Znalazłem serce dla mojego smart domu. Netatmo Weather Station – nie do końca recenzja

Artykuł/Technologie 04.10.2018
Znalazłem serce dla mojego smart domu. Netatmo Weather Station – nie do końca recenzja

Znalazłem serce dla mojego smart domu. Netatmo Weather Station – nie do końca recenzja

Spośród wszystkich smart-domowych gadżetów jeden nigdy nie dawał mi spokoju. Nie dlatego, że tak bardzo chciałem go kupić, ale dlatego, że nie miałem pojęcia, do czego może się w ogóle przydać. Kiedy więc tylko nadarzyła się okazja, postanowiłem wypożyczyć go na testy.

Inteligentna, połączona z internetem, uzbrojona w aplikację mobilną, wieloelementowa… stacja pogodowa. Do tego kosztująca w bazowej wersji około 700 zł. Widziałem już sporo nie-internetowych stacji pogodowych, których właściwa funkcja w domu nigdy nie została do końca ustalona. Ot, stoi sobie gdzieś w salonie i mierzy różne rzeczy. Po co? Nikt nie jest do końca pewien. Ba, w pewnym momencie pojawiają się wątpliwości dotyczące tego, skąd ona w ogóle wzięła się w domu i do kogo mieć pretensje o marnowanie pieniędzy.

Mając w pamięci te obserwacje, przy dobieraniu wyposażenia mojego smart domu (tak, jednak!) nie brałem w ogóle takiego dodatku pod uwagę. Ale skoro mogłem przez kilka tygodni potestować taki gadżet bez ryzyka – dlaczego nie skorzystać?

Tak wygląda mniejszy, dodatkowy moduł wewnętrzny. Mierzy temperaturę, wilgotność i stężenie CO2, niestety bez pomiaru poziomu hałasu. Szkoda.

Niestety takie podejście okazało się być sporym błędem z mojej strony. Netatmo Weather Station błyskawicznie przeskoczyło z mojej listy „nacotokomu” do listy „muszętomieć”. I w tym samym dniu, w którym będę musiał spakować cały zestaw i odesłać do producenta, zamówię swój własny egzemplarz.

Dlaczego? Powodów jest kilka.

Mała uwaga: To nie jest typowa recenzja, bo na to jest jeszcze zbyt wcześnie. Dodatkowo nie mam jeszcze w domu wszystkich dodatków, które będą korzystały z danych dostarczanych przez Netatmo Weather Station, więc za jakiś czas powinien pojawić się kolejny artykuł na temat tej stacji pogodowej, już w bardziej praktycznym zastosowaniu.

Realne dane

Dodawanie poszczególnych modułów i ich ustawienie to może 10 minut. Dodatkowe modułu zasilane są z baterii lub akumulatorków. Te pierwsze są w zestawie.

Dane pogodowe z aplikacji pogodowych mają do siebie to, że są – przynajmniej w pewnym stopniu – uogólniane. Informacja, że w moim mieście będzie akurat tyle i tyle stopni albo takie i takie opady nie oznacza, że tak faktycznie będzie na moim kawałku ziemi.

Czy ma to znaczenie? Absolutnie tak. Jeśli zapowiadany na popołudnie deszcz ominie jednak mój dom, to dlaczego mam zamykać okna? Jeśli opady będą większe niż zakładano, to może powinienem anulować automatyczne zraszanie trawnika na dany dzień? Jeśli nagle zerwie się porywisty wiatr, to chyba lepiej byłoby zamknąć okna, a może nawet opuścić rolety?

Oczywiście mógłbym tymi wszystkimi systemami zarządzać bazując na prognozowanych danych pogodowych, ale przypominałoby to działanie na ślepo. Mój dom dostosowywałby się do warunków w oddalonym o ładnych kilka kilometrów punkcie pomiarowym. Bez sensu.

A tak mam lokalny punkt pomiarowy w postaci zewnętrznego modułu Netatmo, wiszącego na drzewie przed domem. I uzupełniającego go modułu do pomiaru opadów.

Netatmo Weather Station rozwiązało mój problem z oczyszczaczem powietrza.

Kliknięcie w „czubek” stacji bazowej generuje pomiar z powiadomieniem na smartfona. Sama stacja nie ma żadnych ekranów – jedynie diodę.

Miałem w zasadzie tylko jeden poważny problem z oczyszczaczem powietrza – niesamowicie irytował mnie fakt, że nie oferuje on żadnego trybu uśpienia. Mógł pracować albo cały czas, albo po ręcznej aktywacji. Żadnego „włącz się, kiedy jakość powietrza wyraźnie spadnie”.

Netatmo Weather Station ten problem rozwiązuje. Zarówno jednostka centralna jak i jednostki dodatkowe oferują pomiar CO2 w pomieszczeniach.

Nic więc nie stoi na przeszkodzie, żeby podłączyć oczyszczacz do smart-gniazdka i włączać go zdalnie i automatycznie tylko wtedy, kiedy Netatmo stwierdzi, że jakość powietrza jest kiepska.

Uwaga: Netatmo nie jest w stanie samodzielnie skomunikować się z wtyczkami do gniazdek (Z-Wave). W tym pośredniczyć będzie centrala Fibaro.

Netatmo + okno. Tak, okno.

Główną wadą jednostki centralnej jest wysoko ulokowane gniazdo zasilania. Gdyby było niżej, łatwiej byłoby ukryć kabel.

O ile w sypialni i w biurze niestety nie zdecydowałem się na automatycznie otwierane okna (głównie ze względu na koszmarny wygląd zewnętrznych mechanizmów), o tyle w dwóch punktach domu mam już zdalnie sterowane okna dachowe.

Co więc zrobić? Oczywiście ustawić je tak, żeby otwierały się w momencie, kiedy jakość powietrza będzie zbyt niska. Ale tylko pod warunkiem, że spełnione zostaną dodatkowe wymagania – m.in. odpowiednia temperatura i brak opadów. Dlatego ważne są dane lokalne, a nie ogólne.

Czas myśleć o wietrzeniu sypialni.

Uwaga: Netatmo nie jest w stanie samodzielnie skomunikować się z moimi oknami (Z-Wave). W tym pośredniczyć będzie centrala Fibaro.

Netatmo + Hue = <3

A co z pomieszczeniami, w których nie ma ani oczyszczaczy powietrza, ani zdalnie otwieranych okien, tylko te obsługiwane ręcznie?

Podstawowym rozwiązaniem jest ustawienie powiadomień na telefonie. Jeśli CO2 przekroczy domyślny lub określony przez użytkownika poziom, właściwa informacja pojawi się na ekranie naszego smartfona.

Wewnątrz aplikacji możemy ustawić dowolne alerty, ale i tak więcej czasu spędzimy pewnie w IFTTT.

Mało, jak na smart dom w 2018 r. W moim przypadku, z wykorzystaniem IFTTT, Netatmo komunikuje się z… lampami i żarówkami Hue. Jeśli w danym pomieszczeniu stężenie CO2 jest zbyt wysokie, lampa zaczyna migać na czerwono, co nie daje żadnych wątpliwości co do tego, że coś jest nie tak.

Ale wystarczy tylko otworzyć okno i odczekać kilkanaście minut, żeby wszystko – w tym i lampy – wróciły do normalnego stanu. Jest to o tyle skuteczne, że zwykłe powiadomienie na telefonie zazwyczaj po prostu odrzucam. Jeśli natomiast spokojne, wieczorne oświetlenie zaczyna pulsować czerwienią, to nie mam wyboru – muszę zacząć działać, bo inaczej oszaleję.

Netatmo + kominek. Serio.

Docelowo źródłem ciepła w moim domu miało być centralne ogrzewanie, zasilane pompą ciepła lub kotłem gazowym. Wszystko ładnie i zdalnie sterowane (Tado).

Póki co jednak ogrzewam dom niezbyt dobrze rozprowadzonym kominkiem, który bardzo powoli ogrzewa parter, natomiast błyskawicznie nagrzewa piętro. Jak pomaga z tym problemem Netatmo?

Po pierwsze pozwala mi się nauczyć, jak palić w kominku.

Nie, nie ma żadnych filmów instruktażowych. Po prostu historia temperatury dla poszczególnych pomieszczeń (stacja bazowa plus jeden dodatkowy moduł wewnętrzny), dostępna z poziomu aplikacji mobilnej, pozwala mi określić, jak intensywnie trzeba rozpalić w kominku, żeby osiągnąć zakładaną temperaturę. Do tego pozwala sprawdzić, jak długo dana temperatura wewnętrzna utrzymuje się przy określonej temperaturze zewnętrznej, więc mniej więcej wiem, ile i kiedy muszę dorzucić przed pójściem spać, żeby potem rano nie było mi za zimno, a w ciągu nocy – zbyt gorąco.

Poza tym ustawienie alertów dla temperatury na górze daje mi sygnał, że lepiej już nie dorzucać do kominka, bo inaczej nie będzie się dało wejść do sypialni.

Netatmo + Tado. Netatmo + wszystko.

W tym miejscu miało być o tym, jak połączyłem Netatmo z termostatem sterującym elektrycznym ogrzewaniem podłogowym, ale… taką listę można tworzyć niemal bez końca. Netatmo, jak na stację pogodową z prawdziwego zdarzenia przystało, kolekcjonuje ogromne ilości danych. I jak na smart-sprzęt w 2018 r. (mimo że urządzenie ma już swoje lata) przystało, jest w stanie zintegrować się niemal ze wszystkim.

W niektórych przypadkach jest to rozwiązanie systemowe (np. Fibaro), ale w wielu innych wcale nie trzeba czekać właściwą integrację – wystarczy IFTTT.

Tutaj nie ma już żadnych ograniczeń, nawet jeśli chodzi o najdziwniejsze powiązania. Chcemy zapisywać, kiedy dzieci były zbyt głośno? Oczywiście, wystarczy ustawić odpowiednie powiązanie i zapisywać wyniki np. w dokumentach Google (niestety pomiar hałasu jest tylko w stacji bazowej). Chcemy uruchomić dodatkową wentylację pomieszczeń, kiedy poziom CO2 będzie zbyt wysoki? Kilka kliknięć. Chcemy wyłączyć podlewanie ogrodu, kiedy zbyt mocno wieje? Prosta sprawa. I tak dalej, i tak dalej.

To właśnie jest największą siłą Netatmo Weather Station.

Spora popularność (choć raczej poza granicami Polski) i długa obecność na rynku sprawiły, że Netatmo Weather Station nie jest tylko ładnym dodatkiem do domu, z przyjemną w obsłudze aplikacją mobilną. Gdyby na tym się kończyło, pewnie odesłałbym ją po testach i szybko o niej zapomniał. Jako zwykłe urządzenie do pomiarów NWS jest po prostu stanowczo zbyt drogie. Jeśli twój smart-dom ogranicza się głównie do świateł i kontaktów – też można sobie ten gadżet odpuścić.

Dzięki wszystkim integracjom stacja Netatmo może być jednak rewelacyjnym pogodowym sercem smart domu z prawdziwego zdarzenia. I choć aż boli mnie portfel na myśl o tym, ile będę musiał wydać, żeby skompletować interesujący mnie zestaw, to wiem, że jeśli wszystko w moim domu ma działać dokładnie tak, jak trzeba, to bez Netatmo się nie obejdzie.

Dołącz do dyskusji