Jak brzmią słuchawki Sennheisera za 10 tys. zł? Na Audio Video Show można przekonać się o tym samemu

Patronat medialny/RTV 18.11.2018
Jak brzmią słuchawki Sennheisera za 10 tys. zł? Na Audio Video Show można przekonać się o tym samemu

Jak brzmią słuchawki Sennheisera za 10 tys. zł? Na Audio Video Show można przekonać się o tym samemu

Firma Sennheiser nazywa ten model swoim nowym królem. HD820 to sprzęt zaprojektowany z myślą o audiofilach. Nikt inny nie wyda przecież 10 tys. zł na słuchawki. Będąc na targach Audio Video Show udało mi się spędzić z nimi kilka minut.

Słuchawki tej klasy zazwyczaj mają otwartą konstrukcję. Sennheiser postanowił jednak zaskoczyć wszystkich tworząc zamknięty model, bazujący na znanych i lubianych HD800S. W HD820 znajdziemy te same przetworniki z rezonatorami Helmholtza, podobny wygląd i ten sam system regulacji pałąka. Nie oznacza to, że oba modele są identyczne.

Konstrukcja, która robi wrażenie

sennheiser hd820

W HD820 nie znajdziemy bowiem standardowych puszek tłumiących. Zostały one zastąpione wklęsłymi talerzami wykonanymi ze szkła Gorilla Glass, od których odbijające się fale dźwięku trafiają prosto do komory odsłuchowej. Ma to zapewnić przede wszystkim lepszą jakość odtwarzanej muzyki, ale wpływa też pozytywnie na design słuchawek.

sennheiser hd820

Zakładając je na głowę byłem zdziwiony, że są takie lekkie. Co prawda z danych podawanych przez producenta wynika, że to tylko wrażenie, bo konstrukcja waży 360 g, ale ten ciężar rozkłada się na tyle dobrze, że mógłbym przysiąc, że testowałem jakąś odchudzoną o co najmniej 100 g wersję. HD820 mają też ogromne nauszniki, do których nie sposób przyczepić się w jakikolwiek sposób. Uszy mieszczą się w nich bez żadnego problemu i podejrzewam, że nawet po dłuższej, kilkugodzinnej sesji nie odczuwałbym żadnego dyskomfortu.

Sennheiser HD820 – jak to brzmi?

Tę opinię potraktujcie, jako pierwsze wrażenia. Po 10 minutach odsłuchu totalnie nieznanej mi płyty wolę nie wygłaszać zbyt śmiałych opinii. Pierwsze co rzuca się w uszy to ich selektywność. Bez nadmiernego skupiania się, człowiek jest w stanie skupić się na poszczególnych instrumentach na nagraniu. Całkiem nieźle, zważywszy, że osłuchiwałem je na targach, gdzie panuje przecież straszny hałas.

sennheiser hd820

Jeśli chodzi o samą jakość, to odważę się napisać tylko tyle, że wysokie i średnie tony brzmiały, tak jak od zawsze wydawało mi się, że powinny. Jeśli chodzi zaś o dźwięk instrumentów basowe, to… ja chyba po prostu nie przepadam za ich realizacją w muzyce jazzowej, która towarzyszyła mojemu odsłuchowi. Bas wydawał się zbyt płaski i pozbawiony tego ciepłego dołu, który uwielbiam. Ale tak jak mówię – to bardziej wina płyty i moich osobistych preferencji, niż samych słuchawek.

Szkoda, że nie mogłem spędzić z nimi więcej czasu i przetestować je na nagraniach, które znam i wiem, jak brzmią na innych modelach. No ale taki już urok targów. Niemniej jednak gorąco namawiam do odwiedzenia stoiska firmy Sennheiser na PGE Narodowym, gdzie na własne uszy można przekonać się, czy słuchawki za 10 tys. zł rzeczywiście są warte swojej ceny.

Dołącz do dyskusji

Advertisement