Żałuję, że nie urodziłem się później. Radomskie technikum pokazuje, jak powinna wyglądać edukacja w XXI wieku

Artykuł/Technologie 03.09.2018
Żałuję, że nie urodziłem się później. Radomskie technikum pokazuje, jak powinna wyglądać edukacja w XXI wieku

Żałuję, że nie urodziłem się później. Radomskie technikum pokazuje, jak powinna wyglądać edukacja w XXI wieku

Łukasz Gierek ze swoimi podopiecznymi projektuje średniowieczne grodziska, drukuje ich modele i łączy uczniów z całego świata. Jego uczniowie to mistrzowie projektowania 3D i komunikacji po angielsku.

Łukasz Gierek to jeden z najciekawszych nauczycieli w Polsce. Nie dość, że organizuje pasjonujące zajęcia, to jeszcze jeździ po całym świecie z prezentacjami na temat edukacji. Jest dumnym posiadaczem tytułu Microsoft Innovative Educator Expert.

Karol Kopańko, Spider’s Web: Informatyki w polskich szkołach nadal zaczynają się od pokazania jak obsługiwać myszkę?

Łukasz Gierek, nauczyciel w Zespole Szkół Technicznych w Radomiu: Tak, bo dzieciaki są przyzwyczajone tylko do dotykania ekranu (śmiech).

Robią to na lekcjach? Znam szkoły, gdzie smartfony nauczyciel zbiera na początku lekcji i oddaje na końcu.

Nie u nas. Dzieciaki przychodzą do szkoły zanurzone w nowej technologii, a naszym celem jest pokazanie kreatywnych i ciekawych sposobów jej wykorzystania.

Łukasz prowadzi warsztaty razem z Finem, Pekką Ouli. / Konferencja Majowe Mrozy.

Porozmawiajmy o tych sposobach. Nauczasz komputerowego rysunku technicznego.

Przejmuję młodzież, która ma już doświadczenie z rapitografem czy papierem milimetrowym i wprowadzam ją w świat komputerowych narzędzi przydatnych w projektowaniu. Na lekcjach używamy różnego oprogramowania (np. Solid Edge, czy onlineowego Tinkercada) do przenoszenie przedmiotów rzeczywistych do pamięci komputera w trójwymiarze.

Możesz podać jakiś przykład?

Miasto wystarczy?

Przenosicie Radom do komputera?

Zaczęliśmy od naszej szkoły. Teraz mamy ją odwzorowaną zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz, więc możemy urządzać cyfrowe wycieczki. Kiedy dzieciaki się w tym wprawiły postanowiłem podnieść poziom trudności i połączyć projektowanie z historią. Wzięliśmy plany i rysunki przedstawiające Grodzisko Piotrówka, czyli średniowieczną osadę, która znajdowała się na terenie dzisiejszego Radomia. I w kilka dni zbudowaliśmy jej model, który później wydrukowaliśmy na drukarce 3D.

Grodzisko Piotrówka – wydrukowany model.

Wow!

Miałem kontakt z ludźmi, którzy robili w Radomiu wykopaliska, więc pozyskanie materiałów nie było problemem. Najważniejsza jest chęć samych uczniów, a tej im nie brakuje. Kiedy sam planuję, że do jutra będziemy mieli odwzorowaną jedną chatę, to w rzeczywistości udaje się ich zrobić kilka.

Mam nadzieję, że współpracę uda się jeszcze zacieśnić.

Mieliśmy już spotkanie robocze z pracownikiem Polskiej Akademii Nauk, który pracował przy wykopaliskach w Radomiu. Nasza współpraca ma opierać się na pomocy w digitalizacji i trójwymiarowym odwzorowaniu wykopanych przedmiotów. Będziemy je skanowali z wykorzystaniem Kinecta.

To, co mówisz różni się od zwykłego obrazu polskiej szkoły.

Staramy się świecić przykładem. Także za granicą. Teraz jest to prostsze niż kiedykolwiek. Urządzamy na przykład spotkania „mystery Skype” z młodzieżą z innych krajów.

Na czym to polega?

Odnajduję ciekawego nauczyciela na platformie edukacyjnej Microsoftu i umawiam się z nim na konkretny termin, a później dzwonimy do siebie. Tylko nauczyciele wiedzą, gdzie ta szkoła jest. Dzieciaki muszą zadawać pytania, na które można odpowiedzieć twierdząco lub przecząco. Ich celem jest odkrycie skąd są ich rozmówcy.

Mieliśmy na przykład spotkanie na Skype’ie z grupą z Malezji i potrzebowaliśmy dobrej pół godziny, aby rozszyfrować kraj ich pochodzenia. „Czy macie czerwony kolor na mapie”, „czy mieszkacie na wyspie” – dzięki takim pytaniom młodzież poszerza również wiedzę z geografii.

No i z angielskiego, prawda?

Zdecydowanie. Kto kiedyś w wieku 15 lat mógł powiedzieć, że ma znajomych z Portugalii, Peru czy Singapuru? A my ich oprowadzamy po naszych szkołach.

Czyli przyjmujecie delegacje?

Tak, na Skype. Była to jedna z aktywności podczas Skype-a-thonu, czyli międzynarodowego święta Wkype, które odbywa się corocznie w listopadzie.

Skype’owa wycieczka po szkole.

Uczniowie chodzą z telefonem po całej szkole i pokazują co, gdzie mamy. Wchodzą do klas, proszą innych uczniów o przedstawienie maszyn, z których korzystają lub programów, na których projektują. Kiedy nauczycielka z Portugalii zobaczyła jakie mamy wyposażenie, to aż oniemiała i powiedziała, że u nich tak wyposażone są uniwersytety. Akurat wtedy mieliśmy delegację z telewizji i dziennikarz przeprowadzili z nią wywiad o edukacji, nagrywając ekran smartfona w czasie wycieczki.

To może zadziałać także w drugą stronę. To znaczy – Wy możecie podróżować bez ruszania się z ławek.

Już to robimy. Ostatnio mieliśmy na przykład wycieczkę po muzeum egipskim w Kairze. Przewodnik trzymał smartfona w ręce i nagrywał nam eksponaty pokazując najmniejsze detale. Dowiedzieliśmy się więcej niż gdybyśmy tam byli. Przewodnik zadaje pytania uczniom, a uczniowie jemu – jak podczas realnej wycieczki

Wszystko to świetnie brzmi: Portugalczycy są zachwyceni wyposażeniem naszej szkoły, ale wątpię, abyśmy podobny komplement usłyszeli od Finów.

To liderzy w edukacji. I… masz rację. Rozmawiałem kiedyś z kolegą po fachu z Finlandii i zapytałem, ile mają drukarek 3D. Powiedział, że 15. W tym jedną do drukowania w gastronomii.

A wy, ile macie?

Jedną. Zakupioną przez radę rodziców.

Ale to nie chodzi o to, aby licytować się kto ma szybszy procesor czy większy monitor. Fajnie jest mieć więcej drukarek, ale ich wykorzystanie zależy od motywacji i pomysłowości dzieciaków.

I nauczyciela.

My jesteśmy przewodnikami. Mamy wskazać kierunek. Pokazać co jest możliwe. A później zadbać o jak najlepsze warunki do pielęgnowania młodych talentów.

Owszem, w Finlandii może być pod tym kątem łatwiej. W szkole na 1400 uczniów mają tam 50 różne profile nauczania. My, mamy 8, a uczniów 1,2 tys. Piękno nowych technologii pokazuje jednak, że taką samą półkę można zaprojektować w Indiach, Polsce czy Finlandii.

Chyba nie łapię tej metafory.

Wraz z nauczycielami z mojej szkoły przygotowaliśmy międzynarodowy projekt „DIY4Earth”, w czasie którego wykorzystywaliśmy śmieci do zrobienia czegoś pożytecznego. Uczestnicy projektu mieli za zadanie przygotować wizualizacje finalnego produktu najpierw w Thinkercadzie, potem przenieść projekt do rzeczywistości mieszanej, tak aby wizualizować sobie jak będzie on wyglądał w realnej przestrzeni, a następnie go wykonać.

Fajnym przykładem w tym projekcie był biurowy organizer wykonany ze starych butelek po szamponie oraz rurek PCV. Ponieważ uczestnicy projektu w większości nie słyszeli lub nie potrafili pracować z 3D. Moi podopieczni uczyli później przez Skype’a dzieciaki z Indii i innych krajów jak korzystać z danych programów.

Recyklingowy projekt DIY.

A kiedy coś tłumaczysz, to sam jesteś to w stanie jeszcze lepiej przyswoić.

I to jeszcze po angielsku! Więc musieli być przygotowani na to, że dostaną nietypowe pytanie podczas każdej sekundy swojej prezentacjin na które muszą umieć odpowiedzieć.

Podopieczni Łukasza którzy szkolą swoich rówieśników z innych krajów.

Pozwól mi wrzucić łyżkę dziegciu do tej beczki miodu. Microsoft wybrał twoją szkolę jako szkołę pokazową, którą wspiera. Nie każdy ma takie możliwości w Polsce. Wątpię, aby wiejskie placówki mogły się pochwalić podobnymi dokonaniami co Ty.

Podam ci przykład, który bardzo dobrze ilustruje sytuację, o której mówisz. Czasami robię warsztaty wśród innych nauczycieli z wykorzystania nowych technologii. Często trafiam na osoby, które uczyć się po prostu nie chcą. Raz wuefista, powiedział mi: „a na co mi się to przyda?”, a przecież sport może doskonale korzystać ze zdobyczy nowych technologii.

Trzeba chcieć i być otwartym na nowości. Nie od razu Radom zbudowano, ale my też dochodziliśmy do naszych projektów krok po kroku. Dzięki temu dziś nasi uczniowie bardzo dobrze wiedzą nie tylko jak zaprojektować średniowieczne osiedle, wytłumaczyć Singapurczykom jak zaprojektować coś z czegoś, ale również jak zorganizować turniej w Fifę. Mamy do nich zaufanie, że zrobią to dobrze.

Łukasz ze swoimi uczniami.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement