcji wynika jednak przede wszystkim z braku usługi Huawei Pay w Polsce.

Warto odnotować, że zegarek ma zaledwie 11 predefiniowanych tarcz. Pod tym względem wypada gorzej od dwóch pierwszych generacji Huawei Watch, które działały pod kontrolą systemu Wear OS. Tam wybór tarcz był praktycznie nieskończenie wielki, tutaj pozostały wyłącznie wzory najbardziej charakterystyczne dla tego typu urządzeń. Niby wystarczająco, ale mogłoby być lepiej. Sam jednak podejrzewam, że z czasem aspekt ten ulegnie poprawie, ponieważ początkowo wybór tarcz był jeszcze mniejszy, a dodatkowe wzory zostały dodane przez jedną z pierwszych aktualizacji.

Co potrafi Huawei Watch GT?

Wyświetlać godzinę, rzecz jasna. A oprócz tego mierzyć jakość snu, puls i liczbę przebytych kroków w ciągu dnia. Nie zabrakło tu też wielu funkcji sportowych, takich jak:

  • Bieganie ze wskazówkami
  • Bieganie w terenie
  • Bieganie na bieżni
  • Marsz w terenie
  • Wspinaczka
  • Bieg przełajowy
  • Kolarstwo
  • Rower stacjonarny
  • Pływanie na basenie
  • Pływanie – wody otwarte
  • Inne

Są one absolutnie wystarczające dla osoby uprawiającej sport sporadycznie, na przykład dla mnie. Jestem przy tym w stanie docenić przede wszystkim pierwszy program, który krok po kroku uczy biegania totalnych nowicjuszy. O reszcie programów niestety się nie wypowiem, ale zrobił to Piotr Barycki w swoim tekście poświęconym funkcjom sportowym tego zegarka.

Huawei Watch GT działa naprawdę długo.

Jego akumulator ma pojemność 410 mAh, standardową dla tego typu gadżetów. Mimo to Watch GT cechuje się bardzo długim czasem pracy bez ładowania. Producent deklaruje, że z włączonym pulsometrem zegarek może wytrzymać dwa tygodnie, a bez niego aż miesiąc.

I nie są to wartości przesadzone, co wiecie już ze wstępu do tego tekstu. Jestem pewien, że mój Huawei Watch GT mierzący mi ciągle puls rozładuje się najwcześniej po dwóch tygodniach. Do tego wyniku zostały mi jeszcze 3-4 dni i 40 proc. akumulatora. Powinno się udać.

Tak długi czas pracy jest pokłosiem zastosowania prostego oprogramowania, które nie pobiera dużo energii. Więc tutaj, paradoksalnie, brak dodatkowych funkcji okazał się zaletą zegarka.

No właśnie, czy to na pewno zegarek?

Jeżeli spodziewaliście się, że Huawei Watch GT jest klasycznym smartwatchem, mogliście się nim rozczarować. Sprzęt ten nie ma wielu funkcji znanych z innych gadżetów ubieralnych, ale nie ma w tym nic złego. Instalowanie aplikacji? Rozmowy głosowe? Inteligentny asystent? Tych rzeczy w ogóle mi nie brakuje.

Do tej pory inteligentne zegarki do mnie nie przemawiały. Większości z ich funkcji nie używałem, cena była często przesadzona, zaś czas pracy rozczarowywał. Z kolei opaski sportowe krzyczały z mojego nadgarstka „HEJ, JESTEM GRUBY I JEDYNE CO Z TYM ROBIĘ, TO KUPNO TEGO DURNEGO GADŻETU”.

Huawei Watch GT nie jest smartwatchem per se, ale wygląda jak jeden z nich. Ma za to wszystkie cechy porządnego smartbanda: pełną wodoodporność, czas pracy na akumulatorze liczony w tygodniach oraz cenę niższą niż w przypadku większości nowych smartwatchy. Właśnie ten mariaż najlepszych cech zegarków i opasek sportowych powoduje, że wiele osób może stać się jego fanami. Czego sam jestem najlepszym przykładem.

 

* Artykuł powstał we współpracy z marką Huawei, która udostępniła sprzęt do testów.

Dołącz do dyskusji

Advertisement