Nie tylko Google+. Te serwisy społecznościowe już od nas odeszły

Artykuł/Social media 09.10.2018
Nie tylko Google+. Te serwisy społecznościowe już od nas odeszły

Nie tylko Google+. Te serwisy społecznościowe już od nas odeszły

Google+ to nie jedyny serwis społecznościowy, który upadł. Mieliśmy wiele kapitalnych miejsc, których już nie ma. Przypomnijmy sobie najlepsze z nich.

Google+ zostaje oficjalnie wygaszone. Serwis społecznościowy, choć miał niewielką rzeszę oddanych użytkowników, w szerszej perspektywie okazał się klapą. Google’owi nie udało się stworzyć alternatywy dla Facebooka, a własne pomysły na rozwój nie przyciągnęły użytkowników.

Mamy 10 miesięcy na zarchiwizowanie swoich danych z Google+. Po tym czasie serwis zostanie wyłączony dla zwykłych użytkowników. Zostaną jednak zachowane konta firmowe.

To nie pierwszy (i pewnie nie ostatni) taki przypadek.

O ile za Google+ niewielu zapłacze, tak historia jest pełna kapitalnych serwisów społecznościowych, którym z jakichś względów się nie udało. Na świecie mamy wiele spektakularnych przykładów porażek, ale dziś skupimy się głównie na serwisach, które były popularne w Polsce. Oto mój subiektywny wybór najlepszych sieci społecznościowych, które odeszły w mroki internetowej historii.

Grono.net, czyli zanim Facebook na dobre zawitał do Polski.

Grono było moim pierwszym serwisem społecznościowym z prawdziwego zdarzenia. W czasach, kiedy Nasza-Klasa trąciła już myszką, a amerykański Facebook nie miał jeszcze nad Wisłą wielu użytkowników, Grono było naszym miejscem internetowej wymiany zdań w moich czasach licealnych. Serwis narodził się w 2004 roku, a został zamknięty w 2012.

Przed długi czas Grono było serwisem działającym w oparciu o zaproszenia, co nadawało mu aurę wyjątkowości i ekskluzywności. Serwis przeszedł kilka istotnych zmian, ale główne założenia pozostawały niezmienne: mieliśmy profile użytkowników, a jedną z kluczowych sekcji były grona tematyczne, czyli grupy dyskusyjne zrzeszające fanów konkretnego zagadnienia. Pod koniec życia Grona użytkownicy zaczęli coraz liczniej przechodzić na Facebooka, który okazał się bezkonkurencyjny.

Blip – kultowy „polski Twitter”.

Szał Blipa mnie ominął, czego bardzo żałuję. W czasach działania Blipa (2007–2013) nie widziałem większego sensu w krótkich wiadomościach mieszczących się w 160 znakach. Stosunkowo niedawno przekonałem się do takiej formy komunikacji i śledzenia ważnych osób za sprawą Twittera, który obecnie jest moją ulubioną społecznościówką.

Blip był takim właśnie polskim Twitterem. Dla wielu osób była to absolutnie kultowa sieć społecznościowa. Wraz z końcem działania serwisu ostatni właściciel (Gadu-Gadu S.A.) zachęcał do przejścia na mikroblog dostępny na Wykopie. Część osób wybrała tę drogę, a inni przerzucili się na Twittera.

Digart.pl – społeczność artystów.

digart

Zamknięty rok temu Digart.pl nie był typową siecią społecznościową, ale był dla mnie jednym z najważniejszych miejsc w sieci. Był to serwis umożliwiający dzielenie się swoją twórczością wizualną (zdjęciami, grafikami), a w późniejszym okresie również tekstową (wiersze i krótkie opowiadania).

Gigantyczną siłą Digarta były fora dyskusyjne, na których można było podszkolić się w technikach artystycznych, ale jednocześnie znaleźć zlecenia. A przede wszystkim, porozmawiać w gronie osób o podobnych zainteresowaniach.

Myspace – najpierwszy z pierwszych.

Myspace co prawda nadal żyje, ale w zupełnie innej formie niż kiedyś. Obecnie ten serwis należy do Time Inc. i ma wyraźne problemy z określeniem swojego profilu. Z jednej strony jest to serwis muzyczny z newsami i artykułami, z drugiej namiastka serwisu streamingowego, a z trzeciej pozostałość dawnej społecznościówki.

Społecznościówki, która już odeszła. Myspace powstał w 2003 roku i przez długi czas był numerem jeden. Doszło do tego, że Myspace’a przejął w 2005 roku Rupert Murdoch, ale dobra passa w internecie nie trwa wiecznie. Z biegiem czasu i wraz z rozwojem konkurencji serwis upadał, a dziś jest cieniem samego siebie.

Digg. Bez niego nie byłoby Reddita ani Wykopu.

W 2004 roku topowym trendem w internecie był tzw. Web 2.0, czyli treści generowane przez samych użytkowników. Digg był jednym z pierwszych takich interaktywnych serwisów. Był to agregat treści, w którym władza była oddana w ręce użytkowników. To oni decydowali, które treści zasługują na wykop, a które na zakop.

Kojarzycie ten mechanizm? No właśnie. Na kanwie sukcesu Digga powstał Reddit i nasz rodzimy Wykop. Twórcy Digga zaczęli wprowadzać za dużo zmian, które nie podobały się odbiorcom. Do tego wraz z rozwojem zmieniał się profil użytkownika. Napływ nowych osób zniechęcał starszych użytkowników. Pomysły twórców nie przekonały nowych do tego, by zostali na stałe. Podobnie jak Myspace, Digg nadal istnieje, ale w zupełnie innej formie niż kiedyś.

Takich przykładów jest znacznie więcej.

Wielki upadek zaliczyła Nasza-Klasa, która nadal się nie poddaje, ale dziś nie jest w stanie nawiązać realnej walki z największymi. Za oceanem mieliśmy też Friendstera, czy Eona. Mieliśmy też inny przykład porażki Google’a, czyli Okruta. Inni wielcy świata IT też polegli, w tym Yahoo ze swoim Yahoo! Buzz, a nawet samego Apple’a, który próbował swoich sił w iTunes Ping.

To wszystko pokazuje, że upadać mogą nawet najwięksi. Nie jest powiedziane, że obecny porządek, czyli Facebook, Instagram, Twitter, Pinterest i spółka, będzie zachowany za 5–10 lat.

Dołącz do dyskusji

Advertisement