Ten piękny mikro-dom z Polski kosztuje 150 tys. zł i stawiają go w dwa dni

Artykuł/Technologie 26.09.2018
Ten piękny mikro-dom z Polski kosztuje 150 tys. zł i stawiają go w dwa dni

Ten piękny mikro-dom z Polski kosztuje 150 tys. zł i stawiają go w dwa dni

Polski zero-energetyczny dom Solace ma powierzchnię 44 m2 i kosztuje 150 tys. zł netto. Może być idealnym wyborem dla rodzin, które w innym wypadku mogłyby sobie pozwolić jedynie na kawalerkę.

Wszyscy chcielibyśmy mieszkać w przestronnym domu niedaleko centrum, kupionym za własne pieniądze, a nie na kredyt. Mrzonka? Utopia? Dzięki unikalnym oszczędnym domom polskiej firmy Solace może się to stać rzeczywistością.

Europa coraz bardziej się urbanizuje. Do miast przybywa wiele osób, które mogą tu znaleźć pracę i ciekawe sposoby spędzania wolnego czasu. Wywiera to ogromną presję na rynku mieszkaniowym, co winduje ceny mieszkań.

Badanie Unii Europejskiej z 2014 roku o sytuacji mieszkaniowej młodych ludzi (15-29 lat) pokazało, że na rozwiązanie czeka wiele palących problemów.

  • 7,8 proc. młodych Europejczyków doświadczyło dotkliwych problemów z zakwaterowaniem. Jakich konkretnie? M.in. braku toalety, przeciekającego dachu czy niedostępności światła słonecznego.
  • Co czwarty respondent żył w przepełnionym domu lub pokoju.
  • 13,6 procent wydawało na zakwaterowanie 40 proc. lub więcej swojego dochodu do dyspozycji, co również bywa problematyczne w kontekście wiązania końca z końcem.

Tymczasem młodzi ludzie spędzają coraz więcej czasu poza mieszkaniem. Dużo pracują, a po pracy widują się ze swoimi znajomymi „na mieście”. Nie potrzebują apartamentów, a elastycznych czterech kątów.

Domy dla singli, nomadów, mini-domy, domki – nazw jest mnóstwo, ale wszystkie one świetnie dopasowują się do stylu życia Millenialsów. Wielu z nich opóźnia założenie rodziny, więc potrzebuje niewielkiej przestrzeni. O wiele bardziej przydaje się im szybkie Wi-Fi czy wyposażenie mieszkania w nowe technologie, co pozwala im sterować mieszkaniem z poziomu aplikacji.

Mikro-domy mają mnóstwo zalet. Nie mają fundamentów, a więc trwałego związania z gruntem, a część domów można wręcz przewozić z miejsca na miejsce. Kluczowe są jednak koszty utrzymania, czas budowy i niewielka powierzchnia wymagana do postawienia konstrukcji.

I tu na scenę wchodzi polskie Solace.

Wizualizacja salonu na parterze.

Polski pomysł na stworzenie tanich, oszczędnych mieszkań narodził się jako odpowiedź na europejski kryzys imigracyjny. Na Starym Kontynencie w krótkim czasie pojawiło się wielu niezamożnych ludzi, którzy potrzebowali dachu nad głową.

– Wydawało nam się, że głównym odbiorcą domów będą instytucje państwowe lub organizacje zajmujące się pomocą najbiedniejszym, które stworzą osiedla domów socjalnych – opisuje Natalia, 1/4 zespołu odpowiadająca za marketing i komunikację z klientami.

Kiedy o projekcie po raz pierwszy usłyszała opinia publiczna do Solace zgłosiło się wiele rodzin, które pokochały pomysł na niewielki i tani dom.

– Pisały do nas młode osoby, które wynajmowały mieszkanie albo jeszcze nie wyprowadziły się od rodziców, a teraz chcą kupić coś swojego – wspomina Natalia. Młodych dorosłych miały motywować ceny nieruchomości w dużych miastach.

– Ludzie zakładają, że mieszkanie jest tańsze od domu. Ich poszukiwania nie zaczynają się od działki na dom. Dopiero, gdy sprawdzą ile trzeba wpakować w mieszkanie, zaczynają myśleć czy dom nie byłby lepszym rozwiązaniem – dodaje Natalia. Jej rozmówcy mieli odbierać posiadanie domu bardzo emocjonalnie – jako życiowy cel i marzenie.

Tak może zostać urządzona antresola.

Solace zmieniło więc myślenie o projekcie. Ich dom przestał być „minimum do przeżycia”, a zaczął wpisywać się w nowoczesne trendy mieszkaniowe. Taki „pivot” okazał się też bardziej opłacalny. – Zdajemy sobie sprawę, że klient instytucjonalny ma dłuższy czas reakcji, a my potrzebujemy teraz szybko działać – opisuje Bartosz Głowacki, współzałożyciel odpowiadający za rozwój biznesu.

Zaczęło się od projektów i komputerowych symulacji.

Po lewej inżynier Piotr Pokorski, mózg operacji, współzałożyciel, architekt z 20 letnim doświadczeniem i pomysłodawca projektu.

Później ekipa wzięła się za stworzenie makiety.

Pomogło to w lepszym wyobrażeniu sobie fizycznych wymiarów domu.

Natalia Struzik w biurze Solace.

Czas na większe rozmiary.

Kolejny eksperyment polegał na sprawdzeniu termoizolacji z piany poliuretanowej.

Prototypowanie na małym wycinku ściany.

– To kluczowa część budynku, bo umożliwia osiągnięcie małego ubytku ciepła i nadaje sztywność ścianie – zauważa Piotr Pokorski. Dzięki temu Solace mogło pozbyć się drewnianego szkieletu, obecnego m.in. w domach kanadyjskich. – To jest bardzo kosztowny element budynku.  Nam udało się zredukować ilość drewna konstrukcyjnego do 0,8 m3 – dodaje.

Projekt Solace przed pozbyciem się drewnianego szkieletu.

Teraz ściany i inne elementy domu wykonywane są z płyty MFP, czyli materiału zrobionego z wiórów drewnianych. – Ludzie często są przerażeni jak to słyszą, ale to jest wbrew pozorom bardzo dobry materiał, a jest też dużo tańszy od litego drewna, co obniża cenę budynku – podkreśla architekt Paweł Kryński.

Wewnątrz także dominuje taka sama płyta, ale przeznaczona do pomieszczeń. Różni się tym, że nie emituje formaldehydów. Brzmi strasznie, prawda? Ale nie ma się czego bać! – Formaldehydy odpowiadają za charakterystyczny zapach nowych mebli, uwalniający się z kleju. Nie jest on szkodliwy, ale może być nieprzyjemny, więc postaraliśmy się go uniknąć, aby oddychanie w środku było komfortowe i niedrażniące – zauważa Piotr.

Zgodnie z tym samym wzorem zaczęły powstawać kolejne elementy domu – łatwe w złożeniu.

Dziś Solace zakłada, że samą konstrukcję domu ustawi w zaledwie 2 dni.

Trzeba je było jeszcze tylko przewieźć na plac budowy i połączyć…

…powolutku dom zaczynał przyjmować swój ostateczny kształt.

Na dachu zaczęto montować panele słoneczne.

To także dzięki nim dom ma być zero-energetyczny.

Partnerem Solace jest IKEA, która wyposaża dom w panele, meble i akcesoria domowe.

Dom wyposażony jest w 24 panele fotowoltaiczne, które produkują energię elektryczną (przeciętnie 7600 kilowatogodzin rocznie).

W dzień powinno jej wystarczyć na pokrycie zapotrzebowania przeciętnej 3-osobowej rodziny.

W dzień nadmiar energii przesyłany jest do sieci i mogą z niej korzystać okoliczni mieszkańcy. W nocy, kiedy panele nie produkują energii, jest ona pobierana z sieci. Zgodnie z rachunkami Solace i tak nic za nią nie zapłacimy. – Jeśli w dzień prześlemy 1 kilowat energii do sieci, to w nocy będziemy mogli bezpłatnie odebrać 0,8 kilowata. 0,2 kilowata to opłata za transfery – opisuje Bartosz

W standardzie dom pozbawiony jest baterii, która magazynowałaby energię. Można ją jednak samodzielnie dokupić i zamontować, a wtedy dom jest całkowicie niezależny energetycznie. Solace zrezygnowało jednak z tego rozwiązania ze względu na cenę baterii. – To koszt porównywalny do kompletu paneli, co zupełnie nie składa się z ekonomicznego punktu widzenia. Kwestię energetyczną możemy przecież rozwiązać przy pomocy licznika dwukierunkowego – wyjaśnia Bartosz.

Lokator nie zapłaci za prąd, a jedynie za utrzymanie łącza – tzw. opłata przesyłowa wynosi 23 zł za miesiąc.

Innowacja Solace nie polega jednak na umieszczeniu paneli na dachu. To teoretycznie może zrobić każdy budowniczy. Polacy podeszli do problemu inaczej. Zaprojektowali dom z minimalnym zapotrzebowaniem energetycznym, który jest w stanie udźwignąć w bezpiecznej formie dach pełen paneli fotowoltaicznych.

Kluczowe stało się zatrzymanie ciepła we wnętrzu.

Jak utrzymać budynek ciepły w ziemie?

Za wymianę powietrza odpowiada wentylator mechaniczny – rekuperator, który sprawia, że w ciągu godziny całe powietrze jest wymieniane z otoczeniem.

W zimie powietrze z zewnątrz ogrzewa się w rekuperatorze (od powietrza, które opuszcza dom) i kiedy trafia do środka jest już ciepłe. Latem odwrotnie. Rekuperator nie tylko wymienia powietrze, ale również odzyskuje ciepło. – Nie mielimy wciąż tego samego powietrza w budynku, ale wymieniamy je na świeże nie tracąc ciepła – opisuje Piotr.

Klimatyzator umieszczony na zewnątrz.

Zatrzymanie ciepła stało się także koronnym argumentem za zablokowaniem największego okna, umieszczonego od strony południowej. Nie da się go otworzyć, ponieważ wówczas ciepłe powietrze uciekałoby na zewnątrz. – Okno mogłoby się otwierać, ale powinno być zautomatyzowane, co znowu podnosiłoby koszt – wyjaśnia Natalia.

Zatrzymaniu ciepła podporządkowane są również inne decyzje projektowe. Polacy zrezygnowali choćby z drugiego, dużego okna, a pozostałe uczynili bardzo wąskimi. Inaczej nie udałoby się im dowieźć zero-energetyczności.

Kolejne wąskie okno ma się pojawić w przyszłości na antresoli, która w tym momencie jest pozbawiona naturalnego oświetlenia. – Widzimy, że tego chcą klienci – komentuje Natalia.

Wąziutkie okno – dzięki temu ucieka przez nie mniej ciepła.

Shut Up And Take My Money?

Jak kupić dom Solace?

Proces kupna wygląda w następujący sposób. Na początku klient zgłasza do urzędu, że będzie stawiał budynek i czeka na „milczącą zgodę” (czyli brak odmowy, jest na to 30 dni). W tym czasie firma produkuje prefabrykaty, a po miesiącu przywozi je na miejsce i wznosi budynek. – Nasz pierwszy dom wznieśliśmy w zaledwie dwa dni, ale dajemy sobie jeszcze jeden dzień buforu na wypadek kłopotów – mówi Bartek. Potem zostaje montaż urządzeń grzewczych, wentylacyjnych i paneli fotowoltaicznych.

Działka musi być uzbrojona, tzn. mieć dociągnięte media (prąd i wodę), ale nie musi być w specjalnie przygotowana, gdyż system fundamentowania jest w komplecie. Zapewnia go stalowa, regulowana rama fundamentowa i 12 gruntowkrętów.

Ten system sprawia, że budynek nie jest trwale związany z gruntem. – W większości gmin niepotrzebne jest żadne pozwolenie na budowę. Jedynie wyjątkowe plany zagospodarowania nie dopuszczają do budowy budynków wyższych niż 6 metrów – zauważa Natalia.

Ile to kosztuje? 150 tys. zł. + VAT.

Sam dom – bez wyposażenia w panele, rekuperator i klimatyzację – kosztuje 100 tys. zł.

50 tys. zł. to wymagane dodatki. – Klient dostaje dom w stanie deweloperskim zamkniętym, czyli ze wszystkimi instalacjami, stolarką drzwiową i okienną, a także schodami – wyjaśnia Natalia. Na głowie nabywcy spoczywa również wykończenie budynku: podłogi, kuchnia, łazienka, meble.

Już szukam odpowiedniej działki w Warszawie.

Efekt końcowy jest przepiękny – funkcjonalny, przytulny i tani w utrzymaniu dom.

Dołącz do dyskusji

Advertisement