72 godziny z nowym królem mobilnej rozrywki. Sony Xperia XZ3 – pierwsze wrażenia

Artykuł/Technologie 19.09.2018
72 godziny z nowym królem mobilnej rozrywki. Sony Xperia XZ3 – pierwsze wrażenia

72 godziny z nowym królem mobilnej rozrywki. Sony Xperia XZ3 – pierwsze wrażenia

Ten smartfon przywraca Sony do smartfonowej czołówki. Xperia XZ3 wchodzi na rynek z donośnym przytupem, przypominając, że z japońskim producentem nadal trzeba się liczyć.

Póki co spędziłem z Xperią XZ3 72 godziny, więc na szczegółowe wrażenia przyjdzie jeszcze czas. W tym krótkim czasie poznałem jednak ten telefon na tyle dobrze, by nieco o nim o powiedzieć, a na pewno na tyle dobrze, by bardzo go polubić.

Dla mnie telefon to jednocześnie narzędzie pracy i maszynka multimedialna. Od smartfona wymagam wiele, bo to od niego nierzadko zależy mój zarobek, a jednocześnie gdy już znajdę chwilę na rozrywkę, to chcę jej doświadczać w najwyższej jakości, na jaką stać urządzenia mobilne.

Przez ostatnie trzy doby nie udało mi się sprawdzić, na ile nowa Xperia spisze się w zadaniach specjalnych, ale dobitnie przekonałem się, że Sony wypuściło na rynek nowego czempiona mobilnej rozrywki.

Zanim pójdziemy dalej, uczcijmy minutą donośnego wzdychania urodę tego urządzenia. Z perspektywy fotografa – koszmar, wszystko się błyszczy, bez filtra polaryzacyjnego nie podchodź. Z perspektywy użytkownika – nie mogę się napatrzeć.

Fot: Marcin Połowianiuk

 

Na testy trafiła do mnie wersja w unikalnym kolorze, który zależnie od światła przechodzi od głębokiego różu po nasz firmowy, Spider’s Webowy fiolet.

Fot: Marcin Połowianiuk

 

U szczytu znajdziemy tackę na kartę nano SIM i microSD (do 512 GB). To jedyny element konstrukcji, który rodzi moje wątpliwości – nie jest to bowiem tacka wyciągana na specjalną „pinezkę”, lecz prosta, dość giętka zaślepka, którą łatwo połamać.

 

Reszta telefonu wykonana jest wzorowo. Spełnia on też normę iP65/68, więc bez obaw możemy wyciągnąć go z kieszeni w deszczu.

 

Cudnie prezentują się zaokrąglone krawędzie. Tafla szkła oblewa ekran do samych brzegów, zostawiając tylko niewielką przestrzeń pod i nad ekranem.

 

Owa przestrzeń jest jednak doskonale zagospodarowana. U góry znajdziemy 13-megapikselowy aparat z pięcioosiową stabilizacją i głośnik…

 

…u dołu zaś nienachalne logo Sony i drugi głośnik. Tandem głośników stereo gra absolutnie fenomenalnie; dźwięk jest czysty, mocny i nie przesterowuje nawet na najwyższych poziomach.

 

Zatrzymam się na moment przy dźwięku, bo Sony Xperia XZ3 to prawdziwy król bezprzewodowego audio w smartfonach. O ile nie znajdziemy tu gniazda słuchawkowego (w zestawie jest adapter), tak przez Bluetooth 5.0 prześlemy audio najwyższej jakości, dzięki kodekom LDAC i DSEE HX.

 

Wracając do tego, co na froncie. Między głośnikami znajduje się prześliczny, 6-calowy wyświetlacz OLED o rozdzielczości 2880 x 1440, wspierający HDR i autorską technologię Triluminos. Co tu dużo mówić, panel prezentuje się fantastycznie.

 

Sześciocalowy ekran w połączeniu z głośnikami stereo sprawił, że telefon jest dość wysoki. W porównaniu do np. LG V30 jest on węższy, a do tego ma zaokrąglone plecki, więc trzymanie go w dłoniach jest bardzo wygodne, pomimo sporej masy (193 g).

 

Sony wprowadziło też inteligentny ekran, czyli klasyczny always-on-display. To jedna z moich ulubionych implementacji tej technologii.

 

Na wygaszonym panelu OLED pojawia się godzina, informacje o powiadomieniach czy np. okładka słuchanego na Spotify albumu. Gdy przyjdzie nowe powiadomienie, ikonka powiadomienia jest delikatnie animowana. Kapitalnie to wygląda i jest bardzo użyteczne.

 

Dziennie spędzam około 1,5 godziny na YouTubie. I dawno już nie był to tak przyjemnie spędzony czas, jak przy Xperii XZ3. Nie dość, że obrazek jest przepiękny, to dźwięk emitowany przez głośniki wynosi oglądanie na wyższy poziom.

 

Jakby tego było mało, w Xperii XZ3 znajdziemy patent pokazany w XZ2 – dynamiczne wibracje, które możemy dostosować dla każdej aplikacji z osobna. Niby drobiazg, ale trzymając telefon w dłoniach te wibracje robią różnicę w odbiorze.

 

Xperia XZ3 czerpie też garściami z tego, co Sony ma najlepsze – gier. Do telefonu możemy podłączyć pada Dual Shock i dzięki funkcji Remote Play grać na PlayStation 4 bez włączania telewizora.

Fot: Marcin Połowianiuk

 

Aparat opiszę w osobnym tekście, bo jest tu dużo do opowiedzenia. 19-megapikselowy sensor wyposażony jest w pięcioosiową stabilizację obrazu (choć w wideo działa ona tylko w rozdzielczości Full HD) i z tego co widzę teraz, radzi sobie naprawdę nieźle.

 

Powrócił też tryb Super Slow-Motion w 960 fps i rozdzielczości 1080p. Przyjrzymy się mu przy okazji testu aparatu.

 

No i coś, za co Sony należą się brawa – Xperia XZ3 prosto z pudełka pracuje pod kontrolą Androida 9.0 Pie. W połączeniu ze Snapdragonem 845 i 4 GB RAM-u gwarantuje to szybką, płynną pracę telefonu. Przez ostatnie 3 dni nie zauważyłem najmniejszego spowolnienia.

 

Jak do tej pory niespodzianek nie sprawia też akumulator. 3330 mAh bez trudu wytrzymuje cały dzień intensywnego użytkowania, a gdy przychodzi do ładowania, można to zrobić albo adaptacyjną ładowarką przewodową, albo bezprzewodowo.

 

Testy czas zacząć!

Przyznaję, cieszę się na najbliższe tygodnie. Xperie wraz z tym modelem w końcu odzyskują dawną świetność. I tak jak przez dłuższy czas trudno było mówić o Sony w kategorii czołówki rynku mobilnego, tak teraz – nareszcie – można wymieniać ich jednym tchem obok Samsunga, LG czy Huawei.

Po 72 godzinach jestem zauroczony (nie tylko kolorem). Teraz czas się przekonać, czy wraz z kolejnymi godzinami zauroczenie się utrzyma i czy Sony Xperia XZ3 rzeczywiście jest w stanie konkurować z najlepszymi.

Smartfon trafi do sprzedaży dopiero 5 października w cenie 3399 zł, więc jest jeszcze sporo czasu, by zastanowić się nad zakupem.

Jak na moje oko (i ucho) – Xperia XZ3 rozjeżdża większość rywali pod względem możliwości multimedialnych. A jak spisze się w pozostałych aspektach? Tego dowiecie się z pełnej recenzji.

Dołącz do dyskusji

Advertisement