Huawei uważa, że Mate 20 X to lepsza platforma gier niż Nintendo Switch. Wyśmiano ich na własnej konferencji

Felieton/Gry 16.10.2018
Huawei uważa, że Mate 20 X to lepsza platforma gier niż Nintendo Switch. Wyśmiano ich na własnej konferencji

Huawei uważa, że Mate 20 X to lepsza platforma gier niż Nintendo Switch. Wyśmiano ich na własnej konferencji

Producenci elektroniki uwielbiają porównania do konkurencji. Gorzej, gdy podczas mierzenia „kto ma dłuższego“ biorą do dłoni piłę spalinową zamiast linijki. Taką gafę popełnił Huawei, porównując smartfon Huawei Mate 20 X z konsolą Nintendo Switch.

Moda na gamingowe smartfony trwa w najlepsze. Huawei to kolejna obok Razera, Xiaomi czy Asusa firma produkująca urządzenie tego typu. O ile jednak Razer czy Asus prężą muskuły w obrębie własnego towarzystwa, Huawei postanowił wypłynąć na szerokie wody. Kajakiem. Podczas prezentacji modelu Mate 20 X, Chińczycy porównali smartfon z konsolą Nintendo Switch. Prezes Richard Yu triumfalnie nazwał własny produkt „najlepszym mobilnym urządzeniem do gier“.

Gdy zestawia się smartfon z konsolą Nintendo, trzeba mieć produkt na szóstkę z plusem. Albo upaść na głowę.

Huawei chwali się, że Mate 20 X ma kolejno: większy wyświetlacz, ekran w wyższej rozdzielczości, większy akumulator oraz dłuższy czas działania z włączoną grą wideo. To wystarczyło, aby Chińczycy nazwali swoje najnowsze dziecko najlepszym urządzeniem do mobilnej rozgrywki. Na slajdzie pojawił się wielki napis „Better Portable Game Machine“ pokazujący Switchowi gdzie jego miejsce w szeregu. Podobno w Nintendo już pakują walizki.

Jasne, z faktami się nie dyskutuje. Huawei Mate 20 X może mieć większy i ładniejszy ekran. Co zresztą nie jest niesamowitym osiągnięciem, bo komponent zamontowany we Switchu to bardzo budżetowe rozwiązanie. Nintendo chciało się zmieścić w przedziale cenowym do 299 dolarów, co osiągnęło w dużej mierze właśnie dzięki wyświetlaczowi. Będąc jednak przy faktach, Huawei ciekawie nagina rzeczywistość w przypadku akumulatora.

Konsola Nintendo faktycznie działa trzy godziny w trybie mobilnym. Ale wtedy, gdy są na niej uruchomione najbardziej wymagające trójwymiarowe produkcje. Jeśli na Switchu gramy w prostsze i mniej skomplikowane gry, żywotność akumulatora ulega podwojeniu. Czyli wynosi tyle, co na Mate 20 X. Ciekaw jestem, ile Mate 20 X wytrzymałby, gdyby można było na nim uruchomić The Legend of Zelda: Breath of the Wild albo TES V: Skyrim. Huawei na pewno zweryfikował to w laboratorium. Przecież nie sprawdzał czasu działania na Candy Crush czy Angry Birds, prawda?

Podczas porównania ze Switchem obecni na miejscu dziennikarze wybuchli słusznym śmiechem.

Prezes Richard Yu miał prawo się speszyć. Gdy na slajdzie za jego plecami pojawiło się porównanie z konsolą Nintendo, pracownicy mediów wybuchli rechotem, który było słychać nawet na oficjalnym nagraniu. Organizatorzy próbowali ratować sytuację brawami, a Richard Yu zaczął nieco panikować przy kolejnych „biggest“, „best“, „the most…“ . Uwznioślające przymiotniki padały ze sceny jak seria z karabinu.

Doskonale rozumiem, że każdy twórca dowolnego produktu będzie go zachwalał pod niebiosa. Takie jego prawo. Rozumiem też, że gdy porównanie z konkurencją wypada korzystnie, to należy go użyć. Tyle tylko, że Switch nie był, nie jest i nie będzie konkurencją dla Huawei Mate 20 X. Jeśli jednak na siłę dokonujemy porównania obu urządzeń tworzonych z myślą o graczach, to Huawei zawsze przegra starcie z Nintendo. Niezależnie od zainstalowanych podzespołów. Rozumieli to zgromadzeni na sali dziennikarze, ale zdaje się, że nie rozumie tego Richard Yu. Albo nie chce rozumieć.

W urządzeniu do gier najważniejsze są… gry. Niby oczywistość, ale Huawei udaje, że tego nie wie.

Pod względem mocy, jakości ekranu czy użytych podzespołów Nintendo Switch prezentuje się naprawdę mizernie. Mimo tego jest najszybciej sprzedającą się konsolą w historii Japończyków. Jak to możliwe? Z punktu widzenia zafiksowanego na cyfrach i parametrach Richarda Yu nie ma to najmniejszego sensu. Nastawieni na seryjną produkcję smartfonów Chińczycy zdają się nie baczyć na katalog gier na wyłączność, posiadane marki czy kultowe serie. Dla nich lepsza konsola to ich konsola, bo ma większy ekran. Koniec rozmowy.

Z taką logiką się nie wygra. Na szczęście nie trzeba z nią wygrywać. Pracownicy mediów instynktownie dali do zrozumienia, co sądzą o takich porównaniach. Są one równie dobre co Splatoon 2, Super Mario Odyssey, Dark Souls Remastered czy Super Mario Party uruchomione na smartfonie Huawei Mate 20 X. Przepraszam, jakim tam smartfonie. Na najlepszej mobilnej platformie do gier.

Nie wątpię, że kiedyś smartfony i tablety wypchną z rynku przenośne konsole.

Produkcja tak zwanych telefonów dla graczy to pierwszy krok ku tego celowi. Tyle tylko, że droga do przejścia składa się z wielu metrów wyboistego chodnika. Nim Huawei, Asus czy Xiaomi stworzy produkt oczarowujący graczy w USA i Europie minie kilka, jak nie kilkanaście lat. Problemem nie jest bowiem technologia, wydajność mobilnych podzespołów czy prawa patentowe. Chodzi o katalog własnych gier na wysokim poziomie.

Huawei nie ma żadnych gier na wyłączność. Asus nie ma żadnych gier na wyłączność. Xiaomi nie ma żadnych gier na wyłączność. Dopóki te firmy nie zbudują struktury powiązanych studiów deweloperskich na modłę Nintendo albo Sony, dopóty gamingowy smartfon pozostanie egzotyczną ciekawostką. Przynajmniej na szeroko rozumianym Zachodzie. Rynki azjatyckie to zupełnie odrębna kwestia, którą poruszam w tym miejscu.

Oczywiście już dzisiaj dotykowe wersje Fortnite’a i PUBG zarabiają miliony. Nie znam jednak nikogo, kto dla mobilnego PUBG kupi konkretny smartfon Huawei. Nie wtedy, gdy ta sama aplikacja zadziała mu na iPhonie, na Samsungu Galaxy albo Sony Xperii. Mam za to wielu znajomych, którzy nabyli Switcha dla Pokemonów, Zeldy czy Mario. To najlepiej pokazuje, która platforma do gier rzeczywiście jest „better“. A nawet „the best“.

Dołącz do dyskusji