Święta trójca marketingu. Jak ogarnąć SEO, reklamy na Facebooku i Google AdWords?

Święta trójca marketingu. Jak ogarnąć SEO, reklamy na Facebooku i Google AdWords?

Święta trójca marketingu. Jak ogarnąć SEO, reklamy na Facebooku i Google AdWords?

Wyszukiwarka, Facebook i usługi Google’a. To bez dwóch zdań najważniejsze trzy kanały marketingowe, którymi można dziś dotrzeć do klientów. Każdy marketer i przedsiębiorca powinien mieć je w małym paluszku – na szczęście podstawy nie są takie trudne.

Jeżeli przyjmiemy, że reklamować się trzeba tam, gdzie potencjalnie może być klient, to sprawa jest prosta – na Facebooku i w Google’u są wszyscy. A nawet jeśli ktoś nie ma konta na Facebooku, to korzysta z wyszukiwarki giganta z Mountain View, telefonu z Androidem, lub innej usługi, w której można go dosięgnąć właściwie przygotowaną kreacją reklamową.

Niezależnie więc od tego, czy mówimy o marketerach, agencjach i wielkich brandach, małym przedsiębiorcy z małego miasta, czy artyście chcącym dotrzeć do szerokiego grona odbiorców ze swoją twórczością: reklamy na Facebooku i w Google’u to podstawa.

Facebook to najbardziej niedoszacowana platforma reklamowa na świecie.

To nie moje słowa. Tak twierdzi bodajże największy marketingowy guru – Gary Vaynerchuck – regularnie podkreślając w swoich platformach, że reklama na Facebooku jest abstrakcyjnie wręcz tania względem zasięgu. I jeśli obejrzymy dowolne z jego wystąpień, usłyszymy, żeby lepiej jak najmocniej z tego skorzystać, bo w ciągu najbliższych lat ceny reklam na Facebooku podskoczą stukrotnie, finalnie zrównując się ze stawkami, jakie dziś płacimy za reklamy w radiu czy telewizji.

Reklama na Facebooku to w gruncie rzeczy prosta sprawa – stworzoną przez nas kreację reklamową możemy dość precyzyjnie „wycelować” w konkretną niszę, konkretną demografię, lub konkretną geografię.

Wiele osób robi błąd „strzelania na ślepo” reklamą na Facebooku, a potem dziwi się, że reklama nie działa. A to nie jest tak.

Im lepiej zawęzimy potencjalną grupę odbiorców, tym większa szansa, że reklama wyświetli się osobom potencjalnie zainteresowanym zakupem tego, co mamy do zaoferowania. Oczywiście istotna jest też sama kreacja – nawet osoby żywo pasjonujące się tematem nie klikną w brzydką/irytującą/źle przygotowaną reklamę.

Ogromnym plusem reklam na Facebooku jest też fakt, że można w nich wykorzystać istniejącą już bazę klientów, w oparciu o ich adresy e-mail czy numery telefonów. To z kolei sprawia, że na Facebooku reklama może trafić do ich znajomych, którzy potencjalnie dzielą z nimi zainteresowania.

No i nie zapominajmy, że reklamy na Facebooku można spiąć także z reklamą na Instagramie, gdyż są to siostrzane serwisy. Potencjalny zasięg dobrze wycelowanej reklamy jest więc ogromny.

Reklama na Facebooku to umiejętność z gatunku łatwych do nauczenia, ale trudnych do osiągnięcia mistrzostwa. Dobrze jest więc skorzystać z kursu, który pomoże poznać podstawy tym, którzy ich nie mają, lub usystematyzować wiedzę tym, którzy coś tam już wiedzą.

Taki kurs znajdziemy aktualnie na platformie Udemy w promocyjnej cenie. Za 52 zł poznamy meandry marketingu na platformie Marka Zuckerberga, tym samym zwiększając swoje szanse na dotarcie do nowych klientów ze swoim produktem, usługą czy dziełem.

Google to nie tylko reklamy displayowe. To także – a może przede wszystkim – treść.

Nie tak dawno temu polecaliśmy kurs SEM (search engine marketing), uczący właściwego targetowania reklam i wykorzystywania kreacji w usługach Google’a. To cenna wiedza, z której nadal można skorzystać – kurs Google AdWords w platformie Udemy kosztuje 52 zł.

AdWords nie jest jednak jedynym, ani w zasadzie nawet najważniejszym sposobem, w jaki można wykorzystać wyszukiwarkę Google do swoich potrzeb. Najważniejsze jest SEO.

W telegraficznym skrócie: SEO, czyli Search Engine Optimization, to widoczność naszej strony/usługi w wyszukiwarce internetowej. Im lepsze SEO, im lepiej zoptymalizowana jest nasza strona, tym wyżej widnieje w wynikach wyszukiwania.

Należyta dbałość o SEO może w perspektywie wygenerować znacznie lepsze efekty (a co za tym idzie – konwersję na sprzedaż) niż kampanie displayowe w Google’u czy na Facebooku. W dodatku z czasem domena zaczyna pracować na siebie – im więcej dobrze zoptymalizowanych treści pojawi się na stronie, tym lepiej widoczna będzie domena jako całość.

Dla nas na Spider’s Web SEO to świętość. Przykładamy do niego ogromną wagę, bo wiemy, że to najlepsza możliwa forma pozyskania czytelnika – ostatecznie SEO to nic innego, jak… odpowiadanie na pytania, które ludzie wpisują w wyszukiwarkę. Do nas należy to, aby odpowiedź była przede wszystkim jak najbardziej trafna, a także skonstruowana w sposób, który umożliwi algorytmom wyłowienie ich spośród setek tysięcy innych witryn.

W tym celu konieczne jest zwracanie bacznej uwagi na wiele kwestii: od słów kluczowych, które muszą się przewinąć w tekstach w odpowiedniej formie, po atrybuty i nazewnictwo dodawanych na stronie obrazków.

Wiele firm i twórców traktuje działania pozycjonujące także w charakterze content marketingu, czyli reklamy natywnej. Zamiast pompować pieniądze w wyświetlanie reklam na cudzych platformach, tworzą oni własne treści, umieszczane na własnych stronach – zazwyczaj są to teksty poradnikowe, odpowiadające na konkretne pytanie, lokujące przy okazji produkt lub usługę. W ten sposób można upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: wzmacniać pozycję strony w wyszukiwarce oraz tworzyć treści marketingowe, które nie znikną z Internetu po tym, jak przestaniemy na nie łożyć pieniądze.

SEO może być jednak przytłaczające. O ile zrozumienie podstaw to naprawdę banał, o tyle ich skuteczne wdrażanie wymaga dogłębnej wiedzy i ciągłego śledzenia zmian w algorytmach Google’a, które odpowiadają za pozycjonowanie stron w wyszukiwarce.

My na Spider’s Web mamy swojego mistrza SEO, Przemka Śmita, który uczy nas wszystkiego. Ci jednak, którzy nie mają takiego szczęścia, mogą skorzystać z polecanego kursu na platformie Udemy, który przeprowadza odbiorcę kroczek po kroczku po najważniejszych kwestiach związanych z pozycjonowaniem.

Kurs SEO na platformie Udemy kosztuje obecnie ledwo 53 zł i jest to znakomite miejsce, żeby poznać podstawy.

Dobrze tylko pamiętać, że Internet to dynamicznie zmieniająca się bestia. Ukończenie kursów reklamy na Facebooku, w Google’u czy pozycjonowania zapewni nam dobry start, ale pamiętajmy, że na tym nie koniec – chcąc utrzymać dobrą pozycję i rozwijać swoją firmę, trzeba ciągle się dokształcać i reagować na zmiany równie szybko, jak one się pojawiają.

*Materiał powstał we współpracy z marką Udemy.

Dołącz do dyskusji

Advertisement