Jak jeździć bez biletu we Wrocławiu? Sprawdziliśmy nowy system płatności

Jak jeździć bez biletu we Wrocławiu? Sprawdziliśmy nowy system płatności

Jak jeździć bez biletu we Wrocławiu? Sprawdziliśmy nowy system płatności

Bilet opłacony w kilka sekund, bez żadnych wydruków. Wystarczyła karta zbliżeniowa – ta sama, którą zawsze mam przy sobie i płacę za codzienne zakupy czy bilet do kina. Taki system biletów komunikacji miejskiej działa już we Wrocławiu.

Stolica Dolnego Śląska poszła w ślady Londynu, gdzie pasażerowie mogą płacić za przejazdy zbliżeniem karty płatniczej. Podobnie jak na Wyspach, także i tu wciąż działa karta-portmonetka czy bilety papierowe. Najwięcej emocji i pytań budzi jednak płacenie zbliżeniówką w pokładowych kasownikach. Pojechaliśmy do Wrocławia, gdzie tak można płacić we wszystkich autobusach i tramwajach, aby sprawdzić, jak przebiega proces płatności za przejazd i czy pasażerowie mają się czego obawiać.

Bilet wybieramy w kasowniku znajdującym się w pojeździe. Jego obsługa jest dziecinnie prosta.

Na ekranie głównym mamy do wyboru najpopularniejsze bilety – jednorazowe, czasowe i grupowe.

Potwierdzamy chęć zakupu i przykładamy kartę zbliżeniową lub telefon z płatnościami zbliżeniowymi (oferowanymi przez technologicznych gigantów) do kasownika.

Płatność jest bezpieczna. Zbliżenie karty do kasownika inicjuje wygenerowanie tokenu, czyli kodu w centralnym systemie, który jest przypisany do konkretnej karty. Nic się nie drukuje, więc nie mamy papierowego biletu, który moglibyśmy zgubić.

Kasowniki są dostępne we wszystkich autobusach i tramwajach transportu miejskiego.

W razie kontroli przykładamy kartę lub telefon do czytnika kontrolera.

Nie pojawiają się na nim nasze prywatne informacje takie jak numer karty, kod CVV czy lista ostatnich transakcji.

 

Kontroler widzi jedynie informację o opłaconym przez nas bilecie.

Na tej podstawie weryfikuje jego ważność.

Sami też możemy sprawdzić do kiedy jest ważny bilet. Wystarczy, że wybierzemy przycisk „Sprawdź ważność biletu” i przyłożymy kartę lub telefon do kasownika.

Teraz, kiedy już wiecie, jak działa nowy system zajmijmy się nim w szczegółach.

Skąd się wziął nowy system?

Prawie dwa lata temu Wrocław ogłosił przetarg na stworzenie nowego systemu dystrybucji biletów komunikacji miejskiej. Z czterech ofert wybrano tę od Mennicy Polskiej, która swój system oddała do użytku – zgodnie z planem – w marcu tego roku. Wrocławianie dość szybko się do niego przekonali i już w ciągu dwóch pierwszych miesięcy opłacili za jego pomocą 2,8 mln biletów jednorazowych i czasowych (mówimy tu tylko o tych opłaconych zbliżeniowo w kasownikach!). Stanowi to blisko 60 proc. wszystkich biletów jednorazowych sprzedanych we Wrocławiu w tym okresie.

Klatka z naszego wideo. Bilety można kupować również w biletomatach. W tym kanale sprzedaży karta płatnicza również pozostaje najwygodniejszą formą płatności.

Co ważne, obecny system nie wyklucza żadnego mieszkańca.

Obok siebie funkcjonują płatności zbliżeniowe, stykowe i bilety papierowe, a także te kupione w aplikacji.

Trzeba jednak pamiętać, że w autobusie czy tramwaju bilet kupimy jedynie zbliżeniowo. Nie jest to tzw. bug systemu, a świadoma decyzja. Przemawia za nią kilka argumentów.

Oszczędności

Jak wyliczyła Visa przełączenie się na płatności cyfrowe może wygenerować w wybranych miastach na całym świecie korzyści stanowiące równowartość rzędu 3 proc. ich PKB rocznie. Zyskuje cała gospodarka. Podobnie jest przypadku wrocławskiego systemu.

W przypadku tradycyjnych systemów biletowych koszt pozyskania 100 zł wynosi ponad 14 zł. W systemach elektronicznych, opartych na płatnościach bezgotówkowych, podobnych do wrocławskiego, to już tylko nieco ponad 4 zł. Zaoszczędzone pieniądze mogą później zostać wydane na inne cele, np. inwestycje – mówi Maciej Mironiuk z warszawskiego biura Visa, który odpowiada za rozwój płatności w transporcie w regionie Europy Środkowo-Wschodniej.

Więcej automatów biletowych

Według danych Narodowego Banku Polskiego, w portfelach Polaków znajduje się 39,6 mln kart płatniczych. 4 spośród 5 z nich to karty zbliżeniowe. Choć stanowią one znaczną większość, to w użyciu wciąż pozostają karty bez funkcji zbliżeniowej. We Wrocławiu cały czas można je wykorzystać do płacenia za przejazd – kartą lub gotówką można płacić w kioskach i automatach. Premierze nowego systemu towarzyszyło zwiększenie ich liczby – przybyło 20 kiosków i 30 automatów biletowych. Jeżeli posiadasz kartę bez funkcji zbliżeniowej, warto wymienić ją na nową, umożliwiającą płatności zbliżeniowe – to naprawdę wygodne.

Jeśli jednak z jakiegoś powodu nie możesz opłacić przejazdu (np. gdy karta została odrzucona przez kasownik) skontaktuj się z Biurem Obsługi Klienta Urbancard. Warto też sprawdzić w swoim banku czy karta dołączona do rachunku nie ma wyłączonej funkcji zbliżeniowej. Jej włączenie powinno zająć dosłownie chwilę.

Ułatwienia dla turystów

Wróciłem niedawno z Rio – pięknego miasta, po którym poruszałem się metrem. W internecie przeczytałem, że przyjezdni mogą sobie kupić kartę – portmonetkę, ale tej nie było na żadnej stacji, gdzie pytałem. Jedyną opcja było więc każdorazowe podejście do okienka i kupno żetonu…

Tymczasem, we Wrocławiu turyści nie mają takich problemów. Kasowniki są we wszystkich autobusach i tramwajach, obsługują kilka języków, a jedyne czego potrzebują, to karta zbliżeniowa.

Będąc we Wrocławiu zasięgnęliśmy języka wśród miejscowych. Część z nich pytała nas:

„Czy to jest bezpieczne?”

Krótka odpowiedź brzmi: TAK!

Dłuższa wymaga wprowadzenia. Mennica współpracowała z Visa i innymi organizacjami płatniczymi, przy projektowaniu systemu, więc o bezpieczeństwo możemy być spokojni. Wiemy już przecież, że cały system kontroli – a więc również kontroler – nie ma dostępu do danych wrażliwych.

Kontrola w autobusie czy tramwaju nie różni się w tym przypadku niczym w stosunku do płacenia zbliżeniowo za zakupy w sklepie. Nie obawiamy się przecież wyciągnąć swojej karty w markecie, choć wokół są kamery czy inni klienci. Tak samo nie powinniśmy się obawiać kontroli, bo karty nie musimy nikomu oddawać – sami zbliżamy ją do czytnika kontrolera.

„A co z fałszywymi kanarami?”

Teoretycznie ktoś mógłby się przecież przebrać za kontrolera i w przebraniu (musiałby zainwestować w uniform i podrobić legitymację) ściągnąć od ludzi po 50 zł. Wyobraźmy sobie taką hipotetyczną sytuację. Złodziej musiałby najpierw wejść w posiadanie terminala. Aby go zdobyć, trzeba założyć firmę i podać swoje dane w kilku miejscach, aby w razie podejrzenia popełnienia przestępstwa organy ścigania nie miały problemów z namierzeniem danego delikwenta. Poza tym agent rozliczeniowy monitoruje przedsiębiorców, którym udostępnia terminale płatnicze. Robi to, żeby uniknąć tego typu oszustw.

To nie wszystko. Załóżmy, że łup z jednego dnia wynosi 1000 zł. Czy okraść dało się 20 osób? Otóż nie, bo pieniądze nie trafiły jeszcze na konto złodzieja – na razie znajdują się pod kontrolą organizacji płatniczej. Zadowolony złodziej kontynuuje jednak swój proceder. Nie wie, że jedna z tych 20 osób sprawdziła już swój rachunek i zgłosiła podejrzaną płatność. W ruch idą wówczas procedury, które skutkują zatrzymaniem złodzieja.

Wątpię czy dla kilku transakcji po 50 zł warto przeprowadzić taką operację, która sama w sobie jest bardziej kosztowna.

 

Można powiedzieć, że jeśli chcesz kogoś okraść z karty zbliżeniowej, to nie rób tego zbliżeniowo, a walnij go pałką w głowę (śmiech). To wszystko sprawia, że system jest bardzo bezpieczny – mówi Jacek Sieński, dyrektor działu handlowego z Pionu Płatności Elektronicznych Mennicy Polskiej S.A.

Taki proceder się po prostu nie opłaca.

Starsze, wrocławskie kasowniki żegnają się z pasażerami. PS. Oczy są tu doklejone nieprzypadkowo.

Wrocław wkracza do miejskiej ekstraklasy.

Wrocławski system został już nagrodzony na konferencji Smart City, gdzie podkreślono, że miasto wyrasta na lidera innowacyjnych bezgotówkowych płatności miejskich. Zbliżeniowość, większa wygoda i szybkość wyznaczają bowiem kierunek w jakim rozwijają się miasta. Podobny system działa już w Jaworznie, Świebodzicach i Rybniku, a w planach znajduje się także wdrożenie w Warszawie. Sam nie mam nic przeciwko jego popularyzacji, bo z pomocą karty zbliżeniowej Wrocław zwiedzało się pierwszorzędnie.

Zdjęcia: Marcin Połowianiuk

*Materiał powstał we współpracy z Visa.

Dołącz do dyskusji

Advertisement