Teorie spiskowe: Titanic nie zatonął

Artykuł/Nauka 29.10.2018
Teorie spiskowe: Titanic nie zatonął

Teorie spiskowe: Titanic nie zatonął

Im większe i bardziej nagłośnione wydarzenie, tym więcej wokół niego tworzy się teorii spiskowych. Tak było z najbardziej znaczącym atakiem terrorystycznym 11. września 2001, i było tak z lądowaniem człowieka na Księżycu.

Nie inaczej było z najsłynniejszą katastrofą morską początku XX wieku, czyli zatonięciem Titanica.

Przypomnijmy na początek, jaka jest oficjalna wersja wydarzeń z 1912 roku. Statek uderzył w górę lodową, woda wdarła się do środka. Ciśnienie wody powodowało przedostawanie się jej do kolejnych przedziałów, aż część wypełniona nią przeważyła. Prawie nic tu nie pozostawiało miejsca na wątpliwości: znana była trasa statku, nazwiska znakomitej większości pasażerów oraz powód katastrofy.

Statek w momencie katastrofy był zarządzany przez White Star Lines – firmę Johna Pierponta Morgana – słynnego przedsiębiorcy, założyciela biznesowego imperium znanego dziś pod nazwą JP Morgan.

John Pierpoint Morgan

To właśnie postać tego biznesmena zainspirowała do stworzenia co najmniej dwóch teorii spiskowych polegających na założeniu, że katastrofa statku była albo przykrywką do jakiegoś większego „przekrętu” albo w ogóle się nie odbyła.

Pierwsza teoria: Titanic został celowo zatopiony, aby zginęli przeciwnicy stworzenia amerykańskiej rezerwy walutowej

Rezerwa Federalna to amerykański bank centralny, który powstał z inicjatywy miedzy innymi Morgana właśnie. Rezerwa miała pomóc w opanowaniu sytuacji i opracowaniu polityki monetarnej na wypadek powtórki paniki giełdowej z 1907 roku.

I to właśnie ci, którzy sprzeciwiali się koncepcji stworzenia amerykańskiego banku centralnego, mieli zginąć na Titanicu. Wśród nich znaleźli się, często umieszczani na „spiskowych” memach Benjamin Guggenheim, Isidor Strauss, czy Jacob Astor.

Titanic w dniu ostatniego wyjścia z portu

Dlaczego i jak się to miało odbyć? Tutaj teorie są różne, często oprócz Morgana maczają tutaj palce Jezuici i rodzina Rotszyldów. Do tego ci trzej milionerzy faktycznie zginęli w trakcie ostatniego rejsu na Titanicu. Ale czy ta teoria w ogóle trzyma się kupy?

Otóż nie za bardzo. Żaden z wymienionych milionerów tak naprawdę nie pozostawił po sobie żadnych konkretnych wypowiedzi sprzeciwiających się Rezerwie Federalnej. Jezuici też nie mieli nic wspólnego z jej utworzeniem, a rodzinie Rotszyldów raczej by na stworzeniu tej rezerwy nie zależało, bo zarabiała dzięki kontraktom rządowym na słabości finansowej państwa.

Druga teoria spiskowa związana z Titanikiem jest o wiele ciekawsza.

Mówi ona bowiem, że Titanic w rzeczywistości nie zatonął. Ale jak to? Przecież mamy udokumentowaną cała akcję ratunkową, a ludzie, którzy w trakcie rejsu utonęli, faktycznie zginęli? Rozwiązanie zagadki: w rzeczywistości zamiast RMS Titanic zatonął jego brat bliźniak, RMS Olympic. Olympic dał nazwie całej klasie statków: należeli do niej Olympic, Titanic oraz Britannic.

Olympic w rzeczywistości przeżył swoich braci i pływał po szlaku północnoatlantyckim aż do 1935 roku. Natomiast w świecie teorii spiskowych został on zatopiony zamiast Titanica, a to, co uważamy za Olympic, to był „przebrandowany” Titanic.

RMS Olympic

Jak to się stało? Otóż w 1911 roku Olympic odnotował zderzenie ze statkiem wojskowym (faktycznie tak było). Ponieważ towarzystwo ubezpieczeniowe odmówiło wypłaty ubezpieczenia, rzekomo zamieniono statki, tak aby zatopić „nienaprawialnego” Olympica i zgarnąć pieniądze za ubezpieczenie Titanica…

Sęk w tym, że Olympic i Titanic różniły się konstrukcyjnie. Nie wystarczyło, jak głosi teoria spiskowa, zamienić tabliczek z nazwami. Te różnice konstrukcyjne są widoczne na zachowanych fotografiach, a odnaleziony wrak Titanica nosi tabliczki znamionowe z odpowiednim (tzn. odpowiadającym Titanicowi) numerem 401.

Jako że ostateczną odpowiedzią na wiele wątpliwości są w rzeczywiści pieniądze, przytoczę jeszcze jeden argument za prawdziwością zatopionego Titanica: był on bardzo słabo ubezpieczony. Suma otrzymana za zniszczenie statku była wielokrotnie niższa od poniesionych kosztów, nawet nie biorąc pod uwagę pozwów o odszkodowania, z którymi White Star Line musiały się zmierzyć.

Dołącz do dyskusji