Smartfon w etui czy bez? Debata blogerów Spider’s Web

Artykuł/Sprzęt 10.09.2018
Smartfon w etui czy bez? Debata blogerów Spider’s Web

Smartfon w etui czy bez? Debata blogerów Spider’s Web

Czy nosisz smartfon w etui? To pytanie zadaliśmy blogerom Spider’s Web, Spider’s Web Rozrywka, Autobloga oraz Bezprawnika. Oto, co odpowiedzieli. 

Przemysław Pająk: etui to gwałt na sztuce projektowania smartfonów

Etui? Fuj! Niszczy wszystkie doznania estetyczne związane z używaniem smartfona, czyli najważniejszego dziś urządzenia komputerowego w użyciu człowieka. Uwielbiam otaczać się rzeczami, które bardzo mi się podobają.

iPhone X, którego na co dzień używam, to jedna z ładniejszych rzeczy kiedykolwiek zaprojektowana przez człowieka, więc musiałbym na głowę upaść, by oszpecać go jakimś etui.

Smartfon w etui: nie, po stokroć nie!

Dawid Kosiński: Jak smartfon, to tylko w etui

Dbam o swoje sprzęty. Tyczy się to także smartfonów. Każda rysa na nich mnie irytuje, każda plamka czy szczerba doprowadza do szału. Dlatego swój smartfon noszę w etui. Staram się jednak, żeby było ono ładne lub chociaż neutralne, zachowujące charakter urządzenia

Nie przemawiają do mnie modele pancerne, przez które każdy sprzęt wygląda jak Hammer od myPhone’a. Odpowiednio dobrane etui sprawia, że posiadam ładny sprzęt, który ma spore szanse na przeżycie bliskiego spotkania z ziemią. Nie bez znaczenia jest, że odpowiednio zabezpieczony smartfon można też po jakimś czasie sprzedać lub oddać bliskim. Czy zrobiłbym to samo z telefonem, który po roku wygląda jak wydarty psu z gardła? Zdecydowanie nie.

Smartfon w etui: tak

Szymon Radzewicz: smartfon w etui to jak całowanie się przez szkło

Gdyby producent smartfonu chciał zamykać piękne, nowoczesne urządzenie w okropnym materiałowym kondomie, to sam by to zrobił. Współczesne urządzenia mobilne są do siebie coraz bardziej podobne pod względem parametrów, możliwości i podzespołów.

Dlatego tak ważne jest tzw. user experience, czyli detale wpływające na indywidualne doświadczenia. Nowoczesny smartfon ma tyle i tyle mm szerokości, tyle i tyle gramów masy, aby używało się go możliwie komfortowo. Tak, jak zaplanowali to sobie projektanci. Futerał wywraca tę filozofię do góry nogami.

Jasne, futerał sprawia, że smartfon jest bezpieczniejszy. Bardziej odporny na upadki czy klucze w kieszeni. Doskonale to rozumiem. Jednak wiecie – chrzanić to. Wolę używać nagiego, pięknego, lśniącego smartfonu przez rok, a gdy na ekranie pojawi się pajęczyna, wymienić go na nowy. Życie z futerałem to jak życie na pół gwizdka. Bezpieczne. Asekuracyjne. Nudne. Może jak będę miał 50-tkę na karku, kupię sobie etui na smartfon, w komplecie z laską i sztuczną szczęką. Póki co wolę jednak doświadczać tego, co proponują wybitni designerzy.

Bo nowoczesny smartfon to przede wszystkim design, a dopiero potem podzespoły.

Smartfon w etui: nie!

Mateusz Nowak: etui etui etui

Z jednej strony lubię się zachwycać pięknie wykonanymi urządzeniami, a z drugiej lubię, gdy korzystanie z nich jest po prostu wygodne. Dlatego od lat korzystam z etui. Jednak jeśli nie korzysta się ze smartfonów Samsunga lub Apple, to dość trudno jest znaleźć naprawdę dobre etui.

Sam to przerabiałem przez kilka ostatnich lat. Moje problemy skończyły się, gdy postawiłem na iPhone’a. Etui do niego dokupiłem jeszcze pierwszego dnia, wybierając świetne, oryginalne, skórzane etui Apple. Uwielbiam w nim wszystko. To, jak chroni tył i przód urządzenia. To, jak miłe jest w dotyku. Oraz to, jak wygodnie i pewnie trzyma się w nim smartfon.

Człowiek człowiekowi wilkiem, a etui etui etui.

Smartfon w etui: tak, ale tylko wysokiej jakości

Jakub Kralka: etui upokarza

Nie po to każdego roku godzinami produkujemy się o szkiełku, aluminium, pięknych gradientach od Huawei, opływowej bryle nowego flagowca, by następnie wszystko to pakować w obszerny silikon, który jest brzydki i na dodatek sprawia, że urządzenie staje się nieporęczne.

Od lat niezmiennie w klubie “chrzanić etui”. A czy korzystam z etui? Tak, przecież ten telefon kosztował 5 koła! Ale szczerze go nienawidzę i delikatnie sobą pogardzam.

Smartfon w etui: tak

Marta Daszkiewicz: etui, bo kotki są wszędzie

Od kilku lat telefony zawsze noszę w etui. Ale nie są to pancerne futerały, które chronią przed uszkodzeniami. To zwyczajne silikonowe pokrowce z małymi kocimi uszami, dorysowanymi wąsami i nosem. Zmieniam je na nowe, kiedy się trochę zniszczą. Ale zawsze są kocie. Bo jestem kociarą totalną.

Tylko ludzie czasem dziwnie się patrzą w autobusie…

Smartfon w etui: tak

Tymon Grabowski: nie cierpię smartfonów

Więc jak pomyślę sobie, że musiałbym kupować kolejnego zamiast tego jedynego, którego w swoim życiu kupiłem, to robi mi się słabo. Poszedłem więc do stoiska z etui w supermarkecie i poprosiłem o jakąś solidną obudowę w męskim kolorze.

Wyszedłem z gąbczastym czymś w odcieniu świnki Peppy. Używam od 3 lat, jest bardzo dobre, można doklejać do niego karteczki post-it i nie odpadają. Smartfon tylko w etui.

Smartfon w etui: tak

Łukasz Kotkowski: Panie, nie pamiętaj mi grzechów młodości.

Trudne pytanie. Przez większość życia nosiłem smartfony w etui, wychodząc z założenia, że wolę mieć smartfon w pokrowcu (starałem się przy okazji wybierać takie w miarę estetyczne) niż smartfon z pękniętym ekranem.

Z biegiem czasu i w miarę jak przez moje ręce zaczęło się przewijać coraz więcej telefonów testowych, zdałem sobie sprawę, że… jeszcze nigdy w życiu nie upuściłem telefonu. No, nie licząc momentów, w których robiłem to specjalnie na potrzeby recenzji. Zdjąłem więc pokrowiec z prywatnego telefonu i tak już zostało.

Etui ogranicza. Utrudnia korzystanie z telefonu. Powiększa i tak spore już gabaryty urządzeń, przez co wyglądamy komicznie wsadzając sprzęt do kieszeni. Przeszkadza na tyle, że momentami potrafi odebrać przyjemność obcowania ze smartfonem.

Toteż nie, już nie noszę smartfonów w etui, choć kiedyś nosiłem. Panie, nie pamiętaj mi grzechów młodości.

Smartfon w etui: już nie

Marcin Połowianiuk: z etui jest jak z backupem danych

Są dwa typy ludzi: ci którzy robią backup i ci, którzy dopiero zaczną po stracie danych. Tak samo jest z etui. Nigdy nie zakładałem ich na smartfony, bo bardzo doceniam nowoczesne wzornictwo i materiały stosowane w smartfonach. Kaleczenie wyglądu jakąś gumą, silikonem, czy innym plastikiem to wręcz zbrodnia na dobrym smaku. Przez lata uważałem, że etui to zło.

Tego roku się doigrałem. Rozbiłem szybkę w smartfonie, a dwa tygodnie później moja żona zbiła w drugim, a ojciec w trzecim. Po tej terapii wstrząsowej względy praktyczne wygrały nad estetyką. Dopowiadam sobie, że jest w tym drugie dno, bo staram się ograniczać korzystanie ze smartfona w czasie wolnym. Brzydkie urządzenie zdecydowanie w tym pomaga.

Smartfon w etui: już tak

Piotrek Barycki: smartfon w etui? I co dalej? Kask na wyjście do sklepu?

Zresztą nie zatrzymujmy się w tym miejscu! Auto obklejmy poduszkami, a na parkingu wyrzucajmy przez okna gumowe odbojniki. Buty na wyjście z domu wkładajmy koniecznie w foliowe worki.Przed jedzeniem zawsze myjmy ręce.

Ok, to ostatnie ma akurat sens. Te wcześniejsze – niezbyt. Podobnie jak w większości przypadków noszenie smartfona w pokrowcu. Nie po to dobiera się smartfona staranie pod każdym względem, uwzględniając też wygląd, żeby potem przez lata obcować z czymś, co wygląda zupełnie inaczej od tego, za co się zapłaciło. Nie chcę być niewolnikiem idealnego wyglądu telefonu, ukrytego stale pod szpetną gumą czy plastikiem.

Zysk przy odsprzedaży? Jasne, zawsze coś miłego. Ale nie kosztem rocznej czy dwuletniej udręki z zabudowanym smartfonem.

Mimo tego wszystkiego… sam zakładam dość regularnie etui na smartfona. Ale nie po to, żeby się nie porysował – po prostu tak łatwiej przyczepić go do uchwytu do biegania, na rowerze albo do paska.

Smartfon w etui: nie, budzi we mnie obrzydzenie

Maciej Gajewski: Mam zbyt ładny telefon, by go chować do futerału.

Gdybym nosił telefon w etui to zapewne nie miałby on na swojej obudowie tylu rys – a przecież mam go raptem od niespełna roku. Gdybym kupił do niego stosowny futerał, to nie musiał bym tu chwalić GoRepair za błyskawiczną usługę wymiany pękniętego wyświetlacza na nowy.

Za etui do telefonu przemawia prawie wszystko, a przede wszystkim zdrowy rozsądek. Tyle że to „prawie” jest tu dla mnie kluczowe.

Nie rozumiem po co kupować smukły, zgrabny, poręczny telefon, by następnie chować go do etui. Co z tego, że jego krawędzie będą lśnić, plecki nie zawierać żadnej rysy, jak i tak tego nigdy nie zobaczymy – przecież nosimy go w futerale. Na dodatek telefon w etui jest grubszy, cięższy i nieco mniej wygodny.

Telefon w futerale: nie

Joanna Tracewicz: etui jak zbroja, bo smartfon, klucz i szminka są w torebce

Jestem bałaganiarą, jestem łajzą, co chwilę coś gubię i przewracam. A do tego łatwo się wściekam. Nie trzeba być matematykiem, aby zatem dodać dodać dwa do dwóch i wywnioskować, że jeśli upuściłabym na posadzkę mojego iPhone’a 7, to dostałabym szału.

I nie mogłabym się nawet wyżyć na swoim telefonie, bo ten leżałby w kawałkach na ziemi. Poza tym często zdarza mi się wrzucać wszystko do jednej przegrody plecaka bądź torebki. Rysa na złocie? Prędzej założę drewnianego case’a.

Smartfon w etui: tak!

Piotr Grabiec: etui jak foliowe opakowanie na pilota u dziadków

Którego nigdy nie zdjęli, żeby się przypadkiem nie zniszczył. Nie po to kupuję ślicznego nowego ajfona, żeby wsadzać go w kondoma. Gorilla Glass też wystarczy, żeby ekran się przesadnie nie rysował.

Jedyne etui jakie toleruję, to takie funkcyjne, wykorzystywane okazjonalnie – z powerbankiem na dłuższy dzień poza domem albo wodoodporne na wakacje. Na co dzień nie ma opcji, żebym swój telefon okrywał jakimś kawałkiem skóry albo plastiku. No chyba, że byłaby mowa o telefonie z Androidem, to wtedy można założyć case z jabłkiem dla niepoznaki.

Smartfon w etui: nie

Matylda Grodecka: Smartfonie, wybacz mi etui!

Ach smartfonie bez etui, jakże tęsknie za twoim gładkim dotykiem, ślicznym połyskiem, miłymi dla oka refleksami, gdy światło igra łobuzersko na twych plecach. Jakże mi żal, piękny przyjacielu, więzić cię w plastikach i ochronkach, powtarzając sobie i tobie, że to dla twojego dobra.

Wiem, że w to nie wierzysz, ale to prawda. Tyle razy wymykałeś mi się z rąk, nocowałeś pod kanapą lub lądowałeś na zbite szkiełko, że wiem, że muszę cię chronić i mogę to zrobić tylko w ten sposób.

I Czasami tylko wieczorem, leżąc w łóżku, pozwalam sobie cię rozebrać i cieszyć oko i palce pięknem twoich kształtów.

Smartfon w etui: tak, niestety

Patryk Fijałkowski: Pytacie złą osobę

Serio. Ja jestem absolutnym dzikusem. Posiadania komórki świadomie odmawiałem, dopóki nie przeprowadziłem się do Warszawy na studia – czyli do 2011 r. Do pierwszego smartfona dorwałem się z kolei z trzy-cztery lata temu.

Od tamtej pory miałem może z trzy modele – żadnego nie kupiłem, wszystkie dziedziczyłem. Mój aktualny sprzęt – sędziwy iPhone 5c ze skłonnościami samobójczymi – jest poobijany i poobcierany ze wszystkich stron. Moim jedynym wkładem w jego bezpieczeństwo było nałożenie zewnętrznej szybki… która i tak jest już od kilku miesięcy popękana

Nie zrozumcie mnie źle, to nie jest tak, że nienawidzę smartfonów. Wręcz przeciwnie, to taki współczesny scyzoryk z ekranem. Bardzo, bardzo ułatwia mi życie. Myślę o nim jak o narzędziu, czymś fundamentalnie użytkowym, i cieszę się, kiedy nie muszę na niego chuchać i dmuchać, przejmować się upadkiem czy nowymi rysami. Szczególnie że jestem genetycznie niezdarny, więc o takie przygody łatwo. Z etui nie korzystam, bo zwyczajnie nie widzę potrzeby, nie myślę o tym, mówię sobie: jakoś to będzie.

I jakoś to jest. Pewnie jak kupię w końcu superwypasionego smartfona z teleporterem i ekspresem do kawy, za własne, ciężko zarobione pieniądze, po długich godzinach rozkmin na temat tego, który model wybrać, to będę się do niego wtulał we śnie. Będę go kochał i martwił się, gdy stracę go z oczu. I wtedy kupię etui, bo to zwyczajnie bezpieczniejsze rozwiązanie. Ale póki co – NIECH SIĘ DZIEJE WOLA GRAWITACJI.

Smartfon w etui: nie

Rafał Gdak: używanie smartfona bez etui jest niewygodne

Nie wyobrażam sobie korzystania ze smartfona bez etui. Powodów jest kilka, najważniejszy jest banalnie prosty. Nie czuję się pewnie, dzierżąc w dłoni gołe urządzenie. To pokłosie odchudzania smartfonów przez producentów oraz stosowania śliskich materiałów, zwłaszcza aluminium.

Stosuję więc etui dla własnego komfortu. Telefon nie wyślizguje mi się z ręki, nigdy go nie upuściłem. Drugi, mniej ważny powód jest taki, że dbam o swoje urządzenia. Po roku, dwóch nadal wyglądają jak nowe, co zawdzięczam etui i folii ochronnej na wyświetlacz.

Obecnie korzystam z oryginalnego akcesorium Apple’a – silikonowego etui w kolorze błękit nieba.

Smartfon w etui: tak

Michał Tabaka: bardziej funkcje niż wygląd

Jestem praktyczny. I ciągnie mnie do rzeczy po prostu bardziej funkcjonalnych niż bardziej ładnych. Dlatego raczej nie zerkam w stronę etui. Nawet jak mam w ręku szklanego iPhone’a 8. Wyjątek był jeden. To w czasach BlackBerry Torch 9800.

Tamto etui skusiło mnie znowu funkcjonalnością pozwalającą jeżynkę mieć na pasku. A tak ewentualne rysy, przybrudzenia, czy plamy jakoś po mnie spływają. No chyba, że przy okazji telefon przestanie dzwonić.

Po prostu wolę z brzydkiego móc się połączyć niż na ładnego tylko patrzeć.

Smartfon w etui: nie!

Adam Majcherek; tak, ale z konieczności

Smartfon to jedno z moich podstawowych narzędzi pracy i szlag by mnie trafił, gdyby po lądowaniu na ziemi musiał trafić na tygodnie do serwisu, albo co gorsza nadawał się do wyrzucenia. Dlatego zawsze zakładam jakieś pancerne etui.

Owszem, estetyka sprzętu mocno na tym cierpi, ale jakoś przeszedłem nad tym do porządku dziennego. Poza tym, między smartfona a etui wrzucam prawo jazdy. Dzięki temu zawsze mam pewność, że mam je przy sobie. Korzystam z płatności zbliżeniowych, więc rzadko noszę cały portfel. A prawo jazdy wciąż się przydaje.

Smartfon w etui: tak, ale bez satysfakcji

Tomek Domański: #etuilepsze

Do etui przekonałem się raptem jakieś 1,5 roku temu. I to wcale nie ze względu na aspekt ochronny tego wynalazku. Mój ówczesny smartfon wsadzony w etui po prostu lepiej leżał w dłoni. I nie dość, że trzymało się go wygodniej, to jeszcze okazało się, że takie etui całkiem nieźle go chroni.

Dlatego mój obecny smartfon również wylądował w silokonowym ochraniaczu. I tak, wygląda to trochę gorzej, ale nie przeszkadza mi na tyle, że czuję odrazę wyciągając telefon z kieszeni.

Smartfon w etui: tak jest bezpieczniej

Werdykt: 11 do 8 dla smartfonu w etui. Przy okazji przypominamy, że dobrym miejscem do kupienia etui jest etuo.pl.

Dołącz do dyskusji