Poczta Polska chce 890 mln zł za dostarczanie przesyłek sądowych

Artykuł/Biznes 26.10.2018
Poczta Polska chce 890 mln zł za dostarczanie przesyłek sądowych

Poczta Polska chce 890 mln zł za dostarczanie przesyłek sądowych

Centrum Zakupów dla Sądownictwa w Krakowie ogłosiło przetarg na obsługę sądów i prokuratur do 2021 r. Oferta Poczty Polskiej opiera na 890 mln zł. Tylko czy dzisiaj nie ma technologii, która mogłaby zastąpić papier i pozwolić zaoszczędzić tę furę pieniędzy?

Pamiętacie jeszcze opisywaną szeroko historię poznańskiej prawniczki, która pismo z sądu odbierała w warzywniaku? Wtedy kontrakt na dostarczanie pism z sądów i prokuratur należał do prywatnej spółki – Polska Grupa Pocztowa. Ich oferta w 2013 r. była tańsza od tej Poczty Polskiej o 84 mln zł. Ale wpadki z sądowymi pismami w sklepach wszystko zmieniły.

W ogłoszonym w grudniu 2015 r. kolejnym przetargu, oferty złożyły znowu te same podmioty: Poczta Polska i PGP. Tym razem propozycja tych pierwszych była znacznie tańsza. Wycenili obsługę sądów i prokuratur na lata 2016–2018 na 293,1 mln, a PGP zaoferowała 475,6 mln zł. Teraz z kolei, przy okazji ogłaszania przetargu na lata 2019 (obecna umowa obowiązuje do marca przyszłego roku) w grze jest tylko Poczta Polska. Nikt inni nie chce tego zlecenia.

Poczta Polska dostanie 890 mln zł.

Nowa umowa ma obowiązywać do 2021 r. Chodzi o dostarczanie listów w tym czasie do prawie 800 sądów i prokuratur w całej Polsce. To ok. 30 mln przesyłek. Ogłaszający przetarg – Centrum Zakupów dla Sądownictwa w Krakowie – obecnie ma u siebie tylko jedną ofertę. Wartość oferty Poczty Polskiej wynosi 890 mln zł.

I od razu zastrzeżenie: tym razem przesyłek sądowych mamy nie znaleźć ani w sklepach ani żadnych kioskach. Trudno też, żeby było inaczej. Poczta Polska to przecież gigant, jeżeli chodzi o liczbę punktów odbioru. W całym kraju jest ich ponad 9 tys., a do końca roku mają powstać kolejne 2 tys.

List polecony trzy razy droższy?

System dostarczania ma być więc znacznie bezpieczniejszy i skuteczniejszy. Wychodzi na to, że chyba też droższy. Świadczy o tym jedna pozycja w ofercie Poczty Polskiej. Chodzi o list polecony. Wedle ustaleń obowiązującej teraz umowy (której wykonawcą też jest PP) koszt takiej przesyłki to 95 gr netto. Na lata 2019–2012 Poczta Polska proponuje już 2,64 zł netto. To prawie trzy razy więcej.

Dlaczego? Poczta Polska utrzymuje, że takie a nie inne były wymogi zamawiającego. Inne koszty też wzrosły, co musi odbić się na cenie oferty.

Tylko czy nie szkoda nam pieniędzy? I papieru?

Dobra, niech już będzie drożej, byle pisma z sądów więcej w sklepach warzywnych nie miały prawa bytu. Tylko czy dzisiaj, w dobie uciekania we wszystko co elektroniczne, łożenie tak astronomicznych sum na dostarczanie papieru ma sens? Z taką samą bolączką mierzą się banki, które również dosyć często muszą korespondować z klientami, np. o zmianach w regulaminie.

PKO Bank Polski pokazał jak wykorzystując najnowocześniejsze narzędzia uporać się z tym problemem, przy okazji oszczędzając pieniądze i sporo drzew. We wrześniu do 5 mln swoich klientów wysłali informację z zastosowaniem technologii blockchain do potwierdzenia autentyczności i niezmienności dokumentów. I pewnie z biegiem czasu takich rozwiązań będzie coraz więcej. A papieru Poczty Polskiej jakoś nie.

Niestety, technologia nie wszędzie wkracza równomiernie.

Fakty są takie, że stajemy się coraz bardziej elektroniczni. Z e-dowodem w ręku, płacąc smartfonem za bilet komunikacji miejskiej. Zapominamy też powoli o papierowym dowodzie rejestracyjnym, czy bilecie do parkowania. A w płatnościach mobilnych, bez użycia gotówki, jesteśmy zdecydowanie w czołówce europejskiej.

Czyli jednak się da. I może Poczta Polska nie musiałaby oferować 890 mln zł, a przy okazji mogłaby wykorzystać najnowocześniejsze rozwiązania? Złożona w przetargu oferta jakby temu zaprzecza, a sama Poczta Polska lokuje się poza nowoczesną technologią, na siłę „przytulona” do papierowej tradycji. Ale nie jest to jakiś szczególny wyjątek w Polsce. Przecież już trzeci dzień liczone są papierowe, powyborcze protokoły.

Inna sprawa, że nie jest takie oczywiste, czy faktycznie jesteśmy przygotowani na rzeczywiste pożegnanie papieru wszędzie, gdzie się da…

Dołącz do dyskusji