Twórcy aplikacji udają, że iPhone X nie istnieje. A przecież minął ponad rok od premiery

Twórcy aplikacji udają, że iPhone X nie istnieje. A przecież minął ponad rok od premiery

Twórcy aplikacji udają, że iPhone X nie istnieje. A przecież minął ponad rok od premiery

Minął ponad rok od zaprezentowania iPhone’a X, a około 10 proc. aplikacji w moim smartfonie nie przystosowano do nowych ekranów.

Twórcy oprogramowania na iPhone’a mają łatwe życie, gdy porówna się ich do kolegów tworzących aplikacje na Androida. Kiedy spojrzymy przez pryzmat Xcode’a, czyli platformy deweloperskiej Apple’a, znajdziemy obecnie w jej ramach symulatory 22 urządzeń: 8 z nich to iPady i iPady Pro, reszta to różne wersje iPhone’ów. To kropla w oceanie wobec liczby urządzeń z Androidem.

Jeżeli chodzi o przystosowanie widoku aplikacji, lista iPhone’ów skróci się do sześciu typów urządzeń wspieranych przez ostatnią wersję iOS: iPhone’a 5S/SE, iPhone’a od 6 do 8 i 6 Plus do 8 Plus, iPhone’a X/XS, iPhone’a XS Max i iPhone’a XR.

Kilka słów o skalowaniu i proporcjach, czyli dlaczego nie wszystkie aplikacje są przystosowane do nowych iPhone’ów.

W najstarszych iPhone’ach jeden piksel odpowiadał jednemu punktowi. Wraz ze wzrostem rozdzielczości ekranów potrzebne było skalowanie. Ekrany iPhone’a 3GS i iPhone’a 4 miały tę samą wielkość 3,5 cala, ale rozdzielczość tego ostatniego była dwukrotnie większa w poziomie i pionie od wcześniejszego. W związku z tym jeden punkt zaczął odpowiadać dwóm pikselom. Gdy pojawiły się iPhone’y 6 Plus (a także 6S Plus, 7 Plus i 8 Plus) skalowanie stało się trzykrotne. W tym ujęciu na jeden punkt przypadało 9 pikseli.

To nie jest jedyny problem. Oprócz rozdzielczości zmieniały się też proporcje ekranu. W pierwszych iPhone’ach do modelu 4S wynosiły one 3:2, w iPhone’ach od 5 do 8 było to 16:9. W najnowszych smartfonach Apple’a jest to 19,5:9.

iPhone X czy XS ma 145 punktów więcej niż iPhone 8 i trzykrotne skalowanie. Wygląd aplikacji musi uwzględniać kilka dodatkowych różnic: zaokrąglenia ekranu oraz charakterystyczne wcięcie, czyli obecność tzw. notcha.

Wszystko to brzmi dość skomplikowanie, ale Apple oferuje narzędzia, które umożliwiają przystosowanie wyglądu aplikacji do wymagań, jakie stawiają nowe urządzenia. Wymienić tu należy choćby funkcję Auto Layout czy tzw. Safe area, czyli bezpieczny obszar, w którym widoczne elementy aplikacji nie będą zasłonięte np. przez elementy nawigacji.

Jeżeli twórcy aplikacji korzystali z natywnych elementów interfejsu (np. UINavigationBar), te zostały przystosowane do wyświetlania się na nowych iPhone’ach.

Po premierze iPhone’a X wszyscy najważniejsi twórcy podręczników Swifta nie tylko zaktualizowali swoje książki, tłumacząc w jaki sposób zoptymalizować aplikacje pod najnowsze urządzenia, ale zamieścili też darmowe tutoriale w sieci. Początkujący deweloperzy aplikacji dla urządzeń z iOS z łatwością, w zasadzie w kilku krokach, mogli nauczyć się, w jaki sposób dostosowywać oprogramowanie.

Od kwietnia 2018 r. wszystkie nowe aplikacje musiały być zoptymalizowane pod iPhone’a X.

Po premierze iPhone’a X Apple zaktualizował wytyczne dla twórców oprogramowania, wprowadzając obowiązek optymalizowania wszystkich nowych aplikacji pod ekrany Super Retina w iPhonie X. Granicznym terminem był kwiecień 2018 r. Niestety zasada ta nie dotyczyła obecnych już w App Storze aplikacji.

Do dziś zatem znajdziemy oprogramowanie, które nie zostało przystosowane do nowych ekranów. Na liście znajdują się nie tylko niszowe aplikacje, takie jak Kiedy Wywóz czy myBus, ale też programy znanych i dużych firm czy serwisów.

Korzystając z iPhone’a X, XS i XS Max charakterystyczne czarne marginesy u góry i dołu znajdziemy m.in. w oficjalnych aplikacjach Polskich Linii Lotniczych LOT, Leroy Merlin, Decathlon, Żabka, Pekao Token, Mój Funbox (Orange), Filmweb czy Steam.

Żeby było zabawniej aplikacja banku Citi Handlowy nie tylko nie została zoptymalizowana pod nowe iPhone’y pod względem wyświetlanych treści, ale podczas konfiguracji i w ustawieniach zobaczymy informacje na temat Touch ID, choć korzystamy z Face ID.

10 proc. aplikacji w moim iPhonie nie spełnia wytycznych Apple’a.

10 proc. to z jednej strony dużo i mało. Proporcje 19,5:9 stały się standardem w iPhone’owym świecie. Przypieczętowały to najnowsze, zaprezentowane w tym roku modele: iPhone XS i XS Max oraz iPhone XR. Wszystkie mają również notcha. Nie ma zatem odwrotu i poważni twórcy aplikacji, ale też instytucje, firmy czy serwisy internetowe, zlecające na zewnątrz opracowanie oprogramowania, będą musiały polubić się z najnowszymi standardami. Dodatkowo w związku pojawieniem się iPhone’a XS Max deweloperzy będą musieli dostosować aplikacje tak, by wyświetlały więcej treści na ekranie, a nie tylko powiększały je.

Teoretycznie zabieg wydaje się prosty, jak widać nie dla wszystkich, skoro po roku nadal znajdujemy sporo aplikacji, które na nowych iPhone’ach wyglądają po staremu.

W zapowiedzi z 12 września Apple napisał, że od marca 2019 r. w App Store będą akceptowane tylko te nowe aplikacje, które zostały zoptymalizowane pod kątem iOS 12 SDK i iPhone’a XS Max.

Dołącz do dyskusji