Dobrze wygląda i niewiele kosztuje. 48 godzin z Wiko View 2 Plus

Artykuł/Technologie 25.10.2018
Dobrze wygląda i niewiele kosztuje. 48 godzin z Wiko View 2 Plus

Dobrze wygląda i niewiele kosztuje. 48 godzin z Wiko View 2 Plus

Czego szuka przeciętny konsument, wybierając smartfona? Zazwyczaj współczesnego stylu i niskiej ceny. I dokładnie to otrzymuje, decydując się na Wiko View 2 Plus, z którym spędziłem ostatnie 48 godzin.

Z doświadczenia w handlu wiem, że ludzie smartfony kupują przede wszystkim wzrokiem. Specyfikacja, cyferki? Przeciętnego klienta wchodzącego do elektromarketu nie bardzo to obchodzi. Liczy się to, jak telefon wygląda.

Czy to się nam podoba, czy nie, ostatni trend w wyglądzie smartfonów jest dość jasny – ma być tak, jak jest w iPhonie, ale nie tak drogo, jak w iPhonie. Ma być wcięcie w ekranie, podwójny aparat, błyszcząca obudowa. Ma się podobać, ale nie zrobić dziury w portfelu.

Wiko View 2 Plus zdecydowanie może się podobać. I zdecydowanie nie zrobi dziury w portfelu.

Za mniej niż tysiąc złotych otrzymujemy solidnie wykonany smartfon, z całkiem ładnie prezentującą się obudową, której kolor jest w dużej mierze zależny od tego, jak pada światło. Z przodu, na ekranie o proporcjach 19:9, króluje notch. Nie pełni on tak rozbudowanej funkcji jak w iPhone’ach (skrywa tylko głośnik i przednią kamerę), ale szerokość jest jak w iPhonie.

Nurtuje mnie ta decyzja projektowa, bo w bliźniaczych Wiko View 2 i View 2 Pro producent postawił na wcięcie w formie łezki. Tutaj z jakiegoś powodu pozostał notch w tym klasycznym, inspirowanym Apple’em formacie.

Z tyłu zaś znajdziemy podwójny, 12-megapikselowy aparat i czytnik linii papilarnych. Telefon można też odblokować twarzą, ale odbywa się to za pomocą przedniej kamerki, a nie żadnych wyrafinowanych sensorów. Czytnik na pleckach pozostaje więc bezpieczniejszym rozwiązaniem.

Pierwsze wrażenie Wiko View 2 Plus robi bardzo pozytywne, jak na telefon tej klasy. Jedynym, co na pierwszy rzut oka może wskazać, iż mamy do czynienia z telefonem z niższej półki, jest złącze microUSB do ładowania potężnego akumulatora o pojemności 4000 mAh. Ale cóż, coś za coś.

Drugie wrażenie jest równie pozytywne.

Wygląd wyglądem, ale jak na smartfon za mniej niż 1000 zł Wiko View 2 Plus całkiem nieźle spisuje się też pod kątem oprogramowania.

Na pokładzie mamy praktycznie czystego Androida 8.1 Oreo, bez udziwnień, z większością aplikacji systemowych pochodzących od Google’a.

To, w połączeniu z procesorem Snapdragon 450 i 4 GB RAM-u przekłada się na bardzo płynną pracę urządzenia. Animacje nie przycinają, aplikacje ładują się szybko i sprawnie, naprawdę przyjemnie korzysta się z takiego telefonu. Do tego mamy aż 64 GB miejsca na dane, rozszerzalne dodatkowo kartą microSD. No i warto wspomnieć, że Wiko View 2 Plus, w przeciwieństwie do wielu urządzeń w tej klasie, posiada moduł NFC do płatności zbliżeniowych.

Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie głośnik. Byłem do niego nastawiony mocno sceptycznie ze względu na nietypowe położenie, na pleckach urządzenia, ale w praktyce głośniczek okazał się być więcej niż dobry. Dźwięk gra bardzo głośno i wyraźnie, a w dodatku, gdy położyć telefon na płaskiej powierzchni, fale akustyczne odbijają się od niej, dodatkowo podbijając głośność.

Już po 48 godzinach mogę też powiedzieć, że akumulator tego smartfona naprawdę trudno nadwyrężyć. Po całym dniu, na który składało się głównie przeglądanie mediów społecznościowych, czytanie i oglądanie wideo na YouTubie, telefon nadal miał ponad 50 proc. zapasu energii. Tego smartfona na pewno nie trzeba będzie ładować codziennie.

Wiko View 2 Plus łączy formę z treścią.

Do smartfonów budżetowych, szczególnie tych dobrze wyglądających, podchodzę zazwyczaj z wielką rezerwą. Bo z reguły jeśli coś w tym segmencie dobrze wygląda, to niezbyt dobrze się sprawuje. A jeśli dobrze się sprawuje, to niezbyt dobrze wygląda.

Tutaj mamy zgrabne połączenie formy i treści. Z jednej strony Wiko View 2 Plus spodoba się konsumentowi, dla którego liczy się przede wszystkim wygląd, z drugiej zaś przemówi też do tej grupy, która bardziej od błyszczącej obudowy ceni sobie płynną pracę i hojny zapas energii.

Szkoda tego microUSB – ten standard powinien zniknąć ze smartfonów niezależnie od półki cenowej. Oprócz tego jednak trudno się tutaj do czegokolwiek przyczepić, a już na pewno nie do tego, jak smartfon Francuzów się prezentuje.

A skoro w parze z prezencją idzie też płynna praca sprzętu, to chyba można się pogodzić z kilkoma kompromisami występującymi na tej półce cenowej, prawda?

Dołącz do dyskusji