Niedźwiedzie opanowały światowe giełdy. Kryptowaluty na minusie, z rynku zniknęło 15 mld dol.

Artykuł/Bankowość 12.10.2018
Niedźwiedzie opanowały światowe giełdy. Kryptowaluty na minusie, z rynku zniknęło 15 mld dol.

Niedźwiedzie opanowały światowe giełdy. Kryptowaluty na minusie, z rynku zniknęło 15 mld dol.

Drugi dzień z rzędu światowe giełdy zalały się czerwienią. Tracą wszyscy, także kryptowaluty są na minusie. Z rynku bitcoina i innych walut cyfrowych wyparowało już 15 mld dol.

Analitycy z jednej strony mówią, że nie ma jednego konkretnego powodu, przez który światowe giełdy od dwóch dni odnotowują wyraźne spadki. Z drugiej wskazują na listę przyczyn, które miały już od dłuższego czasu zapowiadać wizytę niedźwiedzi na rynkach. To chociażby ostatni komunikat Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który przewiduje w następnych latach globalne spowolnienie gospodarcze. Innym znaczącym elementem mają być rentowności amerykańskich obligacji, które osiągnęły najwyższy od 2011 r. poziom. Do tego dochodzą coraz wyższe stopy procentowe i ostatnie napięcia handlowe na linii Stany Zjednoczone – Chiny. Na koniec swoje trzy grosze miał też dorzucić huragan Michael.

Korekta zza oceanu rozlała się na cały świat.

Mimo że w Stanach Zjednoczonych o korekcie zbyt wysokich wycen akcji mówi się nie od dzisiaj, giełdowe wstrząsy odczuwalne od dwóch dni były jednak zaskoczeniem. Traciły główne indeksy, co miało i ma swoje konsekwencje na pozostałych rynkach. Dość powiedzieć, że jeden z ważniejszych indeksów w Chinach osiągnął najniższą wartość od 2014 r.

Amerykańskie indeksy zanotowały najsłabszą sesję od lutego. W przypadku Nasdaq możemy nawet mówić o największym spadku od 2016 roku – twierdzi Konrad Ryczko, analityk Domu Maklerskiego BOŚ.

Przed spadkami nie uratowała się też polska giełda. WIG20, mWIG40 i sWIG80 traciły jeszcze w czwartek.

Wyparowało 15 mld dolarów, czyli kryptowaluty na minusie.

Za kieszeń mocniej muszą złapać się też zwolennicy walut cyfrowych – bitcoin i reszta nie dały rady uchronić się przed spadkami. Tylko w czwartek rano bitcoin stracił na wartości ponad 5 proc. Jeszcze bardziej spadło Ethereum – ponad 10 proc. Sporo stracił też Ripple – 13 proc.

W Polsce za jednego bitcoina musimy znowu zapłacić poniżej 24 tys. zł, a maksymalna cena w październiku oscylowała wokół 24,8 tys. zł. W sumie od początku spadków z rynku kryptowalut wyparowało 15 mld dol. Globalna kapitalizacja obecnie to przeszło 202 mld dol.

Czy to tylko incydent, z jakim mieliśmy już do czynienia? Czy może krytpowaluty na minusie będą dłużej? Nie brakuje analityków twierdzących, że obecne spadki mogą kończyć z traktowaniem przez inwestorów cyfrowych walut jako bezpiecznych inwestycji.

Globalna wyprzedaż akcji rozlała się też na rynek kryptowalut. Dni kryptowalut jako bezpiecznej przystani w bardzo dużym stopniu oderwanej od reszty świata wydają się kończyć – przekonuje Ryan Rabaglia z hongkońskiej firmy obracającej kryptowalutami OSL.

Bezpieczna przystań ma kolor złota?

W takich sytuacjach najpoważniejsi inwestorzy chcą gdzieś bezpiecznie przycumować i obserwować cała sytuację. Do tej pory takim portem dla wielu były właśnie kryptowaluty. Ale teraz, kiedy ewidentnie giełdowe niedźwiedzie mają wpływ na ich kondycję, to już nie jest taki oczywisty wybór. Może się nim okazać złoto.

Cena kruszcu, po podwyżce o ok. 2,5 proc, osiągnęła najwyższy poziom od końca lipca – 1226 dol. za uncję.

Jeśli wyprzedaż się utrzyma, zaczniemy obserwować większe przelewy kapitału w stronę złota, które znów jest postrzegane jako bezpieczna przystań – uważa Warren Patterson, analityk ING.

Dołącz do dyskusji